
30 kwietnia, na boiskach przy stacji metra Wilanowska, został rozegrany „IV Turniej o Puchar Dziekana Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego”. Impreza rozpoczęła się po dziesiątej z lekkim poślizgiem. Tego dnia dopisała pogoda – od rana na niebie widać było zaledwie pojedyncze chmury, słońce bardzo mocno grzało i tak było do wieczora.
Przechodząc do samego turnieju – pierwsze dwie i pół godziny zajęły rozgrywki w szesnastu trzyzespołowych grupach. Z ośmiu koszy na boiskach przy metrze Wilanowska, wolne były trzy. Każdy miał okazję się rozgrzać i trochę porzucać przed swoimi spotkaniami. Dzięki temu, że do kolejnej fazy przechodziły dwa teamy, z turnieju odpadły tylko naprawdę najsłabsze ekipy i brak było tzw. „grup śmierci”, jak to zdarzyło się na turnieju Cropptowna. Pojawiły się trzy zespoły spoza Warszawy – Downtown Opole, Players (Białystok) oraz Coco Dzambo (Wrocław). Najlepiej z nich spisała się drużyna z Opola, która bez problemu wygrała swoją grupę, a odpadła dopiero w ćwiercfinałach w meczu z faworytami turnieju – Oskarkami. Warto jednak zauważyć, że poza ekipami G-Unit, Salamandra, Twój Stary drużyny, które zajmowały pierwsze miejsca, nie wygrywały zdecydowanie swoich grup. Z innych zwyciezców fazy grupowej nie można zapomnieć o ekipie Gibonów, czyli zwycięzcach turnieju Cropptowna oraz Vivy, którzy grali bardzo dobrze poukładaną koszykówkę, zarówno na obwodzie, jak i pod koszem. W przypadku trzech grup nastąpiła rzadka sytuacja – każda z drużyn miała po jednym zwycięstwie i jednej porażce, a o awansie decydowały „małe” punkty. Należy odnotować jeden z występów Oskara Podolskiego (ekipa Oskarki), który wszystkie swoje punkty zdobył wsadami. Na pochwałę zasługuje wiele młodych ekip złożonych z zawodników w wieku licealnym, którzy ambitnie starali się stawić czoła drużynom starszych i bardziej doświadczonych graczy. Oczywiście nie można nazwać tego pojedynkami międzypokoleniowymi. Bardziej pasuje tu porównanie do graczy których idolami były gwiazdy NBA z lat dzięwiećdziesiętych, jak Jordan czy też Drexler, z osobami dla których wzorem są współczesne gwiazdy NBA (Iverson, Carter). Trzeba wspomnieć, że sędziowaniem zajęli się chłopacy z B-Ballin Mokotów, którzy spełnili dobrze swoją rolę, być może nawet lepiej niż niektórzy „profesjonalni sędziowie” na streetballowych turniejach.
Nie należy też zapominać, że już od rana za gramofonami urzędował DJ Emka, który puszczał bardzo dużo energetycznych kawałków hip-hopowych, w sam raz do dynamicznej gry. Z innych ciekawostek można tez wspomnieć o boiskowej „modzie”. Mimo popularności luźnych, lekko za długich spodenek i za dużych koszulek, kilku graczy miało naprawdę klasyczny strój koszykarski, którego nie powstydziłby się sam John Stockton.
Po rozgrywkach grupowych od razu rozegrano spotkania 1/16 finału. Następnie odbył sie pierwszy z trzech zaplanowanych koncertów – występ zespołu Projekt D.Y.M., w składzie Dexter, Yogi oraz DJ Emka. Chłopacy zaprezentowali pięć całkiem niezłych kawałków z ciekawymi podkładami, które publiczność przyjąła bardzo gorąco.
