
Dwa lata temu Lil’Jon połączył siły z Sidney’em Frankiem, weteranem przemysłu alkoholowego, twórcą wódki Grey Goose. Efektem współpracy był napój energetyzujący Crunk!!!, który w marcu 2004 roku zadebiutował na sklepowych półkach. Opłaciło się – według oficjalnie opublikowanych danych napój (2 dolary za puszkę) przyniósł ponad million dolarów dochodów. Co sprawia, że produkty kojarzone z raperami sprzedają się jak świeże bułeczki? Oto co sam Lil’Jon mówi na temat firmowanego przez siebie produktu i planów wyróżnienia go na zatłoczonym już rynku napojów energetyzujących.
Dlaczego zainteresowałeś się rynkiem napojów energetyzujących?
Lil’Jon: Crunk oznacza energię. Stworzyliśmy ten napój, żeby ludzie mogli być tak rozwydrzeni i awanturniczy jak ja.
Stawiasz czoła silnym konkurentom, jak Red Bull i dosłownie setkom innych marek. Jak chcesz rywalizować?
Lil’Jon: Cóż, naszą największą przewagą jest to, że Crunk!!! lepiej smakuje. Poza tym nasze działania marketingowe skierowane są prosto na ulice. Robimy wszystko co w naszej mocy, by napój znalazł się we wszystkich możliwych miejscach. Za każdym razem, gdy ktoś dostaje go w swoje ręce, jest zachwycony jego smakiem
Jaką rolę odgrywasz w kreowaniu marki i w firmie jako całości?
Lil’Jon: To najważniejsza część. Przeważnie ludzie po prostu przyklejają swoje nazwisko na produkt, ale to za mało. W przypadku tej marki, byłem zaangażowany absolutnie we wszystko, począwszy od wyglądu puszki, na smaku skończywszy.
Wiesz, występując publicznie zawsze wyciągam puszkę z kieszeni – w czasie rozdania nagród, koncertów i tym podobnych. Zawsze gdy idę do klubu, przynoszę ze sobą skrzynkę, by rozdać go ludziom i tak dalej, i tak dalej, i tak dalej. Każdy chce być tak dziki i szalony jak ja. Ludzie chcą krzyczeć „Yeah!” „What!” „Ooh-kay!” Z marketingowego punktu widzenia już przewyższa to wszystko inne co robią pozostałe marki.
Widzieliśmy już produkty, które były reklamowane w tekstach rapowych kawałków. W tym przypadku cały swój album nazwałeś „Crunk Juice”. Dlaczego?
Lil’Jon: Cóż, tak naprawdę nazwaliśmy płytę “Crunk Juice”, by dać ludziom odpowiedź na nurtujące ich pytanie co piję z mojego kielicha. Sama ciekawość sprawi, że spróbują napoju. Poza tym Crunk Juice uosabia imprezę. Do tego oczywiście promuję napój. Będąc w rapowym światku musimy promować siebie i nasze produkty w każdy możliwy sposób, na co dzień nie mając takiej możliwości. Korporacie nie ładują w nas tego całego marketingowego siana. Musisz więc uprawiać swego rodzaju partyzantkę.
Kto więc jest dla Ciebie wzorem w rapowym biznesie?
Lil’Jon: Oczywiście Russell [Simmons], Puff [Sean „P. Diddy” Combs]. Znam Puffa od bardzo dawna. To niesamowite jak można wejść do świata mody, przejąć ten biznes i wciąż robić muzykę. To samo z Russellem, który wystartował z Phat Farm. Myślę, że takie zaistnienie w świecie mody jest niesamowite. To dla mnie wzorce.
Co dalej z Lil Jonem? Jakie są jego plany na przyszłość? Najlepiej zacytować samego króla crunku: Jestem już zaangażowany w tyle różnych rzeczy. Mamy wytwórnię, mamy napój energetyzujący, mam okulary przeciwsłoneczne Oakley’a, prawdopodobnie w tym roku zacznę pracę nad własną linią odzieżową. Chcę po prostu mieć pewność, że ciuchy będą dobrej jakości i że będą robione z właściwymi ludźmi. Więc, kto wie? Wykorzystuję mój głos do dzwonków telefonicznych, do tego gry video… jest wiele rzeczy, w które się angażuję.
P.S. Dodajmy, że Lil’Jon nie jest jedynym raperem, który zaangażował się w sprzedaż napoi energetyzujących. Nelly promuje Pimp Juice, Russell Simmons (założyciel Def Jam) DefCon3, a Fat Joe – Stinger.
Opracowanie: Gie, na podstawie: Kurtz R., Lil Jon Crunks Up the Volume, www.businessweek.com
Foto: www.liljononline.com