
Chyba każdy się zgodzi, że 50 Cent był w mijającym roku jednym z najlepiej sprzedających się gwiazdorów, a osobom odpowiedzialnym za kreowanie jego wizerunku można szczerze pogratulować. Pindziesiąciaka zna każdy, każdemu przynajmniej raz obiła się o ucho historia o postrzeleniu rappera.
Wizerunek gangstera przylgnął do niego na dobre, a kamizelka kuloodporna stała się jego symbolem rozpoznawczym. Nieważne czy się go szanuje czy nie, nieważne czy jest dobrym czy żenującym rapperem. W 2004 roku Cent zarobił 50 milionów dolarów (!), więc nie ma czego żałować. Poza tym, przy takiej sumce na koncie, słowa krytyki wpadają jednym, a wylatują drugim uchem nie pozostawiając po sobie ani śladu.
Nie ma chyba biznesu, w którym w 2004 roku 50 nie maczałby palców – płyty, filmy, kolekcje odzieży i obuwia… Według New York Times jego współpraca z Ecko Unlimited zaowocowała sprzedażą wartości 50 milionów dolarów. Kolekcja adidasów Reeboka firmowanych nazwą G-Unit przyniosła 20 milionów dolarów zysku.
Dobrze powodziło się również wytwórni G-Unit Records, która wypuściła na rynek albumy Young Bucka i Lloyda Banksa, podpisała umowę z Glaceau na produkcję napoju witaminowego “Formula 50” (patrz: TUTAJ), no i filmu DVD TYLKO dla dorosłych „Groupie Luv” (patrz: TUTAJ).
Na 2005 rok 50 ma już wiele planów – nowy album, filmy, gry video, kolekcja G-Unit Clothing dla pań. A pewnie będzie tego więcej, bo hasło „Get Rich Or Die Tryin” 50 rzeczywiście chce wcielić w życie.
http://www.nytimes.com