Zaraz po koncercie rozpoczął się konkurs freestyle’a, który zgromadził bardzo dużą publikę, ale wystartowało w nim zaledwie trzech zawodników: Tomasz Patora, Majkel (Michal Post) oraz Bart. Każdy z nich swój występ rozpoczął z małymi błędami – trema dała o sobie znać (obecność telewizji), ale kolejne triki wychodziły im coraz lepiej i co chwila było słychać aplauz publiki. Majkel z Tomkiem Patora pokazali kilka naprawdę ciekawych trików, z kolei Bart z całej trójki wykonał wszystko najdokładniej i to zadecydowało o jego zwycięstwie. Końcowa kolejność – Bart, Tomek, Majkel. Następnie rozpoczęły się mecze 1/8 finału, gdzie można było zobaczyć coraz bardziej zaciętą grę. Jedną z niespodzianek tej fazy rozgrywek była porażka Gibonów, ekipy typowanej na faworyta. Przegrali oni z Białymi Oknami PCV. Team PL Mixtape 2k5, który zagrał w jeszcze silniejszym składzie w porównaniu z Cropptownem, pokonał silną ekipa z Nadarzyna. Sposród wszystkich ekip wyróżniała się na pewno jedna – Oskarki, z Oskarem Podolskim na czele, bez problemu rozprawiające się z kolejnymi przeciwnikami. Nikt nie dorównywał im zarówno pod koszem, jak i na obwodzie. W wielu spotkaniach można było zauważyć słabą skuteczność. Z jednej strony powodem tego była na pewno twarda obrona, tak jak to z reguły jest w pojedynkach 3 na 3, ale z drugiej strony warto zwrócić uwagę na wyjątkowo „nieprzyjazne obręcze”. Stwierdzenie to wydaje się być może śmieszne, ale jeśli ktoś nie wierzy, niech przejedzie się na stację metra Wilanowska i to sobie sprawdzi.
Powracając do turnieju – przyszedł czas na kolejny koncert, czyli występ Szarej Cegły. Chłopaki dali z siebie wszystko, ale nie wzbudzili takiego zainteresowania jak Projekt D.Y.M. Na koniec występu jeden z ich MC dał próbkę swoich umiejętności we freestyle’u. W międzyczasie można było podziwiać rozgrzewających się zawodników z ekipy Zośki (Wilanów Footbag Club). Ich dziesięciominutowy pokaz wzbudzał same okrzyki zachwytu publiczności. Robili oni rzeczy, które trudno opisać – to trzeba po prostu zobaczyć.
Następnie przyszła kolej na najwiekszą atrakcję tej imprezy, czyli konkurs wsadów. Był on sędziowany między innymi przez Człowieka Nowej Ery. Wystąpiło w nim siedmiu dunkerów. W pierwszej rundzie można było podziwiać kilka całkiem niezłych wsadów. Jednym z lepszych, jak nie najlepszym, było bardzo mocne 360 Tomasza Breczko. Aplauz publiki wzbudził też power dunk Oskara i wsad Slasha ponad banerem. Kilka prób nie wyszło z kolei Baginowi i Bule. W drugiej rundzie (do której przeszło czterech zawodników) najlepiej zaprezentował się Oskar, który po wyrzuceniu sobie piłki złapał ją daleko od kosza i z dużą siłą wykonał wsad. Slash wykonał dunka, w którym przeskoczył nad Bartem, a Tomasz wykonał kolejnego power dunka. Końcowa kolejność – Oskar, Slash, Tomasz Breczko. Na boiskach pojawili się breakdancerzy z Breakoholix, powoli rozgrzewając się przed swoim występem. Przyszła pora na ćwiercfinały. Poziom był naprawdę wysoki, ale po raz kolejny wyróżniła się ekipa Oskarków, a oprócz nich do półfinałów awansowały ekipy PL Mixtape 2k5, Piaseczna i Białych Okien PCV. Po tych czterech spotkaniach koncert zagrała ekipa Wwarstwa, czyli dwójka Pekacz i Łysol, reprezentanci Ochoty. Na początek pomagał im Kaczmar. Na jego podkładzie, czyli human beat boxie, zarapowali swój pierwszy utwór. Oprócz tego zaprezentowali jeszcze trzy kawałki. Ze wszystkich trzech koncertów ten chyba najbardziej przypadł do gustu publice. Zresztą nie był to dla Wwarstwy pierwszy taki występ. Mają ich już wiele na koncie, a ten na pewno mogą zaliczyć do bardzo udanych. Potem swoje 15 minut mieli b-boy’e, którym DJ Emka specjalnie zapuścił kilka funkowych kawałków, muzyka prosto z lat siedemdziesiątych. Warto zaznaczyć, że można ich było podziwiać o wiele dłużej, przez blisko półtorej godziny dawali próbkę swoich niemałych umiejętności. W międzyczasie na piątym koszu rozpoczęły się rozgrywki turnieju kobiet. Wzięło w nich udział sześć ekip. Jedną z niespodzianek był fakt, źe tym razem zwycięstwa nie odniosły dziewczyny z ekipy Bzyków, które musiały się zadowolić drugim miejscem. Najlepsze okazały się Tańczące Bączki.
