
D12 przyjechało na trasę koncertową do Australii i już na dzień dobry napotkało na kłopoty. Tuż po wylądowaniu na lotnisku w Perth zainteresowała się nimi australijska służba graniczna.
Urzędnicy pozwolili rapperom wejść na terytorium kraju dopiero po wysłuchaniu szczegółowych wytycznych dotyczących tego jak wolno i jak nie wolno się zachowywać.
Sprawą zająć mają się wysocy urzędnicy służby granicznej, którzy zbadają, czy osoba udzielająca D12 wskazówek nie posunęła się za daleko. Rzecznik prasowy Departamentu do spraw imigrancyjnych powiedziała, że trudno jej obecnie komentować całe zajście: „Zanim ujawnimy nasze stanowisko w tej sprawie, musimy dogłębnie zbadać stawiane zarzuty” – stwierdziła. „Jeśli ktokolwiek uważa, że [grupa] została nadmiernie pouczona, weźmiemy te oskarżenia pod uwagę i przeprowadzimy dochodzenie” – dodała, podkreślając, że każda osoba przyjeżdżająca do Australii, posiadająca wizę przysługującą osobom z show biznesu, musi odpowiedzieć na kilka podstawowych pytań, które pozwalają potwierdzić tożsamość danej osoby. Są to pytania o nazwisko, datę urodzim, adres i wykonywane zajęcie. Zapewniła, że jest to strandardowa procedura.
www.d12online.com