Słuchajcie, stało się. Dwie absolutne legendy, fundamenty naszych dziecięcych (i dorosłych, nie oszukujmy się) marzeń, znowu dzielą kadr. Superman i Spider-Man to nie są po prostu kolesie w trykotach. To goście, którzy ustalili zasady gry. Jeden to bóg, który chce być człowiekiem, drugi to chłopak z sąsiedztwa, który musi dźwigać ciężar całego świata na chudych barkach. Obaj robią to, co trzeba, bo tak po prostu wypada, jak ma się taką moc.
Mija właśnie 50 lat od ich pierwszego spotkania, a my dostaliśmy komiksowy event DC/Marvel: Superman/Spider-Man. I nie, to nie tylko gościnne występy głównych gwiazd – to cała masa pobocznych postaci, które mieszają się ze sobą w sposób, o którym fani marzyli w podstawówce. Prześwietliłem wszystkie 8 historii z tego opasłego zeszytu i ułożyłem je od „no, mogło być lepiej” do „o mój Boże, dajcie mi to na ścianę”.
Uwaga: Lecą spoilery jak pajęczyna z nadgarstka!
8) Superboy/Spider-Man 2099 — „Beyond the Cobwebs of Tomorrow”
Mamy tu Miguela O’Harę i Superboya z czasów Legionu Superbohaterów. Spotykają się w Neo-Gotham (Terry McGinnis patrzy na to z boku, popijając pewnie jakąś futurystyczną colę), a w tle majaczą budynki Lex Corp. Okazuje się, że w obu ich liniach czasowych fuzja Lex Corp i Alchemexu zrujnowała świat.
Werdykt: Trzy strony. Serio? To brzmi jak materiał na epicką serię, a kończy się, zanim na dobre się zacznie. Cały czas to tylko ekspozycja pod coś, co pewnie nigdy nie powstanie. Artystycznie – cyberpunkowy sztos, ale scenariuszowo to trochę taki obiad, gdzie dostajesz tylko zapach kotleta.
7) Daily Planet/Daily Bugle — „Bias”
Starcie tytanów dziennikarstwa: Lois Lane kontra J. Jonah Jameson w telewizyjnej debacie. Lois punktuje uprzedzenia Jonaha do Spideya, a ten broni się, że szanuje tylko bohaterów bez masek… takich jak Superman. Kończy się salwą śmiechu Clarka i Lois, bo Jonah jest zbyt ślepy, by ogarnąć, że eS też ma tajną tożsamość.
Werdykt: Suchar. To dosłownie jeden, wyświechtany żart z Jamesona rozciągnięty na kilka stron. Brakuje tu jakiejś konkretnej riposty Lois. Takie „meh”, można pominąć przy czytaniu.
6) Lois Lane/Mary Jane — „The World’s Finest”
Lois i MJ wiszą w autobusie nad przepaścią i… ucinają sobie pogawędkę o tym, jak to jest randkować z superbohaterem. W tle Spidey i Supes leją Sentinela-428, a dziewczyny ostatecznie pomagają Gambitowi go wykończyć.
Werdykt: „Nothing-burger”. Miło się to czyta, jest fajnie, jest klimatycznie, ale dyskusja jest strasznie powierzchowna. Takie typowe wypełniaczowe „okej”.
5) Jimmy Olsen/Carnage — „Jimmy Con Carnage”
Jimmy Olsen przeprowadza się do Nowego Jorku i dostaje robotę w Bugle. Chce być kozakiem, ignoruje rady Petera i wbija prosto w łapy Carnage’a. Krzyczy „Spiderman” bez myślnika (zbrodnia!), a Cletus Kasady robi z niego tatar. Jonah publikuje zdjęcie zmasakrowanego Jimmy’ego jako dowód na to, że Spider-Man to zagrożenie.
Werdykt: Czarny humor na pełnej! To, że Jimmy – który przeżył najgorsze kosmosy w DC – ginie zaraz po wjeździe do NYC, jest genialne w swojej absurdalności. Krótkie, brutalne i bardzo śmieszne.
4) Pa Kent/Uncle Ben — „The Bridge”
Podczas gdy nasi główni herosi kłócą się, czy są do siebie podobni, dostajemy flashback: młody Jonathan Kent i Ben Parker spotykają się podczas burzy w Smallville. Razem ratują ludzi uwięzionych pod zalanym mostem.
Werdykt: Czyste złoto dla fanów „ojcowskiej” strony komiksów. Dwaj najlepsi ojcowie w historii ramię w ramię. Może i zabrakło tu jakiejś wielkiej życiowej lekcji wyłożonej kawą na ławę, ale sam widok ich współpracy wystarczy, żeby zrobiło się ciepło na serduchu.
3) Power Girl/Punisher — „Blind Date”
Karen Starr idzie na randkę w ciemno z Paulem (tak, tym najbardziej znienawidzonym gościem z komiksów o Spider-Manie). Frank Castle robi za bramkarza w knajpie dla złoczyńców. Kiedy wszyscy rzucają się na Paula (myśląc, że to Vandal Savage z wyznaczoną nagrodą), Punisher i Power Girl łączą siły, by go ratować, a potem… idą na własną randkę.
Werdykt: Nie wierzę, że to piszę, ale to jedna z najlepszych historii. Chemia między Frankiem a Karen jest niespodziewanie świetna. Żarty z Paula i pomyłka z Vandalem Savage’em – mistrzostwo świata.
2) Superboy-Prime/Spider-Man — „Pages”
Spider-Man wraca do domu i zastaje Superboya-Prime’a (w samych gaciach!), który próbuje zmusić czarny kostium Spideya, żeby się z nim połączył. Prime uciekł z więzienia High Evolutionary i potrzebuje pomocy. Przebijają się przez rzeczywistość, by spuścić łomot złoczyńcy.
Werdykt: Superboy-Prime jako toksyczny fanboy to postać, którą uwielbiam nienawidzić. Spider-Man, który daje mu „ojcowską” pogadankę o byciu bohaterem, wypada genialnie. Trochę pośpieszony finał, ale serducha i akcji tu co niemiara.
1) Superman/Spider-Man — „Truth, Justice, and Great Responsibility”
Danie główne. Doc Ock i Brainiac łączą siły, by zainfekować ludzkość wirusem mentalnym. Spidey i Supes wymieniają się przeciwnikami: Człowiek ze Stali kontra Ock, a Pająk kontra Brainiac.
Werdykt: Tak się robi crossovery! To brzmi jak najlepsze zeszyty z lat 70. i 80. (Bronze Age). Rysunki Jorge Jiméneza to inna liga – każda strona aż kipi stylem. To list miłosny do obu postaci, który przypomina, dlaczego w ogóle czytamy komiksy. Absolutny numer jeden.
I co o tym sądzicie? Warto było czekać na powrót tej dwójki? Jeśli chcecie, bym przeanalizował inne szalone crossovery (np. Batman vs Elmer Fudd – tak, to istnieje!), dajcie znać w komentarzach!


