
DJ Green Lantern opuścił obóz Eminema i zostawil Shady’iego na lodzie tuż przed rozpoczęciem trasy koncertowej 'Anger Management 3 Tour’.
Powodem rozstania było DVD „The Come Up, Vol. 5”, na którym znalazł się wywiad z Jadakissem, w którym przez przypadek udział wziął również Green Lantern. Lantern zadzwonił do Kissa w czasie nagrywania wywiadu. Nie wiedział, że rapper przełączył telefon na tryb głośnomówiący i cała rozmowa została zarejestrowana przez kamery. Nic by się nie stało, gdyby nie temat przeprowadzonej rozmowy – panowie rozmawiali bowiem o beefie między 50 Centem, Jada i Fat Joe.
Lantern przyznaje, że nie wiedział, że rozmowa była nagrywana. Podkreśla, że Jadakiss jest jego dobrym ziomkiem, więc rozmowy z nim to nic niezwykłego. DJ podejrzewał jednak, że ten incydent rozzłości 50 Centa. By nie stawiać Eminema w kłopotliwej sytuacji, w której musiałby wybierać między nim a Cenciakiem, Lantern dobrowolnie odszedł.
„Niewłaściwym zachowaniem z mojej strony było to, że komentowałem kawałek [Jadakissa]. Powiedziałem mu „[ten kawałek] to cios [dla 50 Centa], gdzie knockout?”. To było głupie gadanie. Może wygląda to tak, jakbym chciał pogrążyć 50 Centa, ale ja naprawdę nic do 50 nie mam, nawet jeśli to tak wygląda. Nie powinienem był komentować tego dissa, ponieważ jestem Green Lantern z obozu Shady/Aftermath.
Jednocześnie jestem jednak osobą, która ma dobre relacje z Jada” – powiedział Lantern w wywiadzie dla MTV News. Na pytanie o to jakie są relacje DJ’a z Fifciakiem, Lantern odpowiada: „Nic mnie z 50 nie łączy. Nigdy nie łączyło. Mijaliśmy się na zasiadzie: 'Cześć, co słychać?’. W ciągu trzech lat rozmawiałem z nim może przez 2 – 3 minuty. On robi swoje, jeździ po całym świecie, daje koncerty. Nie chcę nic mówić na jego temat, bo nawet go nie znam”.
www.mtv.com