Hip-Hop

Bishop Lamont wreszcie odchodzi z Aftermath!


Po kilku latach w „więzieniu”, bo tak Bishop mówi o Aftermath, raper z Zachodniego Wybrzeża wreszcie opuścił wytwórnię Dr. Dre.

Po wydaniu dwóch mixtejpów na wysokim poziomie – Pope Mobile i The Confessional sytuacja Bisha była dość dziwna. Jak powszechnie wiadomo, wytwórnia Aftermath jako priorytet na poprzednie lata ustaliła sobie promowanie „Trzygłowego Potwora”, czyli nowych płyt 50 Centa, Eminema i Dr. Dre. Wiemy również, że tylko Shady mógł liczyć na prawidłową promocję jego albumu. Przypomnijmy – premiera płyty Fiddy’ego była kilkukrotnie przekładana i, zamiast w grudniu, wyszła w listopadzie.

Całe to zamieszanie wokół wydawania płyt w Aftermath może już niedługo prowadzić do rozpadu wytwórni. Bowiem dużo się mówi o odejściu z niej nawet samego 50 Centa. Ale czy jest on gotowy, żeby opuścić ludzi, którzy go wypromowali? Dowiemy się na pewno w tym roku.

Za sprawą „Trzygłowego Potwora” w cień musiał odsunąć się Bishop Lamont – jego debiutancka płyta The Reformation praktycznie nie mogła się ukazać z powodu promocji trzech głównych artystów Aftermath. Mimo to, raper z Carson przez cały czas pozostał lojalny Dr. Dre i nie stwarzał żadnych problemów. Cała sytuacja zaczęła się zmieniać w momencie, w którym (The) Game powrócił do Aftermath pod koniec ubiegłego roku. Raper z Compton znów zaczął współpracować z Andre Youngiem, co nie do końca podobało się Bishopowi. Obaj panowie nie przepadają za sobą i mają nawet na koncie nagranych kilka dissów w swoim kierunku.

Plotki o opuszczeniu ’Math przez Bishopa Lamonta nasilały się. Mimo to, raper konsekwentnie je dementował.

Wszystko zmieniło się wczoraj – oto co Bish powiedział podczas pewnej audycji radiowej:

Mój prawnik powiedział mi, że już mogę o tym mówić. Nie mam z tym żadnych problemów. Z ludźmi z Aftemath załatwiliśmy to normalnie, bez żadnych fochów i powstrzymywania mnie.

Codziennie czułem się jakbym wchodził do więzienia – niby normalni ludzie, ale moja muzyka i tak cały czas była ukrywana.

Więc.. tak – JESTEM, KURWA, RAPEREM BEZ WYTWÓRNI, NIE JESTEM JUŻ W AFTERMATH!

Nie chcę ujawniać za dużo szczegółów, bo obiecałem Whoo Kidowi z G-Unit, że zostawię więcej faktów w jego show. Z kolei co do mojego dementowania wcześniejszych plotek – musiałem zaprzeczać, bo chciałem opuścić Aftermath po cichu. Chcieliśmy poczekać, aż odezwie się jakaś wytwórnia, ale jeszcze nie byłem „wolny”.

Aftermath ciągle jest moją rodzina, a Dre ciągle jest moim starszym bratem. Natomiast po pięciu latach siedzenia w tej wytwórni i po pięciu latach pracowania z „każdym producentem” na świecie, było to niesprawiedliwe dla moich fanów, mnie i rodziny. Mówiłem, że wszystko się zmieni ale ktoś przychodził do mnie po roku i pytał: „gdzie te zmiany?” a ja musiałem odpowiadać, że moja płyta to „Detox”. Wtedy pytano mnie, kiedy ten album się wreszcie ukaże. Ja natomiast byłem wtedy w kropce, bo nie znałem odpowiedzi, wiecie o czym mówię?

Tak naprawdę podpisałem kontrakt w 2006 roku, a więc 4 lata temu. Mam teraz wszystko – role w filmach, suplementy, DVD, telewizor – naprawdę mi dobrze.

Jeśli chodzi o Dre – to nie jest tak, że on nie chciał wydawać mojej muzyki. On po prostu ma dużo innych zobowiązań wobec ludzi, którzy są ponad nim. Nie miał czasu promować mnie i innych nowych artystów. Pamiętam jeszcze czas, w którym ukazał się utwór „Grow Up”. Ludzie z Zachodu byli zachwyceni, wszędzie mnie grano, w każdym radiu! Przyszedł jednak taki dzień, w którym ludzie z Aftermath kazali radiom przestać puszczać ten singiel. Sami widzicie, to było chore. To było coś jakby nóż wbity w plecy.

W tej chwili, jestem jak 2Pac. (śmiech) Mam około 700 utworów i każdy z nich może zaraz pojawić się w sieci. Wszystko zależy teraz ode mnie. – zakończył raper.

Już niedługo powinniśmy się dowiedzieć więcej szczegółów co do aktualnej sytuacji Bishopa. Mimo wszystko, sam fakt opuszczenia „więzienia” przez rapera jest dla fanów bardzo dobrą wiadomością.

Bigga!

Exit mobile version