
Źle się dzieje w ekipie Dipset. Zaczynając od rozłamu między Juelzem a Camronem, sprzedażą tego pierwszego do Def Jam (bez jego wiedzy), beefem pomiędzy Jimmym Jonesem a Maxem B, na kiepskich wynikach sprzedaży Hell Rella i 40 Cala kończąc. Tym razem problemy ma Jim Jones, który znalazł się na skraju bankructwa.
Wszystko zaczęło się od świątecznego albumu Jimmy’ego „Bad Santa„. Raper do tej pory nie zapłacił czterem producentom za bity, które dostarczyli na jego ostatnią płytę. Producenci dogadali się między sobą i wynajęli prawnika, który postanowił walczyć o ich interesy. Adwokat złożył pozew przeciwko Jimowi, Yandi Smith (menadżer Jonesa-red) oraz wytwórni Koch Records.
Wytwórnia obarczyła całością winy za zajście rapera i to właśnie on będzie zmuszony do zapłacenia całej należnej sumy wierzycielom. Co więcej – wydawnictwo potwierdziło plotki krążące od pewnego czasu w Internecie. Koch Records rozwiązał na początku tego roku umowę z Jimmym oraz jego wytwórniami: Byrd Gang Records oraz Jones Family Productions.
W takim układzie wątpliwe jest wypuszczenie w najbliższym czasie zapowiadanej od roku płytki Byrd Gang oraz kolaboracji Juelza, Jima Jonesa oraz reszty ekipy Diplomats, występującej teraz pod nazwą Skull Gang.
Swoją drogą, sprawa Skull Gang i Byrd Gang jest osobną, i dosyć bolesną dla fanów Dipset kwestią. Otóż prawa do nazwy Diplomats i Dipset posiada Camron, który rościł sobie również prawa do nazw…Jim Jones i Juelz Santana!
O ile sprawa z Juelzem jest jasna od momentu sprzedania go do Def Jam za okrągłą sumkę 2 milionów dolarów, o tyle Jimmy o swój wizerunek musiał walczyć sam. Przypomnijmy – dwa lata temu Jim Jones przeszedł do Sony Columbia. Jak twierdził, Sony zapłaciło mu za kontrakt 10 milionów dolarów. To prawda, jednak należy przypomnieć, że całość sumy oraz mały plus (mówiło się nawet o 12 milionach dolarów) trafiła na konta CamRona, który posiadał prawa do pseudonimu i wizerunku scenicznego wszystkich członków Dipset, w tym Jima Jonesa.
Sytuację finansową Jonesa komplikuje dodatkowo fakt kolejnego przesunięcia daty premiery najnowszej płyty The Capo. Jak twierdzi reprezentujący poszkodowanych producentów adwokat – wszystkie zyski z wydania płyty mają zostać zabezpieczone na poczet niezapłaconych podatków, o które dopomina się IRS, czyli amerykańska skarbówka. Do tego dodajmy jeszcze powtarzane od kilku lat plotki o uzależnieniu Jonesa od kokainy…i historia gotowa.
7 Comments
Comments are closed.