
E-40 nie żyje! – mówiono w miniony weekend. Doniesienia te okazały się na szczęście zwykłą plotką. Jedne wersje pogłoski głosiły, że raper zginął podczas strzelaniny, inne, że poniósł śmierć w wyniku nieudanej próby „ghostridingu” swoim samochodem.
„Pan Stevens żyje i czuje się dobrze. Przebywa w Las Vegas i nie jest ofiarą żadnej strzelaniny ani wypadku” – powiedział przedstawiciel rapera – Zvi B. Edelman. Podziękował również wszystkim tym, którzy zareagowali na krążącą po Internecie plotkę i byli zaniepokojeni losami E-40.