Urban Species – Muzyka z przekazem
Biografia

Urban Species – Muzyka z przekazem


Skład:

-Mint (Peter Akinrinola)
-Dj Renegade (Winston Small)
-Doctor Slim (Rodney Green)

Ci trzej młodzi twórcy z Tottenhamu dorastali w samym środku fantastycznego konglomeratu kultur muzycznych. Jak niektórzy twierdzą, to właśnie tutaj leży sekret ich eklektycznej twórczości. Każdy z nich, kiedy spotkali się pod koniec lat 80-tych, miał już wypracowany swój własny, niepowtarzalny styl.

Rozpoczęli swoją twórczość od wydawania krótkich utworów sygnując je pseudonimem Akinrinoli lub Winstona Smalla. Po krótkim czasie zaistnieli w angielskim podziemiu radiowo-klubowym. Wiadomo też, że nawet w amerykańskich rozgłośniach, takich jak Kiss i WBLS można było usłyszeć ich kawałek „It’s my thing”. Jedno ze źródeł podaje informację, iż nie mieli po prostu pieniędzy na tworzenie na wysokim poziomie. Można to uznać za prawdziwy uśmiech losu, zarówno dla Minta i chłopkaów jak i dla nas słuchaczy, że w roku 1991 dostrzegł ich Gilles Peterson właściciel wytwórni Talkin’ Loud Records. Był pod autentycznym wrażeniem ich nietuzinkowego brzemienia i szybko rozpoczęli współpracę . Połączenie różnych stylów: jazzu, soulu, dubu i bardzo dobry warsztat, przyciągnęło wielu znanych wykonawców. W ten sposób powstał album „Listen”(1993), na którym pojawiają się tacy muzycy, jak: Galliano, Incognito czy MC Solaar. Od razu po wydaniu krążka rozeszła się pogłoska, że muzyka studyjna Urban Species to, w porównaniu do twórczości scenicznej, ma się jak orzechy do diamentów.

Niestety, po wspaniałym debiucie, nastąpiły lata chude i szum wokół Urban Species powoli ucichł. Cisza trwała do roku 1999, kiedy to pojawił się nowy krążek grupy pod nazwą „Blanket”. Tym razem w roli znanej osobistości, przy produkcji utworu „Religion and Politics”, pojawił się na płytce amerykański muzyk soulowo-funkowy, Terry Callier. Drugi album ukonstytuował Urban Species jako formację światowej klasy, naprawdę oryginalną, która rymując, przesuwa się jednocześnie raczej w stronę James Taylor Quartet niż stricte amerykańskiego rapu.

Oczywiście rzeczywistość nigdy nie jest tak wspaniała, jakby mogła się wydawać na pierwszy rzut oka. Z różnych stron dochodzą głosy krytyki. Jako główne wymienia się dwa argumenty. Po pierwsze Urban Species są, jak uważają niektórzy, zwykłą formacją, która wykorzystuje wciąż te same tradycyjne jazzowe podkłady. Po drugie, ich liryka będąca częścią ich twórczości, jest określana jako: „solidna, ale dająca się przewidzieć”. Można też spotkać opinię, że jeśli ktoś lubi ten rodzaj muzyki, to niech lepiej posłucha Brand New Heavies, Guru czy Mc Solaara.

Trudno powiedzieć kto tak naprawdę ma rację, gdyż w pewnym miejscu kończy się warsztat, a zaczynają doznania czysto estetyczne. A jak wiadomo, dżentelmeni o gustach nie rozmawiają, jednemu podoba się Salma Hayek, drugiemu Sandra Bullock (czy Cameron Diaz – dop. Naczelnego ). Jednakże niezaprzeczalnym faktem jest wartość muzyki w wykonaniu Urban Species. Abstrahując od krytyk, ja, osobiście stawiam lirykę tej formacji pośród gigantów takich jak Arrested Development czy Grandmaster. Utwory takie jak „I wonder” czy „Listen”, powinny w większym stopniu inspirować młodych ludzi, niż gangsterski rap, powielający w kółko te same tematy.

W muzyce, a przede wszystkim w hip-hopie, swego rodzaju przekaz dydaktyczny powinien być bardziej doceniany. Jeśli ktoś określa go jako przewidywalny, to można zastanawiać się w takim razie…Co jest nieprzewidywalne? Podejrzewam, że takie podejście do tematu sprawia, że lądujemy w skrajnym radykalizmie. Nie liczy się wartość sztuki, ale to jak ona się sprzedaje.

A o Urban Species można powiedzieć wszystko oprócz tego, że są komercyjni.

Dyskografia:
Listen-1993,
Blanket-1999.

Mateusz Kowalksi aka DJ Huncwot