Piorunująca mieszanka trzech świetnych wokalistów śpiewających po polsku, angielsku i w jamajskim patois, dynamicznej selekcji modern roots i dancehall i wyjątkowej energii na scenie zapewniają EastWestRockers uznanie zarówno innych sound systemów i promotorów, jak i fanów reggae.
Sprawdzcie co mieli do powiedzenia o płycie i swoich dalszych planach ekipie rapgra.com
1.Witajcie!
Jak powstało EastWest Rockers? Kto jest ojcem chrzestnym pomysłu założenia soundu? W necie wyczytałem, że Kuba 1200 przyjechał na wakacje do Polski i zostałâ€¦
Kuba 1200: Przyjechałem do Polski w wakacje, zobaczyć co się dzieje. Do końca nie byłem przekonany, czy wracać do Holandii czy zostawać czy jechać jeszcze gdzieś indziej. Akurat tak się złożyło, że w ciągu trzech miesięcy pojawiło się tyle ofert związanych z muzyką – dla mnie jako selektora, jako dźwiękowca… właściwie równocześnie rozpoczeliśmy prace jako EastWest.
Grizzlee: Spotkałem Kubę trzy lata temu na festiwalu w Ostródzie, poznaliśmy się przypadkowo. 1200 powiedział, że jest z Opola, ja z Brzegu (około 40 km odległości), dał mi swój mix tape i powiedział, że ewentualnie moglibyśmy zacząć coś robić. Mix tape bardzo mi się spodobał, więc skontaktowałem się z kubą, spotkaliśmy się w jego domu w Chmielowicach na próbie i okazało się, że współpraca dobrze się układa.
Kuba 1200: Nie do końca jest prawdą, że spotkaliśmy się przypadkowo. W Ostródzie byłem z moim wielkim, nieżyjącym już przyjacielem Przemkiem Millerem, z którym pracowałem i w Poslce i w Amsterdamie. Bujaliśmy się cały czas razem po imprezach i festiwalach reggae od mojego wyjazdu z Amsterdamu.
To Przemek zobaczył Africonnect (zespół z Brzegu, w którym spiewał Grizzlee). Nie jestem osoba towarzyską [śmiech], więc miałem opory by porozmawiać z Grizzlee’m. Okazało się, że to Przemek nawiązał kontakt, naświetlił sprawę Grizzliemu, ja musiałem tylko pobiec po mixtape do namiotu. Wielki big up dla Przemka, który jest jednym z ojców chrzestnych EastWest Rockers.
2. Macie bogatą muzyczną przeszłość, każdy z Was wcześniej udzielał się w różnych muzycznych projektach. Moglibyście powiedzieć o swojej wcześniejszej działalności?
G: Cheeba wcześniej był związany z TruKru (drum’n’bass skład z Opola), a jeszcze wcześniej z Dwa i Pół Litra.
K: Cheeba miał milion kapel. Z poważniejszych warto wymienić TruKru, Dwa i Pół L (punkowo – rockowy wykręcony projekt) i SzauPalatshyHashishu.
3. A Ty, Grizzlee?
G: Początek miałem w Zgrozie, gdzie grałem na trąbce. Później pojawiło się Africonnect, które założyłem. Grałem też w Kontrze – projekcie eksperymentalnym z Grodkowa. Graliśmy od reggae po hard core. Teraz gram w zespole
K: Nie pamiętam już wszystkich nazw kapel z Opola, w których się udzielałem [nie dlatego że tyle ich było tylko dlatego że było to tak dawno temu….]. Grałem na bębnach, kongach i djembe w Papryka Korps, jestem nawet na okładce pierwszej płyty [smiech].
Później wyjechałem do Amsterdamu, gdzie współpracowałem z wieloma ekipami miedzy innymi Chronic Sound, Jah Music International, Funk the System. Ten ostatni skład to nasz sound system, który składał się z trzech dj. Graliśmy mix hip-hopu, reggae, ragga i jungle w rozmaitych proporcjach. Zagrałem dużo hip-hopowych imprez, miksując hip-hop z raggamuffin, dancehall i reggae. Byliśmy, też bardzo zaangażowani w akcje polityczne, protesty antywojenne – to wszystko działo się w czasie inwazji Stanów Zjedoczonych na Afganistan. Po powrocie do Polski wróciłem także do składu Paprika Korps. Przekwalifikowali mnie na dźwiękowca [smiech]. Ta zmiana otworzyła mi drogę do kilku innych kapel, z którymi regularnie współpracuje: Duberman, Ragana (nowy, dubowy projekt), od czasu do czasu współpracuje z Tumbao Riddim Band, Świetlikami czy Jamalem.
