
Jakiś czas temu pojawiła się w internecie informacja o tym, że Nas szykuje nową płytę. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie kontrowersyjny tytuł krążka. Artysta ogłosił, że album będzie nazywał się „Nigga”, zmieniając po chwili koncepcję na jakże mniej kontrowersyjne „Nigger”. Pojawiły się pogłoski, że Def Jam nie popiera takiej nazwy, jednak po premierze filmu „American Gangster” głos w sprawie zabrał sam L.A. Reid:
Popieramy wszystko co robią nasi artyści. Wszystko. Stoimy za nimi i wspieramy ich z dumą. Popieram kompletnie wszystko co chce zrobić Nas. Nas to płodny, prosperujący artysta, jest geniuszem i wspaniałym raperem. Tak więc, chociaż nie mam pojęcia, jakie przesłanie ma nieść ten tytuł, wiem, że jest to mądre posunięcie i popieram go w tej kwestii. Naprawdę.
Jakże inne są to słowa od tych pochodzących ze źródeł, na które powoływało się FoxNews.com. Informator twierdził, że nie ma zaplanowanej premiery płyty Nasa w harmonogramie [Def Jamu]. Będą przeciwni wydaniu jej pod tym tytułem. Jak to będzie wyglądało?
Oliwy do ognia dolał 50 Cent prezentując następującą opinię:
Nas ssie. To nonsens człowieku. To głupia nazwa. To wszystko nie ma sensu. Po co nazywać płytę w ten sposób?
Pomijając kwestię nazwy, ciekawie zapowiada się warstwa muzyczna krążka. Jak powiedział sam Nas, współpracuje on z producentami takimi jak: Salaam Remi, Diddy, Jermaine Dupri i DJ Toomp. Album jest już prawie gotowy, a teoretyczna data premiery to grudzień tego roku.
Mr. Chris