
Marsha Ambrosius, czyli połowa duetu Floetry, podpisała kontrakt z wytwórnią Aftermath Dr.Dre. „Kto by nie podpisał? To życiowa szansa. Nie każdemu Dre proponuje nagranie albumu” – mówi artystka.
Marsha i Dre spotkali się pod koniec 2005 roku w klubie Roxy w Los Angeles, w którym artystka występowała. Jeszcze w tym samym tygodniu oboje spotkali się w studio. Producent puścił jej jeden ze swoich bitów, do których Ambrosius zaczęła nagrywać. Nie tylko to zapadło jednak Marshy w pamięci. Jak mówi artystka wielkim przeżyciem było dla niej pojawienie się w studiu Fiftiego.
„[50 Cent] kiwał głową do rytmu, powiedział, że kawałek jest gorący i może on sam by się do niego dołączył” – wspomina Ambrosius. „Wciąż jestem oszołomiona. Wydaje mi się jakbym śniła. Zawsze chciałam nagrać solowy album, nie spodziewałam się jednak, że nastąpi to właśnie teraz. Mimo wszystko jestem gotowa” – dodaje.