G: I oczywiście z Mannagą.
LUTA: Ja zaczynałem od grania na gitarze w zespole Ave Lion. Muzyka była dobra, ale profil zbyt chrześcijański, więc odszedłem. Potem był krótki okres grania z New Reggae Dimension z Torunia (Tomala wielki szacunek), po czym dostałem propozycję nagrania kawałków na składankę Dreadsquadu, co było moim debiutem i wstępem do współpracy z tym soundem. Marek z Dreadsquadu poznał mnie z Grizzlee’m no i zaczęła się współpraca z Eastwest Rockers.
4. Pochodzicie z różnych miejscowości. Zmienialiście też miejsca zamieszkania. Opole, Kraków, Wrocław. Skąd tak właściwie jest EWR? Jest jakieś miejsce, z którym się identyfikujecie?
L: Dzierżążno na zawsze! Teraz część nas mieszka we Wrocławiu, część w Krakowie, a Bzq, nasz kierowca mieszka w Opolu. W ogóle rdzeń EWR jest Śląski, więc można chyba śmiało powiedzieć, że EWR jest z Dolnego Śląska. I jesteśmy z tego dumni [smiech]. Najchętniej jednak mówię, że jesteśmy z Polski. Jestem Luta, z Polski, czaisz? [smiech].
K: Ja uważam, że Opole to moje miasto. Tam się wychowałem i tam rozpoczęła się cała historia z EastWest Rockers. Zaczynaliśmy od lokalnych imprez w Opolu, które zrobiły furrorę i zwróciły na nas uwagę. Teraz mieszkamy we Wrocławiu ( Kuba 1200, Grizzlee oraz Ras Luta), druga połowa składu mieszka w Krakowie. JahLaptop już od dłuższego czasu, natomiast Cheeba dużo przemieszczał się w ciągu ostatnich dwóch lat. Z Opola przeprowadził się do Łodzi, później do Krakowa.
5.Nie przeszkadza Wam ta odległość?
K: Staramy się spotykać tak często na ile to jest to możliwe. Część z nas ma domy rodzinne w Opolu, więc często tam wracamy. Często gramy koncerty. Każdą wolną chwilę staramy się wykorzystać na realizacje naszych pomysłów.
6. Kilka razy spotkałem się z opinią, że Wasz skład ma się powiększyć.
Nowi selektorzy, nowi nawijacze. Krążyło kilka plotek na ten temat. Ponoć Miodu z Jamala i Bobo Dread mieli zasilić Wasze szeregi. Istnieją jakieś konkretne plany, czy to tylko plotki?
G: Miód sam powtarza, że nie jest w EastWest Rockers tylko dlatego, że zgubił w pewnym czasie telefon – my w tym czasie dzwoniliśmy do niego z propozycją współpracy [smiech]… Być może mogło to wyjść, ale dobrze, że Miodu jest nadal w Jamalu. Plotka o Bobo wynika pewnie stąd, że pare ray, gdy okazywało się że kuba nie może grać na imprezie, jechaliśmy z Bobo Dreadem – świetnym selektorem i przyjacielem.
K: Od samym początku poszukiwałem ludzi do składu. Myślę, że jeżeli pojawi się ktoś ciekawy, dla nas interesujący to nie byłoby problemy z przyjęciem go do ekipy. Tak jak było z Ras Lutą. Przyłączył się do nas po roku istnienia EWR, gdy i my byliśmy już rozpoznawalni, i on sam już miał wyrobioną renomę. Zdecydowaliśmy się nagrać płytę razem. To była dobra decyzja. Wiesz, mieliśmy takie szczęście, że gdy się spotkaliśmy to każdy z nas reprezentował odpowiedni, dość wysoki poziom. Każdy z wokalistów miał już duże doświadczenie. Ja grałem imprezy już kilka lat. JahLaptop zaczynał od wizualizacji, w czym się specjalizuje. Dzięki temu połączeniu mogliśmy szybko iść do przodu.
7. W EastWest Rockers jest trzech wokalistów. Czasami mam wrażenie, że istnieje mała konkurencja pomiędzy Wami. Mam racje?
