
Jak podaje sam Joe Budden – Raekwon wraz z ziomkami zaatakował go po koncercie w Kalifornii.
Niedawno, Budden przeprosił innego członka Wu-Tang Clanu – Method Mana za drobne słowne zaczepki i mogło się wydawać, że sytuacja została załagodzona.
Wczoraj, po koncercie z serii „Rock The Bells”, Budden jak to zwykł robić – nagrywał wideo do swojej internetowej telewizji. Nagle, do pokoju, w którym przebywał raper, wtargnął Raakwon z grupką ludzi. W tym samym momencie transmisja została przerwana.
W pewnym momencie, Budden pojawił się przed kamerą z lodem przy oku.
Tak robią cioty. Rae mnie nie uderzył – zrobił to jeden z jego ludzi. Dla tychi, którzy nie oglądali całego zajścia i nie wiedzą co się stało… staram się wyjaśnić tą całą sytuację, nie wiem dlaczego to zrobili… ale chcę też powiedzieć, bo w czasach internetu wieści rozchodzą się dziesięć razy szybciej, niż w prawdziwym życiu… oni weszli tu jak jacyś żołnierze ze „Star Wars”… zrobili wielkie wejście… zaczęli mnie wypytywać o różne rzeczy, a tak na prawdę nie chcieli usłyszeć odpowiedzi… to było coś w stylu nieudanego wywiadu. Czułbym respekt do tego czarnucha [Raekwona], jeśli powiedziałby do mnie „chodź, przejdziemy się” albo coś w tym stylu… Nie wiem też, jak oni będą teraz występować przed publicznością, jak będą dawać koncert po takim czymś ? To nie jest coś w stylu „Slaughterhouse kontra Wu-Tang”, to nic w tym stylu. Chodzi o wpływy. Ja ciągle jestem atrakcyjny ! – zakończył raper.
Czy Budden mówi prawdę? Dowiemy się zapewne już niedługo, bo Raekwon też miał kamerę i według kilku źródeł nagrał całe zajście.
Joe Budden zapewnił też, że nie nagra żadnego dissa w stronę Rae.
Bigga
5 Comments
Comments are closed.