Rozegrany został także turniej 1 na 1 (pierwszy raz w Warszawie), w którego przebieg wkradł sie lekki chaos organizacyjny, ale nie przeszkodziło to w wyłonieniu najlepszego zawodnika. Należy wspomnieć kilka ciekawych pojedynków, między innymi Łukasza Kwiatkowskiego z Malinem (B-Ballin Mokotów) i z Bartem. W tym pierwszym Malin popisał się head popem, po którym rzucił trójkę, ale ogólnie przegrał to spotkanie na punkty. Bardzo dobrze spisywali sie też Karol Dmowski i Karol „Bula” Trocewicz, którzy doszli do półfinałów. Znalazł się tam także Makowski oraz Łukasz. W pierwszym półfinale spotkał się Karol Dmowski z Łukaszem Kwiatkowskim, pojedynek ten obfitował w większą liczbę trafionych rzutów za trzy niż pojedynki w turnieju drużynowym. Spotkanie wygrał Karol po „trójce” rzuconej przy stanie 9 do 8 dla Łukasza. W drugim półfinale, w którym zmierzyli się Karol Trocewicz i Makowski dużo było gry podkoszowej. Zwycięsko w tej konfrontacji odniósł Bula. W meczu o trzecie miejsce Łukasz Kwiatkowski, mimo starań, nie był w stanie powstrzymać pod koszem Makowskiego. W finale bardzo ładne spotkanie rozegrali Bula z Karolem Dmowskim. Końcowy wynik to 7 do 4 dla Dmowskiego. Warto wspomnieć, że pod koniec turnieju w roli widza pojawił się Łyskacz z ekipy Mor W.A. Powracając do turnieju drużynowego – półfinały wygrały ekipy PL Mixtape 2k5 oraz Oskarki. W meczu o trzecie miejsce spotkały się ekipy Białe Okna PCV z Piasecznem. Po regulaminowych siedmiu minutach wynik brzmiał: cztery do czterech. W dogrywce gra toczyła się do pierwszego kosza. Obie drużyny starały się grać bardzo uważnie w obronie, ale to drużynie Piaseczna po około dwudziestu sekundach udało się przeprowadzić skuteczną akcję, która zapewniła im trzecie miejsce w turnieju. Na wysokim poziomie stał pojedynek finałowy, pomiędzy PL Mixtape 2k5, a Oskarkami. Początek należał do Mixtape, prowadzili już 4 do 2 z faworytami, ale od tego momentu punkty zaczęli zdobywać tylko zawodnicy teamu Oskara. W pewnym momencie ściagnęli swojego rozgrywajęcego Ivera, grali trójką wysokich zawodników i zacieśnili obronę. Ostateczny rezultat to 7 do 4 dla Oskarków. Po tym meczu oraz po zakończeniu turnieju 1 na 1 nastapiło rozdanie nagród. W trakcie turnieju została przeprowadzona akcja zbierania podpisów pod petycją do prezydenta Warszawy aby poprawić stan boisk przy Metrze Wilanowska. Miejmy nadzieję, że stanie się to do czasu rozegrania kolejnego turnieju w tym miejscu.
Zapraszamy do obejrzenia fotorelacji z imprezy. Znajdziecie ją w dziale Galeria>Imprezy. By przejść do niej na skróty wystarczy kliknąć >TUTAJ.
Filmiki i galerie:
Podziękowania dla patronów i sponsorów.
Patroni medialni:
Sponsorzy:
Jacek Tołkanowicz