L: Oczywiście, aczkolwiek jedynie słuszna, czyli zdrowa. To, że jest nas trzech pozwala nam wzajemnie się dopingować, starać się wymyślać nowe patenty wokalne itd. Gdyby nic nie iskrzyło, to nie byłoby energii. Każdy z nas jest innym człowiekiem, ma inną naturę i to wyzwala w nas dużo emocji, czasami dobrych, czasami złych. Ale właśnie ta burza zawsze pozwala nam dać z siebie 100% za każdym razem, kiedy kontrolujemy mikrofony.
G: Ja rywalizacji nie wyczuwam. Nigdy nie było po miedzy nami rywalizacji, tylko wzajemne oddziaływanie na siebie. Pojawia się riddim. Ja przychodzę i mówię, że napisałem refren. Reszta dogrywa swoje partie, wspólnie robimy numer. Wpływamy na siebie, wzajemnie się inspirując i mobilizując by robić coraz lepsze kawałki. Nigdy nie ocenialiśmy, kto jest lepszy.
8. W grudniu wydaliście debiutancki materiał. Muzykę na Waszą płytę robiło kilku producentów. Czyje riddimy najbardziej Wam odpowiadają? Z kim najlepiej się współpracuje?
L: He he. Podchwytliwe. Mam być miły czy szczery? [smiech] Prawda jest taka, że wszyscy którzy brali udział w powstawaniu płyty byli bardzo zajarani faktem uczestniczenia w tym przedsięwzięciu. Trudno jest więc kogoś faworyzować. Gdyby cos nam nie odpowiadało, nie znalazłoby się na płycie.
G: Przed wydaniem płyty mieliśmy bardzo dużo riddimów do wyboru. Był cały katalog, który wielokrotnie przesłuchaliśmy starannie dobierając te odpowiednie dla nas. Każdy dźwięk na płycie nam odpowiada, choć wiadomo, że po zmiksowaniu całości niektóre numery podobały nam się mniej, inne bardziej.
K: Mieliśmy bardzo dużo możliwości, riddimów do wyboru. Jednak do ostatniej chwili pojawiały się nowe strzały, pomysły. W chwili zamknięcia materiału, pojawiał się nowy riddim i kolejne pomysły, automatycznie coś odpadało. Tak jak mówił Grizzlee, wybierając z 30/40 riddimów i tak dużo ciekawych rzeczy odrzuciliśmy.
9. „ EWR przyjacielem wszystkich dam†. Pewnie macie dużo fanek, co Panowie? A już poważniej – kierujecie swoje kawałki do określonej grupy słuchaczy?
G: To akurat mój cytat. Myślę, że to słychać, że numery piszemy dla wszystkich słuchaczy. Nie są one skierowane do określonej grupy społecznej. Ale poki co, wydaje mi się, że docierają one do niewielkiej grupy ludzi. To jest 'conscious music’, muzyka dla ludzi świadomych. Gdy rozmawiamy z ludźmi po naszych koncertach okazuje się, że oni zastanawiają się nad przekazem, zastanawiają się nad swoim postępowaniem, swoim zyciem.
L: Śpiewamy do wszystkich ludzi. Nasze przesłanie jest dla wszystkich, którzy chcą coś zmienić w swoim życiu, oderwać się od systemu, przestać uczestniczyć w codziennym szaleństwie. Śpiewamy dla ludzi, którzy chcą się bawić i którzy potrzebują podniesienia na duchu. Dla żołnierzy i księżniczek.
10. Słyszałem, że najpopularniejsze soundy w Polsce mają swoje wierne fanki, które jeżdżą za nimi na imprezy. Czy to prawda? Zauważyliście te same damy na koncertach?
K: Nie spotkałem się z taką sytuacją. Nie jeżdżą za nami dziewczyny, a na pewno nie takie, których nie znamy.
G: Bardzo mi się podoba, że w wielu miastach mamy swoje crew, EastWestMassive. Tak jest we Wrocławiu, w Opolu i kilku innych miastach. Kiedy zaczynaliśmy i naprawdę niewiele osób nas znało, oni już byli z nami, teraz nadal są. Na takiej ekipie jak najbardziej mi zależy.
K: No, a wśród tych ludzi jest sporo ładnych dziewczyn. Pozdrowienia dla nich, big up di gal dem!
L: Chciałbym pozdrowić Micro Gals, Miss Fatty Squad i wszystkie inne przepiękne kobiety, które okraszają nasze występy swoimi wdziękami, wiele błogosławieństw!
11. Czy potrafilibyście określić swój styl? Dancehall, modern roots?
L: Nasz styl to REGGAE MUSIC. Bez ściemniania, prosto i na temat.
