
Gdy latem ubiegłego roku, podczas koncertu Hot 97 Summer Jam, T-Pain pojawił się na scenie obok Jay-Z, wszyscy myśleli, że Faheem Rasheed Najm popiera w ten sposób kawałek „D.O.A. (Death of Auto-Tune)” pana Cartera. Hova zarzekał się nawet, że w swoim nagraniu nie disował Paina, lecz Kanye Westa,
Lil Wayne’a i wszystkich innych, którzy naśladują Paina i zalewają rynek Auto-Tunem. T-Pain odebrał chyba jednak sprawę bardziej osobiście, bo we wrześniu ubiegłego roku dał upust swojej złości i podczas imprezy w Las Vegas zdissował Jay-Z mówiąc, że jest stary i nie na czasie. Później pożałował jednak swoich słów i przeprosił Jay-Z w kawałku „More Careful”. Sprawa ostatecznie wyjaśniła się podobno w ubiegłym miesiącu, kiedy to artyści mieli okazję porozmawiać twarzą w twarz. Panowie wyjaśnili sobie całe nieporozumienie i uścisnęli dłonie na zgodę.
„Rozmawialiśmy podczas gali rozdania nagród Grammy. To była dla mnie ważna sprawa” – powiedział T-Pain. Jak mówi: „Jay powiedział mi dokładnie tak: To przerąbane, że tak zrozumiałeś mój kawałek. Nie miałem w nim nic takiego na myśli”.
Tymczasem T-Pain szykuje swój najnowszy album „Revolver”, który ukazać ma się jeszcze w tym roku. Jak mówi artysta, płycie patronować będą Auto-Tune, dużo seksu i alkohol. To, czego nie będzie, to wielu gości. „Musiałem ograniczyć liczbę gości na płycie. Wiele osób mówiło, że 'Thr33 Ringz’ była tak dobra tylko dlatego, że było na niej wielu innych artystów. Chciałem udowodnić, że tak nie jest, a ci, co tak myślą, są w błędzie. Chcę się sprawdzić i zobaczyć jak jest naprawdę. Na poprzedniej płycie było tylu gości, że właściwie powinien to być album DJ Khaled’a”.
3 Comments
Comments are closed.