Imię i nazwisko: Jayceon Taylor
Zanany jako: The Game
Data urodzenia: 29 listopada 1979
Reprezentuje: Cedar Block, Compton, Kalifornia
Historia The Game przypomina historię wielu innych rapperów. Urodzony w Compton, wychowany na ulicy, postrzelony 5 razy, cudem uchodzi z życiem. Rapuje. Odkryty przez Dr.Dre wydaje album, który robi niezłe zamieszanie w rapowym światku. Bum – staje się prawdziwą gwiazdą. Kim jest The Game?
Swój przydomek Game zawdzięcza babci. Jako dzieciak Taylor był pełen energii. Lubił się bawić, grać – ciągnęło go do koszykówki, biegania, jazdy na rowerze. Stąd Game. Życie młodego rappera nie było jednak usłane różami. “Dzieciństwo miałam zjebane, ale nie było to nic dziwnego dla kogoś, kto mieszkał w mojej dzielnicy”. W wieku ośmiu lat, z powodu kłopotów jakie mieli jego rodzice (oboje byli członkami Crips), rapper trafił do rodziny zastępczej, gdzie spędził osiem lat. Okres ten nazywa swego rodzaju więzieniem. Nawet po powrocie do matki szczęście nie trwało zbyt długo. Jego starszy brat, Jevon, został zamordowany. Game zaczął się zadawać ze swoim drugim starszym bratem – Big Fase 100, członkiem Bloods. Fase nie chciał, by jego młodszy brat wchodził do gangu. Prewencja jednak nie pomogła – Game zaczął tę niebezpieczną zabawę, a najważniejszym zadaniem Fase’a stało się nauczenie go twardej szkoły życia i przetrwania.
W 1999 roku Game skończył szkołę średnią. Wtedy też zastrzelono starszego adoptowanego brata artysty, Charlesa. Game na poważnie zaczął angażować się w życie gangu. Kradł samochody, handlował narkotykami, brał udział w strzelaninach. Zrezygnował z edukacji i profesjonalnej gry w kosza, która była jego przepustką do lepszego życia. Skoncentrował się na teraźniejszości, a tą była ulica. Życie nie było łatwe również dla matki Game’a. Nie mogąc znieść sytuacji, wyrzuciła syna z domu.
W 2000 roku Game przeprowadził się z bratem do sąsiedniego miasta, gdzie razem przejęli tamtejszy rynek narkotyków. Nie było to dobre posunięcie. 1 października 2001 roku Game został napadnięty we własnym mieszkaniu. Było groźnie – rapper został postrzelony pięć razy i zapadł w śpiączkę. Wszystko dobrze się skończyło, jednak wydarzenie tego dnia było dla Game’a najwięszą nauczką i na zawsze zmieniło jego życie. Jak mówi: „Może to zabrzmi dziwnie, ale cieszę się, że mi się to przytrafiło. Gdyby nie to, prawdopodobnie byłbym teraz martwy. Każdy, kto był o krok od śmierci wie, że miał dużo szczęścia. Poza tym czułem, że wystarczająco dużo w życiu przeszedłem i coś mi się od niego należy. W końcu mogłem spełnić moje marzenie”.
Dochodząc do zdrowia, zaczął pisać. Chciał skończyć z dotychczasowym życiem i znaleźć dla siebie nową drogę. „Nie chciałem umierać dla jakiegoś gówna. Zacząłem pisać o swoim życiu i je analizować. Na jednej stronie wypisałem legalne rzeczy, które mógłby robić – był rap, handel nieruchomościami, powrót do szkoły i gra w kosza” – wspomina. Co wybrał – sami wiecie.
Game zaczął na poważnie interesować się rapem. Dokładnie studiował albumy „The Chronic” Dr. Dre, „Ready To Die” Notoriousa B.I.G., „Reasonable Doubt” Jay-Z, „Death Certificate” Ice Cube’a, „Doggystyle” Snoop Dogga, „All Eyez On Me” 2Paca, wszystkie płytki Kool G Rap i NWA. Z czasem historie o życiu przeistoczyły się w teksty kawałków. „Zmiksowałem w jeden wszystkie style. Dlatego niektórzy mówią, że brzmię jakbym był z Wschodniego Wybrzeża, mimo że rapuję o Zachodnim” – mówi. Kto był dla niego największym autorytetem? Cube, Jay-Z, Snoop, Pac i Notorious. Game podkreśla jednak, że w swoich utworach nie kieruje się tym, co mówili inni, tylko swoimi doświadczeniami i sercem. „Opowiadam swoją historię. Nie chcę nikogo zadowalać, nikogo poza sobą. Nie mówię nikomu, żeby bawił się w dealowanie czy gangsterkę. Ja sprzedawałem narkotyki, bo to była moja ostatnia deska ratunku – miałem cztery siostry i starszego brata i na Święto Dziękczynienia jedliśmy [płatki] Cheerios. Wziąłem broń do ręki, gdy moje życie było w niebezpieczeństwie. Jeśli nie chcesz o tym słuchać, zatkaj uszy. Nie gloryfikuję życia jakie wiodłem, bo nie życzę nikomu takiego życia. Jestem zwykłym człowiekiem, który wychował się w 'hood’ i jedyne czego pragnął, to się stamtąd wydostać”.