G: Ja myślę że conscious music bardziej, modern roots.
12. Często śpiewacie o Jah, kulturze rastafarai, walce z Babilonem. Powinniśmy odbierać te teksty wprost, czy to tylko przenośnia?
G: Ja nie jestem rastamanem. Dla mnie to przenośnia. Coraz jej zresztą używam. Myślę, że Cheeba ma podobne podejście. Ale korzystanie z tych symboli wynika z tradycji reggae, jeżeli powiesz coś w ten sposób, masz pewność, że ludzie zrozumieją to, co chcesz przekazać.
K: Uważam się za Rastamana, moim zdaniem te teksty powinny być traktowane dosłownie. Powinny zachęcać ludzi do poznania kultury Rastafari i rozszyfrowania symboliki użytej w tekstach. Często jest ona zaczerpnięta z Biblii, na co dzień używana w kulturze Rasta. W naszym kraju mówienie o Babilonie, Jah często nie jest brane poważnie.
L: Ja nie bawię się w przenośnie, moje teksty to nie poezja, to szczere słowa prosto z serca. To, o czym śpiewam to nie żarty. Rastafari to nie żarty. W Polsce panuje ciągle klimat wyszydzania, cynizmu i ogólnie pojętego „hejterstwa†w stosunku do Rasta. Chciałbym powiedzieć teraz coś wszystkim kolesiom, którzy mówią, że EastWest nie jest prawdziwe: my jesteśmy ogniem, wy jesteście dymem, wiatr rozwieje dym. Fade away. A jeśli ktoś obrazi moich ludzi, moją wiarę, mojego Boga, to sprzedam mu stempel i musi się z tym liczyć.
13. Występujecie jako soundsystem, czasami z muzykami Tumbao. Która konwencja Wam bardziej odpowiada?
L: Ja kocham występować na scenie, dużej i małej. Z zespołem jest zupełnie inna energia, niż z soundem, ale nie faworyzowałbym żadnej z tych form. Są to po prostu dwa różne kanały dotarcia do ludzi. Jedni wolą chodzić do klubów, inni wolą chodzić na koncerty. My musimy dać ludziom to i to, jeśli chcemy ciągle być z nimi i robić dla nich muzykę.
G: Mnie najbardziej odpowiada granie w EastWest Rockers. Mamy bardzo zgraną ekipę. Granie w tym crew najbardziej mi odpowiada. Naturalnie bardzo inspirujące jest granie z bandem czy nagrywanie na jakiś featuring, jednak EWR jest po prostu naszym składem.
14. Na ostatnim clashu w Częstochowie, chyb każdy uczestnik miał duplate ‘a od Ras Luty. Pojawiacie się na większości nowych projektów. Nie boicie się, że publika przesyci się EWR?
L: EWR jest na szczycie. Selektorzy to rozumieją i wykorzystują, my również. Mam nadzieję, że znudzeniu zapobiega skutecznie to, ze ciągle staramy się wymyślać nowe patenty. Ja uwielbiam nagrywać duby. Wiem też, ze nie każdy w Polsce to potrafi i lubi. Dziwna niechęć do dubplates panuje. Chciałbym przesłać teraz wiadomość do ludzi sceny: Wszyscy selektazz promujcie polskich artystów biorąc duby, wszyscy artyści promujcie siebie i swoją muzykę, nagrywajcie dubplate’y, nagrywajcie single, musimy budować scenę i polski masyw!
K: Wydaje mi się też, że na każdym koncercie duża część widowni widzi nas pierwszy raz. Wiadomo, że jest grono, które będzie nas oglądało po raz kolejny, jednak nie uważam żeby to była ta sama publika. Poza tym jesli ktoś był na naszym koncercie rok temu i teraz przyszedł znów, to się srogo zdziwił ilością nowego materiału. A prawda jest taka, że w Polsce nie ma dużo dobrych, sprawnych składów. Pojawiają się ciekawe debiuty, lecz nie w dużej liczbie. Formuła festiwalu chcą nie chcąc zamyka się do określonej liczby składów. Naturalnie można sprowadzać zachodnich wykonawców, jednak te zespoły grają za zachodnie pieniądze [smiech] i często organizatorów na nich nie stać.
