
Skandalista Budden ma przechlapane. W remiksie „Confessions” Ushera Joe Budden pozwolił sobie na kilka niewybrednych żartów na temat aborcji. No i sobie nagrabił…
Remiks, z gościnnym udziałem Big Joe, został umieszczony na jednym z undergroundowych mixtejpów. Znalazło się również kilka rozgłośni radiowych, które puszczają utworek w swoim prime time. W ten sposób to niego dotarła organizacja znana jako „Black Americans for Life”. Jest to organizacja zajmująca się szeroko rozumianymi prawami czarnej społeczności, zwalczająca wszelkie przejawy „degeneracji społeczeństwa” – coś jak papa Rydzyk i jego bojownicy ;)
Pewnie zastanawiacie się co wywołało taką burzę…Chodzi o jednego punchline’a, którego „BAL” uważa za pochwałę aborcji i zachęcanie do przerywania ciąży. Joe Budden nawinął „Modlisz się, żeby usunęła, podczas gdy ona mówi, że chce je wychować. Jeden cios w brzuch i z wszystko z niej wypłynie”.
Big Joe tłumaczy, że to jest nic nie znaczący kawałek, który pojawił się tylko i wyłącznie na mixtejpie i jest grany przez kilka lokalnych stacji radiowych. Z drugiej strony stara się wytłumaczyć o co chodziło mu w kawałku: „To jest po prostu wałek, który nagraliśmy na mixtejp, chociaż, z drugiej strony, nie wstydzę się, że go nagrałem. Mówię w nim dokładnie to, co czuje każdy facet w takiej sytuacji. To nie jest nawoływanie do usuwania ciąży, nie pochwalam jakoś wyraźnie aborcji. Tak właśnie czuje się facet w sytuacji niespodzianki w postaci ciężarnej dupeczki.”
Day Gardner, szef organizacji „BAL”, mówi: „Prawie jedna trzecia ciąż w naszym społeczeństwie kończy się aborcją. 1200 dzieciaków umiera każdego dnia. To nie jest problem, to jest zagłada!”
Joe Budden broni się: „Przecież w moim kawałku nie powiedziałem, że biję moją kobietę. Nie zachęcam też do bicia kobiet czy nienarodzonych dzieciaków. Śmieszą mnie te czarnuchy, które moje słowa przypinają do swoich politycznych haseł.”
Joe Budden od kilku lat żyje z jedną kobietą, z którą ma syna – Joe juniora. Jak sam podkreśla, jego syn był planowany i nigdy nie myślał o tym, żeby jego żona miała usunąć płód. Z drugiej strony podkreśla, że facet, który jest w takiej sytuacji (wpadki z dziewczyną) nie ma możliwości ani prawa o decydowania o swoim losie. „Ostatnie zdanie i tak należy do laski” – mówi Joe.
Nie pomylę się, że większość z facetów podziela zdanie Joe Buddena. Wszystko jest ładne, piękne do momentu, kiedy panna mówi – będziesz ojcem, jak się nie podoba, to będziesz płacił. I co wtedy? „Pray that she abort that if she’s talkin’ ’bout keepin’ it/One hit to the stomach, she’s leakin’ it.” Raczej :)
http://www.defjam.com/joebudden