Biografia

Ugly Duckling – Ambitne brzydkie kaczątko


Skład:
-Andy Cooper
-Young Einstein
-Dizzy Dustin

Grupa powstała w roku 1993 w Long Beach, mieście usytuowanym w słonecznej Kalifornii. Muszę na wstępie napisać, iż Ugly Duckling, czyli po naszemu „Brzydkie kaczątko” to jeden z bardziej oryginalnych składów, nastawiony na wąskie grono słuchaczy. Jest to o tyle ważne, iż liryka dotyczy zupełnie innej tematyki. Zauważamy w ich twórczości raczej zabawę słowami, swego rodzaju „prymitywną” wirtuozerię, niż dorabianie sztucznej ideologii. Pod tym względem zapisali się już w historii hip-hopu.

Nazwa grupy to bezpośrednie nawiązanie do bajki Hansa Christiana Andersena. Twórcy Ugly duckling mówią, iż przez całe życie czuli się jak tytułowe „brzydkie kaczątka”, nie tylko, jeśli chodzi o szukanie swojego miejsca w życiu, lecz także o formę twórczości. W momencie, kiedy Dizzy z chłopakami zakładał grupę, na topie byli tacy twórcy, jak np. Snoop Dog, prezentujący gangsterski rap. Jak powiedział Andy w jednym z wywiadów: „Po prostu chcieliśmy być bardziej pozytywni, bardziej funkowi, bardziej klasyczni”. I to im się udało, break-beatowe wzorcowe brzmienia, takich zespołów jak Run-DMC, Whodini, czy Nucleus można spotkać na każdym kroku. Dizzy Dustin, „kręgosłup” grupy, twórca bitów, za każdym razem podkreśla, iż chcą tworzyć naprawdę dobrą muzykę, a tego nie da się zrobić bez powrotu do klasyki. Członkowie grupy oficjalnie przyznają się do czerpania całymi garściami z twórczości „gigantów” hip-hopu. Jest w tym trochę prawdy co mówi Dizzy, iż „scena hip-hopowa przypomina WWF”, czyli głupawe amerykańskie zapasy. Chodzi mianowicie o to, iż muzycy tak samo jak te wielkie kupy(albo raczej góry) mięśni, a czasami kupy(góry) tłuszczu noszą maski, za którymi kryją swoje prawdziwe „ja”. Porównanie dość mało poetyckie i raczej wzbudzające śmiech niż skłaniające do refleksji, ale taka jest właśnie twórczość Ugly duckling.

Na oficjalnej stronie grupy, możemy znaleźć link do wywiadu z członkami zespołu. Czytamy już w pierwszych linijkach, o genezie grupy. Chłopaki opowiadają o tym, jak poznali się w odpowiedniku, wszystkim w Polsce znanego, McDrive’a – Meatshake, gdzie nawet koktajle mleczne były z mięsem. Einstein przewracał hamburgery, a Dizzy i Andy przyjmowali zamówienia. Zdaniem Młodego Einsteina to, że Ci dwaj mieli przed sobą mikrofony, natchnęło ich myślą: „może i my moglibyśmy zostać raperami.” Opowieść o tyle śmieszna, ile nieprawdopodobna, podejrzewam, iż prędzej Snoop Dog przestanie kręcić filmy pornograficzne, niż ta historia zostanie oficjalnie potwierdzona.

W roku 1998 nastąpił oficjalny debiut grupy, która wydała singiel zatytułowany „The fresh mode”. Na pewno muzycy tworzyli wcześniej, jednakże dopiero ta płyta dotarła do szerszego grona słuchaczy. Krążek został wydany w 3 tys. kopii. Rok później, pokazał się pierwszy album, w dosłownym tego słowa znaczeniu, pod tym samym tytułem.

Ta pierwsza płyta, według twórców, była esencją tego co chcieli ludziom przekazać, czyli jak powiedział Dizzy: „nie wszystko w muzyce to śliczne dziewczyny i śmietanka towarzyska”. Utwory takie jak: „Now Who’s Laughing”, „Everething’s Alright” i „Get On This”, stanowiły o wielkości tej płyty i jej oryginalności. Osobliwe wydaje się to, iż artyści nie wspominają o utworze „Everybody c’mon”, który odniósł prawdziwie „komercyjny” sukces. Komercyjny oczywiście w skali muzyki undergroundowej.

