
Pochodzący z Los Angeles raper i zadeklarowany gej – Deadlee – zapowiedział trasę koncertową po Stanach Zjednoczonych, na której wystąpią geje, biseksualiści i lesbijki.
Trasa, której robocza nazwa to Homorevolution Tour 2007, rozpocznie się pod koniec marca w San Diego. Do 8 kwietnia artyści tacy jak Johnny Dangerous, Delacruz, Melange Lavonne, Salvimex, Bigg Nugg i JFP zawitają w 10 amerykańskich miastach, m.in. Houston i Los Angeles.
Jak zapowiada Deadlee, wydarzenie to podważyć ma dotychczasowe status quo hip-hopu. „Czasy się zmieniają. Jeśli nie przyjmiecie raperów gejów z otwartymi ramionami, sami wyważymy drzwi i wprosimy się sami. Przejmujemy mikrofony – teraz nasza kolej” – mówi.
W swojej muzyce, nazywanej niekiedy „Homohopem” lub „Gaynsta”, Deadlee (Joseph Lee) otwarcie porusza tematy homoseksualizmu. Pisały o nim takie amerykańskie gazety, jak „The New York Daily News” i „LA Weekly”. Deadlee nie raz krytykował raperów homofobów pokroju Eminema i DMX’a.
Odnosząc się do kawałka „Criminal” Eminema z albumu „The Marshall Mathers” mówi: „- W tamtych czasach [Eminem] był najbardziej znanym raperem. Gdyby napisał podobnego dissa na Czarnych lub Latynosów, prawdopodobnie byłby dziś martwy. Eminem lubi wybierać tych 'słabszych’, ale geje nie są tak słabi jak myśli, więc równie dobrze może spierdalać.
Deadlee ma również pretensje do DMX’a, który mówiąc o raperach gejach, często używa w swoich tekstach słowa: „pedał”.
„Dla mnie to śmieszne, tym bardziej że jego teledyski są bardzo homoerotyczne. Tylu kolesi bez koszulek…”.
Najostrzej mówi jednak o 50 Cencie, który swojego czasu na łamach „Playboya” publicznie obraził homoseksualistów: „To typowy koleś, który miał homoseksualne skłonności, ale bał się ich ujawnić. 50 Cent ma głębokie tendencje homoseksualne” – zapewnia.