Jay-Z odchodzi z Def Jam!
Hip-Hop

Jay-Z odchodzi z Def Jam!


Szokujące informacje dotarły do nas zza oceanu. Jay-Z rezygnuje ze stanowiska prezesa Def Jam i dołącza do wytwórni Columbia Records, która staje się domem spokojnej starości dla weteranów Roc-A-Fella/Def Jam.

Oficjalnie nikt jeszcze tej informacji nie potwierdza, ale anonimowe źródła zbliżone do obydwu wytwórni potwierdzają: Jay-Z kończy przygodę z Def Jam i przechodzi do Columbia Records. Jak mówią ludzie związani z Def Jam – Jay będzie swoją decyzję tłumaczył chęcią pracy z Rickiem Rubinem, który był współzałożycielem Def Jamu, a od maja tego roku jest szefem Columbii.

Nieoficjalnie wiadomo jednak, że Jay-Z nie potrafił pogodzić się z sytuacją, w której odpowiadać miałby przed Jermainem Dupri, który prezesuje całemu działowi muzycznemu wytwórni Island, do której należy również Def Jam.

„Tam nie ma miejsca dla dwóch króli. Po co Island miałby mierzyć się z sytuacją, w której w jednym labelu pracuje dwóch tak wiele znaczących dla przemysłu ludzi?” – komentuje pracownik Def Jam.

Historii dodaje pikanterii jeden szczegół: dwa tygodnie temu pod skrzydła JD trafiła Janet Jackson, prywatnie partnerka producenta. Z kolei po przejściu do Columbia Records, Jay-Z będzie biznesowo odpowiedzialny za karierę swojej wybranki serca, Beyonce, która związana jest kontraktem z Columbią.

Jak twierdzą złośliwi – wpływ na decyzję Jay-Z miała nie tylko jego ambicja, nie tylko smęcenie ukochanej, ale również fakt, że Hova wykorzystał posadę prezesa Def Jam do promocji własnej osoby i własnej kariery bardziej niż do promocji artystów dla niego nagrywających. To właśnie pod rządami S. Cartera Def Jam opuścili raperzy nagrywający dla tej wytwórni od lat, w tym LL Cool J, M.O.P., DMX, Method Man, Redman czy Ludacris.

Co równie ważne: jedyną płytą rapową wydaną przez Def Jam, której udało się dobić do platyny był solowy krążek Jay-Z, a zapowiadane na hity albumy Nasa i Fabolousa okazały się komercyjnymi klapami.