W roku 2001, ukazał się drugi album „Brzydkiego kaczątka” pod nazwą „Journey to anywhere”. Traktowana przez niektórych fanów, jako autobiografia zespołu. W tekstach rzeczywiście możemy odnaleźć fragmenty odnoszące się bezpośrednio do członków grupy: „Kiedy brat się śmiał i tata uważał za kaprys to, ja idąc na górę do pokoju, papier zabrałem i pióro”, czy fragment o podróżach: „Słyszałem, że nasze kawałki przemycają do Anglii. W porządku, bo jesteśmy na szczycie jak tupecik” Oprócz klasycznych brzmień, usłyszymy wątki z, filmu rysunkowego Hong Kong Phoey, z The Groovy Ghoulies czy z filmu „Pippi Longstocking”, nazwanego przez kogoś „amerykańskimi popłuczynami”. Andy w wywiadzie powiedział, że: „przyjęliśmy taką formę, aby było zabawnie, hip-hop stał się nędzny i paskudny(…)nie chodzi im[innym twórcom] już nawet o muzykę, tylko oto aby sprzedać jak najwięcej płyt”. Ugly Duckling zaszokowało swoją szczerością i to chyba jest w tym najpiękniejsze, szczególnie, że wypowiedź Andiego pasuje jak ulał do rzeczywistości. „Brzydkie kaczątko” słuchaczy zarówno w Ameryce jak i w Europie ma jak na lekarstwo, a płyta mimo to jest dobrą, a moim zdaniem nawet najbardziej udaną, produkcją młodych twórców z Long Beach. Abstrahując od wypowiedzi Andiego twórcy zawsze zwracali uwagę na fakt, że nie tworzą muzyki dla mas, są zadowoleni ze swojego dorobku i nie chcą się wybijać kosztem własnego niepowtarzalnego stylu, taka postawa w świecie show biznesu, zarówno tego małego jak i globalnego jest rzadkością.

W roku 2003, pojawiła się jak dotąd ostatnia płyta Ugly ducling, nazwana na cześć hasła reklamowego sieci restauracji Meatshake, „Taste the secret”. Ta produkcja to jeden, wielki, bardzo dobry żart ”Brzydkiego kaczątka”. Teksty w większości dotyczą „mięsa we wszystkim, nawet we frytkach”. Andy C powiedział, iż płyta ta powstała, gdyż chcieli udowodnić ludziom, że to miejsce naprawdę istnieje. O Ugly Duckling można powiedzieć, że ma już ugruntowaną pozycję na rynku muzycznym, więc może pozwolić sobie na eksperymentowanie, co prawda na wysokim poziomie, ale nadal eksperymentowanie. Oczywiście płyta to nie tylko foniczna wycieczka po fast-foodzie. Możemy odnaleźć na jej inne wątki, dotyczące podejścia twórców do realiów hip-hopowych. Andy C mówi wyraźnie, iż jeśli ktoś ma dużo biżuterii, skórzaną kurtkę i wszystkie inne atrybuty „rasowego” gangstera, ludzie postrzegają go od razu jako twórcę muzyki rymowanej. To mylne przeświadczenie Ugly Duckling chce zmienić pokazując, iż będąc sobą nadal można tworzyć hip-hop.

„Brzydkie kaczątko”, tak jak już wspominałem zapisało się w historii hip-hopu swoim nietuzinkowym i oryginalnym podejście do muzyki. Twórcy chcą przede wszystkim dobrze się bawić robiąc to co najlepiej im wychodzi, a jednocześnie zarabiać na życie. W ich twórczości nie ma snobizmu, kłamstw i wybujałej ideologii. Nie przejmując się modą i środowiskiem robią to co uważają za słuszne. Tak jak już napisałem, tworzą dla wąskiego grona słuchaczy, którzy przede wszystkim lubią się bawić i nie kryją tego, wystarczy obejrzeć koncert grupy, aby dostrzec różnicę, pomiędzy „brzydkim kaczątkiem”, a innymi składami. Ich muzyka niesie ogromna dawkę pozytywnej energii, która niestety nie została [jeszcze] dostrzeżona przez szerokie gremium.

Mateusz Kowalski aka DJ Huncwot

DYSKOGRAFIA:

„The Fresh Mode”(1999)
„Journey to anywhere”(2001)
„Taste The Secret”(2003)

Exit mobile version