G: Ja na to patrzę w ten sposób. Nasi koledzy z wytwórni Karrot Kommando – Vavamuffin od dwóch, dwóch i pół roku grają ten sam materiał. Pojawiło się może z pięć nowych numerów. Jednak maja coraz więcej fanów. Starzy fani tez nie odeszli, zwiększa się liczba osób zainteresowanych ich muzyką. Jest nawet takie powiedzenie, że ludzie lubią melodie, które znają.
15. Ostatnio odnoszę wrażenie, że polska scena dancehall przestała się rozwijać. Rzadko pojawiają się nowi ciekawi wokaliści, nie ma nowych dobrych soundsystemów. Nie sądzicie, że rozwój sceny nie nabiera oczekiwanego tempa?
K: Faktycznie. Soundsytem poza tym, że dobrze gra, powinien popracować nad promocją. Nie nadmierną, ale grać w innych miastach, posiadać sprawnie zarządzana stronę internetową, kontaktować się z innymi ekipami. Zapraszać gości do siebie, jeździć na wyjazdy. Jeżeli tego się nie robi, to ciężko złapać rozbieg. Problemem w Polsce jest tez przekonanie, że dobry soundsytem powinien mieć w składzie wokalistę. Przez to kilku naprawdę dobrych selektorów nie może się przebić. My mamy wielki skarb, który jest Cheeba, który jest jednym z niewielu polskich soundsytemowych dj’ów, którzy potrafią poprowadzić całą imprezę. Zapoznać ludzi z kawałkami śpiewając swoje linijki i zajmując ponad 5 minut, podczas gdy ja szukam jakiegoś singla. Ja mam w takich sytuacjach wielki luz. On po prostu nawija sobie z publicznością. Bez tego selekcja może być nużąca.
L: Ja myśle, że scena ma się dobrze. Wiem skądinąd, że w przygotowaniu są solowe płyty najpopularniejszych polskich nawijaczy. Cała polska czeka na solówkę Grubsona, Jr. Stress’a, MessaJah’a, Pablo Pavo. Czekamy na rozkwit dancehall’owych osobowości. Myślę, że tak mało jest nowych debiutów przede wszystkim dla tego, ze nie ma jeszcze tyle forsy w tym biznesie. Wytwórnie, które się tym zajmują nie mogą sobie pozwolić na promowanie i rozwój nowych talentów. A te, które mogą, nie interesują się reggae. To z ich strony błąd, bo tracą pieniądze. Faktem jest też wysokość postawionej przez nas (tzn. obecnie popularnych polskich artystów w ogóle) poprzeczki.
16. Wiem, że miał wyjść winyl EWR. Sprawa w toku?
K: Tak, wychodzi, wychodzi. Jutro odbieramy go z tłoczni.
17. A teledysk? Kiedy będzie teledysk?
K: Teledysk będzie na dniach, słowo [śmiech].
G: Nagraliśmy go tydzień temu. Czekamy na pierwsze efekty pracy ekipy od montażu. Ci sami ludzie kręcili teledysk Mannagi. Wiem, że nie tracą czasu, tylko potrzebują go, by wszystko dopieścić.
18. Będzie dostępny gdzieś w necie?
G: Zrobimy wszystko, co w naszej mocy żeby był wszędzie, ale na pewno będzie na naszej stronie i chcemy żeby na drugiej płycie był ten teledysk jako bonus.
K: Sprawdzcie Rapgra.com! [smiech]
19. Jest płyta, gracie koncerty promocyjne. Co dalej? Jakie są Wasze plany?
G: Już w tym momencie robimy materiał na druga płytę i chcemy jak najszybciej ją wydać
20.Czyli idziecie za ciosem?
G: Moim zdaniem w Polsce panuje tak tendencja, że druga płytę możesz wydać za dwa, trzy lata po debiucie. Nasz ekipa ciągle cos pisze, śpiewa nowe kawałki. Stać nas na jedna płytę rocznie. Pojawiają się nowe riddimy i nowe pomysły. Jeśli tylko Karot Komando, będzie chciało nas nadal wydawać (a jak na razie współpraca się bardzo dobrze układa), będziemy iść do przodu. Nawet dzisiaj rozmawiałem z Lutą o nowej płycie. Chcemy wybrać riddimy, napisać teksty i z całością materiały wejść do studia.
K: Będziemy starali się grać jak najwięcej koncertów i skupić się na pracy nad płytą. Staramy się zaliczyć jak najwięcej zagranicznych wyjazdów, wykorzystując nasze kontakty z zachodnimi dancehallowymi ekipami. Może uda nam się choć trochę zamieszać za granicami Polski….
flosinski
