
Najnowszy album Joe Buddena „The Growth” jest w drodze. Nie ukaże się jednak tak szybko, jak chciałaby tego wytwórnia artysty – Def Jam.
Pierwotnie płytka ukazać się miała 18 lipca, jednak Budden chce, by data ta została przesunięta na 23 sierpnia. Joe nie chce ulec naciskom Def Jam i sprzeciwia się wydaniu albumu za wszelką cenę. Uważa, że miałoby to negatywny wpływ na odbiór płyty, czyli wyniki sprzedaży. Jako przykład podaje przypadki Memphis Bleeka i Young Gunz. „Nie będziecie mnie popędzać. Mam mnóstwo czasu. Nie spędzę go nagrywając klasyczne kawałki, byście mogli z nimi szybko wparować na rynek i szybko zarobić. Pierdolę was, Czarnuchy! Najpierw upewnijcie,się, że wszystko jest w porządku, wtedy wydam płytę. Będą się mnie czepiać za to co teraz mówię, ale chuj mnie to obchodzi. 23 sierpnia, „The Growth”. Jebać 18 lipca i jebać co na ten temat powiedzą” – tymi słowami Budden zwraca się do decydentów w Def Jam.
Joe nie jest również zadowolony z wyboru kawałka „Gangsta Party” na singiel. Utwór został wyprodukowany przez Scotta Storcha, a gościnnie pojawia się w nim Nate Dogg. Do miana singla pretendowały trzy kawałki. Jako pierwszy powstał „Ain’t Nothin” (produkcja Swizz Beatz), z której rapper był bardzo zadowolony. Następnie powstał utwór z dobrym znajomym Joe’a, Scottem Storchem. Na koniec nagrał „What Y’all Doing Tonight” na bicie Timbalanda. Wytwórnia zadowolona była ze wszystkich trzech produkcji, jednak wybrano „Gangsta Party”. „Ich podejście było takie: 'Pieprzyć powrót z tą samą energią i zaangażowaniem, której wszyscy oczekują’. Postanowili przedstawić Joe Buddena nowej grupie odbiorców i sądzili, że kawałek Scotta Storcha dobrze to zadanie wykona” – mówi Budden. „Kawałek już śmiga i radzi sobie świetnie, ale kawałek Timbalanda był znacznie lepszy od tych dwóch utworów razem wziętych. To kawałek klubowy, na imprezy. Przeklinałem, że nie wyszedł pierwszy” – dodaje.
Zresztą oceńcie sami – posłuchajcie „Gangsta Party” klikając TUTAJ
http://www.mtv.com