
Od dobrego miesiąca z obozu Dipset padają mniej lub bardziej bezpośrednie ataki na Nasa. Szczególnie gustuje w tym Jim Jones, którego „Hustler’s P.O.M.E.” miał premierę w tym tygodniu.
Do tej pory Nas jednoznacznie nie odpowiadał na te ataki. Okazję do tego miał w audycji Funk Master Flexa w radiu Hot 97. Flex spytał się Nasa, powołując na słowa Hovy, czy podziela opinie, że raperzy, którzy nie mają na koncie wielkich osiągnięć, powinni mieć prawo do atakowania ludzi pokroju Jaya-Z czy Nasira.
„Mi to nie przeszkadza. To jakiś dowcip. Chodzi mi o to, że dla mnie jest to po prostu zabawne.” – stwierdził Nas, który chwilę później odniósł się do Jima Jonesa.
„Lubię patrzeć jak on się wygłupia. Robi jakieś durnowate, straszne miny, nadyma poliki – tak właśnie to wygląda. Tak oni to robią. Marszczy czoło w ten dziwaczny sposób. Ale wiesz co? Ja to rozumiem. Zrób ten hajs, Jimie Jones. Jimie Jeden. Jest tylko jeden Jones w Nowym Jorku, dziecinko.” – podsumował dissy Jima Jonesa.
Mimo tego ataku Nas nie przewiduje zaognienia sytuacji między nim a Dipset. „Cieszy mnie jak (Dipset) robią pieniądze. Bądźmy szczerzy, jak powiedział Biggie „Zapomnij o beefach. To wszystko jest ustawione.”
„Nie bawię się w beefy. Nie mam na to czasu. Jeżeli masz jakiś problem, to obojętnie kim jesteś – zakończ to. Wiesz gdzie mnie znaleźć, moje drzwi są otwarte, możesz wejść. Ja się teraz skupiam na sobie. Nie mam ochoty na mówienie o Jimie Jonesie, 50 Cencie czy innych ziomach. To, co staram się osiągnąć, to przejść ponad tym.” – zakończył Nas.
http://www.hot97.com/