
Raper Omilio Sparks, który był kiedyś członkiem Roc – a – Fella Records opowiada o swojej starej wytwórni jak również o Prezesie Carterze. W przeprowadzonym wywiadzie wyraża się nie zbyt miło o The Roc.
„Na początku było fajnie bo byliśmy młodzi. Oni mieli po 16, 17 lat, ja i O mieliśmy po 18 i 20. Jesteś wyrwany prosto z getta, spotykasz Hov’a i następną rzeczą, która następuje to, że pokazujesz się w telewizji. Wydajesz płyty, jesteś w trasie, byłem wtedy zadowolony. Wszystko było wspaniałe. Wtedy zaczęliśmy się kłócić. Ja i O zaczęliśmy zajmować się swoimi interesami. Potem O poszedł do pierdla, więc nie mógł nic wydać. The Gunnas wypuszczali swoje albumy, Freeway tak samo. No i wtedy Roc – A – Fella zaczęło się rozpadać. Mac siedział, to wszystko zaczęło się pieprzyć” – tak całą sprawę wyjaśnia dla XXL
Według Sparks’a, Jay nie zrobił tego co powinien w tamtym momencie.
„Z mojego punktu widzenia, jeżeli zrobisz kawał dobrej roboty zostaniesz zauważony. Jeśli żołnierze lecą gdzieś na polu bitwy, i tracą nogę albo coś innego to zostają odznaczeni. Zostają weteranami, wiesz o co mi chodzi? Stają na twojej pozycji, i na koniec dnia mówisz, pieprzę ich! Nie gadałem z Dame’em. Sięgając do Jay’a. W sumie starliśmy się kilka razy.”
O co konkretnie się poprztykali?
„Wychodziłem z biura, szedłem i krzyknąłem do TyTy. To zarobiony koleś. Starałem się go dorwać aby popracował przy nagraniu – It Aint’ My Fault. Staraliśmy się popracować przy nagraniu, ale on nie chciał współpracować. Nie rozumiałem dlaczego? To biznes. Chciałem się z nim spotkać i zapytać – Co ci nie pasuje w tym kawałku? Chciałem pogadać z nim w cztery oczy, po prostu zapytać „Jak leci?” Wszystko co było w jego interesie to obróbka tego nagrania.”
Zostawił też wiadomość dla Jaya.
„Obrób ten kawałek! Obrób ten pieprzony kawałek koleś! Nie marnuj mojej pracy! To wszystko!”