Afroman znów znalazł się na pierwszych stronach medialnych serwisów. Tym razem chodzi o głośny proces związany z wykorzystaniem nagrań z policyjnego nalotu w jego teledysku. Po pierwszym dniu rozprawy raper nie gryzł się w język i ostro zaatakował zarówno sędziego, jak i funkcjonariuszy biorących udział w sprawie.
Sprawa, która od dawna budzi ogromne emocje, weszła w nową fazę. Afroman stanął przed sądem w związku z pozwem złożonym przez grupę funkcjonariuszy, którzy nie zgadzają się z tym, w jaki sposób artysta wykorzystał nagrania z domowego monitoringu po policyjnym nalocie. Materiał trafił później do teledysku i szybko stał się jednym z najgłośniejszych tematów wokół rapera.
Dla Afromana nie jest to jednak wyłącznie spór o wizerunek. Z jego perspektywy to walka o coś znacznie większego: wolność artystycznej wypowiedzi i prawo do pokazania własnej wersji wydarzeń. Raper od początku utrzymuje, że skoro nalot dotyczył jego domu i jego życia, miał pełne prawo przekształcić tę historię w sztukę.
Po pierwszym dniu procesu emocje wyraźnie eksplodowały. Artysta w ostrych słowach odniósł się do przebiegu rozprawy i samego wymiaru sprawiedliwości. W mediach społecznościowych i wypowiedziach dla mediów dał jasno do zrozumienia, że nie zamierza odpuszczać i traktuje sprawę jako symboliczny konflikt między aparatem państwa a niezależnym twórcą.
Cała historia przyciąga uwagę nie tylko fanów rapu. To również temat dla osób śledzących granice wolności słowa, prywatności i wykorzystania nagrań w twórczości. Im dłużej trwa ten konflikt, tym bardziej wygląda na to, że może on wykraczać daleko poza jednego artystę i jeden kontrowersyjny klip.


