
Weezy udzielił ostatnimi czasu wywiadu, w którym sugeruje, że tajemnicza substancja, którą z pewnością kojarzą fani południowego rapu, Sizzurp, w dużym stopniu przyczyniła się do jego ogromnego sukcesu.
…cokolwiek to było w moim kubku, jedyną reakcją, jaką sprawiało było to, że stawałem się coraz bardziej popularny, odnosiłem coraz większe sukcesy, robiłem rzeczy, których nigdy wcześniej nie zdarzało mi się robić, wziąłem się za gitarę, nauczyłem na niej grać, nauczyłem się posługiwać autotune’em i bawić się moim głosem, i zostawałem numerem jeden w kraju czegokolwiek bym nie wydał, chyba powinienem wrócić do tego kubka… nie osądzajcie mnie. On był w 60 Minutes [popularny program na kanale CBS] z Katie „Curry”, a ty byłeś? On wygrał cztery nagrody Grammy, a ty? Nie. Co do cholery było w jego kubku. Cokolwiek pił, musiał to być pierdolony eliksir sukcesu. To właśnie dlatego mówię ludziom pierdolcie się… ssijcie mój napój i mojego kutasa dziwki
Wayne rzucił swój nałóg jakiś czas temu, przynajmniej tak twierdzi. Ale, czy to oznacza, że wierzył w swój magiczny napój na tyle, że bez niego nie uda mu się odnosić tak wielkich sukcesów jak dotychczas?
Co myślicie o nadchodzących projektach rapera? Czy odejście od syropu rzeczywiście wpłynęło na jakość jego nagrywek? Zapraszam do dyskusji na Lil Wayne Forum! KLIK KLIK
olik
3 Comments
Comments are closed.