
Fat Joe i 50 Cent poprztykali się w czasie gali rozdania nagród MTV Video Music Awards.
Zaczął Joe, który zapowiadając występ artystów z kręgu reggaeton zażartował, że G-Unit przybyło na uroczystość z całym szwadronem policji. 50 Cent nie pozostał dłużny i w czasie swoich pięciu minut na scenie nazwał Grubaska cipką.
Fat Joe przekonuje, że nie szedł na galę z zamiarem wywoływania jakichkolwiek awantur, również tych na słowa. Raper twierdzi, że został sprowokowany przez Centa, który w czasie przerwy na reklamy spacerował po sali, witał się ze wszystkimi, jednak nie podszedł do Joe’a mimo że przechodził zaledwie kilka kroków od niego. Lider Terror Squad twierdzi, że został zignorowany celowo, a jego cierpliwość ma pewne granice.
„[50] nagrał 'Piggy Bank’, ja nagrałem swój kawałek [’My 44′] i powiedziałem, że na tym koniec. Skończyłem. A tu naraz Tony Yayo próbuje mnie dissować przy każdej możliwej okazji. Do tego 50 kręci o mnie teledyski. Co niby miałem zrobić? Muszę się bronić. Chciałem nie zwracać na niego uwagi. Zmieniłem jednak zdanie, gdy [Cent] wskoczył na scenę” – mówi Fat Joe.
Z kolej 50 Cent oświadczył w niedzielę, że nie będzie kontynuować beefa z Fat Joe. „W 'Piggy Bank’ tylko dwa wersy odnoszą się do niego. Tylko tyle bowiem miałem mu do powiedzenia” – powiedział Fiddy. „Chwilę po mojej płycie wyszedł jego album [’All or Nothing’] i sprzedał się tylko w 100.000 egzemplarzy. To oczywiste, że on nie skupia na sobie uwagi ogółu, a co dopiero mojej” – dodał.
http://www.mtv.com