
Jak na gangstera przystało, 50 Cent znów władował się w kłopoty. Tym razem wziął udział w szamotaninie na lotnisku w Lagos, w Nigerii.
50 przebywał w Nigerii w związku z udziałem w imprezie Star Mega Jam, na której u boku popularnych nigeryjskich artystów wystąpiła czołówka światowego rapu.
Incydent zaczął się, gdy 50, który przybył na lotnisko dwie godziny przed czasem, nie mógł zająć w samolocie zarezerwowanego dla siebie miejsca w pierwszej klasie. Jego siedzenie chciał bowiem zająć miejscowy rapper – Eedris Abdulkareem.
Między zainteresowanymi i ich świtą wybuchła kłótnia, w której jeden z ochraniarzy Eedrisa zaczął wymachiwać i wygrażać przeciwnikom butelką. W takiej sytuacji pracownicy ADC Airline i ochrona lotniska zmuszeni byli zainterweniować – wszyscy, łacznie z artystami i dziennikarzami, którzy znajdowali się na pokładzie, zostali zmuszeni do opuszczenia samolotu.
Według nigeryjskiej gazety „This Day” zaraz po incydencie, 50 odleciał do Stanów. Tym samym zrezygnował z ostatniego koncertu przewidzianego w tym kraju.
Urzędnicy amerykańskiej ambasady w Lagos potwierdzili, że zdarzenie miało miejsce, zapewnili jednak, że nie interweniowali i nie zmuszali 50 Centa do opuszczenia Afryki.
“Chociaż jest obywatelem USA, przybył tu w celach prywatnych i proszenie go o powrót do kraju nie było w naszym interesie. To była jego decyzja. Decyzja należała do 50 Centa, jego menadżerów i sponsorów” – powiedział jeden z praciwników ambasady.
Trafność wyboru 50 Centa przez organizatorów Star Mega Jam była wielokrotnie kwestionowana. Rzecznik prasowy przekonywał jednak, że była to decyzja publiczności, która w głosowaniu wybrała tegoroczną międzynarodową gwiazdę, czyli 50 właśnie.