I rzeczywiście, amerykański sen się spełnił. Game nie musi więcej martwić się o to, z czego zapłaci rachunki. Na początku tego roku w Aftermath/G Unit/Interscope ukazał się debiutancki album Game’a „The Documentary†. Płyta osiąga status poczwórnej platyny w skali świata, w dużej części dzięki rewelacyjnym producentom, jak Just Blaze, Kanye West, Cool & Dre, Havoc, Hi-Tek, Buckwild, Timbaland, Dr.Dre. Swoim nazwiskiem płytę firmowali sami znani artyści – Snoop Dogg, 50 Cent, Nate Dogg, Busta Rhymes, Eminem. To na pewno pomogło.
Swoją płytą Game dorzucił kolejne trzy grosze do muzyki, na której się wychował. Taylor nie ukrywa, że muzyka odegrała dużą rolę w jego życiu – stąd tatuaż „NWA” na klatce piersiowej.
“Dużo dzisiejszego rapu to pieprzenie, które nic nie mówi i nic nie znaczy dla ludzi żyjących w 'hood’. Nie chcę nikogo krytykować, ale nie rozumiem po prostu co się dzieje obecnie z hip hopem. NWA, Biggie, 2Pac, Snoop i Jay-Z, oni wszyscy mieli coś do powiedzenia. Potem, gdy zmarł Biggie, Pac i Eazy coś się zmieniło. Prawie pozwoliliśmy rapowi umrzeć. Na szczęście Eminem uratował hip hop, a 50 zrobił gangsterską pobudkę. Czuję, że teraz moja kolej. Czuję, że to moje miejsce” – mówi Game. I rzeczywiście, wpasował się w sytuację idealnie. Z pewnością hałas byłby mniejszy, gdyby nie pomoc G-Unit, a zwłaszcza Dr.Dre. Droga do Dre nie była prosta. Game nagrał demówkę, którą jego brat sprzedawał prosto na ulicy. Demo dotarło do D Mac’a. Ten przekazał je Big Chuck’owi, który pracował wówczas w Aftermath. “Najważniejszym momentem w mojej karierze był moment, gdy w 2002 roku wszedłem do studia Dr.Dre, a on powiedział, że słyszał moje freestyle i chce ze mną podpisać umowę. Czy starałem się być cool? Byłem sparaliżowany! Dre wciąż mnie fascynuje. Facet przez prawie 20 lat był na samym szczycie. Wchłanianie wiedzy od tego muzycznego geniusza daje mi 20-letnią przewagę nad wszystkimi innymi” – kadzi Doktorkowi. „NWA było dla mnie jak ojciec. Poza Michealem Jordanem byli dla mnie jedynymi wzorcami do naśladowania. Eazy był ojcem hardcoru, dlatego nie rozumiem dlaczego, gdy mówi się o rapie, tylko grzecznościowo się o nim wspomina”.
Pracą Game’a stał się przemysł muzyczny. Koncerty, wywiady, Black Wall Street. Rapper może zająć się teraz nie tylko karierą, ale przede wszystkim rodziną. W 2003 roku urodził się mu syn – Harlem Caron Taylor. Był to dla niego jeden z najważniejszych i najwspanialszych dni w życiu. Nie ukrywa, że to ze względu na rodzinę zaczął się profesjonalnie zajmować rapem. Dziwki, złote łańcuchy i wielkie trasy nie miały dla niego znaczenia. Game zawsze powtarza, że syn jest dla niego najważniejszy. Reszta się nie liczy.
Nie wiemy jeszcze kiedy ukaże się kolejny album Game’a. Artysta zapowiada jednak, że nie zamierza odgrzewać tego samego kotleta i powtarzać tego, co zostało już powiedziane na „The Documentary”. „Następny album będzie o tym, jak żyję obecnie – a obecnie cieszę się życiem”. Cóż, pożyjemy, zobaczymy.
Â
