
Wciąż przesuwana jest premiera nowego albumu Mya „Liberation”. Zgodnie z ostatnimi zapewnieniami płyta ukazać się miała 18 września, jednak wiadomo już, że termin ten nie zostanie dotrzymany.
Odnosząc się do przesuwanej wciąż daty Mya mówi, że wpływa na to szereg czynników podyktowanych przez przemysł muzyczny. „Na drodze stają inne krążki, których premiery też przesuwano z powodu jakiś trudności albo niekorzystnej sytuacji na rynku, albo braku odpowiedniego wsparcia. Większość z was o tym nie wie. Niektórzy zdają sobie z tego sprawę, jednak generalnie się o tym nie mówi” – tłumaczy artystka.
„Obecnie muzyka, przemysł rozrywkowy i ekonomia znajdują się na zupełnie innym poziomie. Wszystko opiera się na finansach. Podstawą są marketing i promocja, bez których nie zaistniejesz na rynku. Moim zdaniem płyty stały się obecnie promocyjną okazją do skorzystania z innych możliwości” – mówi Mya zdradzając kulisy showbiznesu. „By wygrać musisz być artystą multimedialnym, utalentowanym w różnych kierunkach. Nie wystarczy, że jesteś piosenkarką – musisz być też modelką. Nie tylko modelką, ale i aktorką. Nie tylko aktorką, ale i tancerką. Nie tylko tancerką – również muzykiem” – dodaje.