
Staramy się wciągnąć słuchacza w muzyczną podróż po naszych utworach, sprawić, by otworzył umysł i poszerzył horyzonty. My mamy w sobie balans! Równowagę! Stąd niebo i piekło – mówią o swojej najnowszej płycie chłopaki z hip hopowego zespołu Wice Wersa.
Po początkowych zmianach terminów już lada dzień odbędzie się oficjalna premiera Waszej nowej płyty „ Między niebem a piekłem†. Zanim jeszcze trafi ona do słuchaczy, powiedzcie: Jesteście w pełni zadowoleni ze swojego nowego krążka?
Radio: Ja jestem bardzo zadowolony, gdyż udało nam się uchwycić na nim esencję Wice Wersa. Skompilowaliśmy mieszankę stylów, różnorodnych bitów, klimatów oraz flow. Pokazaliśmy wszechstronność i technikę, jaką się posługujemy w komponowaniu naszych obserwacji. Wydaje mi się, że pokazaliśmy tam kawał dobrej muzyki, wypełniając misję, jaką było ogarnięcie 2 CD i zgranie wszystkich gości, których jest na obu płytach, niemało.
Verte: Oczywiście, że jesteśmy. W innym wypadku termin zostałby przełożony ponownie. Jestem zwolennikiem teorii, że albo robię coś na sto procent albo nie robię tego wcale.
Dogas: Chłopaki z zespołu wiedzą ze nie był bym sobą, gdybym powiedział ze jestem w pełni zadowolony, ale to właśnie te wszystkie niedociągnięcia, których za każdym razem jest coraz mniej, pchają nas do przodu. To, że o czymś zapomnieliśmy czy niedopatrzyliśmy czegoś sprawi, że następny album będzie jeszcze bliższy wymarzonego ideału.
Wydajecie w najpopularniejszej w tym kraju, prócz Asfalt Records, wytwórni hip hopowej – Wielkie Joł. Nagrywanie dla WJ to duży prestiż, a patrząc na CV wytwórni można śmiało powiedzieć, że w dość krótkim czasie zawędrowaliście bardzo wysoko. Tede, Numer Raz, CNE, WSZ, Waldemar Kasta i Wice Wersa – jakby nie patrzeć znaleźliście się w doborowym gronie.
Verte: Ja w tym gronie znajduje się już długo, byłem i jestem członkiem Kasta Składu, co zawsze z dumą podkreślam. Występowałem na płytach Kasty, jeździłem z Waldkiem i Guralem na koncerty, więc uczyłem się od najlepszych. Miałem też okazję pojawić się na kultowych składankach KodeX i KodeX 3. Nie jestem z pierwszej łapanki. Chłopaki dołączyli do WJ niedawno, ale jest to świadectwo ich umiejętności, bo nikt nikogo nie wziął tam bez powodu. Poza tym mają na swoim koncie już pewne dokonania.
Dogas: Fakt ten jest po części spełnieniem marzeń, a po części nagrodą za ciężką pracę. Pracę która jednocześnie jest naszą pasją… To, że tam jesteśmy, jeszcze nic nie oznacza. Teraz musimy dotrzymać kroku. W tym biznesie każdy z niepewnością patrzy na siebie i wszystkich nas otaczających…
Radio: Osobiście cieszę się z tego faktu, gdyż WJ zawsze fascynowało mnie od strony nieograniczonych możliwości muzycznych. Ostatnio słychać o nas więcej, ponieważ wydajemy płytę, w którą zaangażowaliśmy multum ludzi. W rapie jednak siedzimy już od bardzo dawna i działamy cały czas równie prężnie, jak kiedyś. Po prostu, z biegiem lat spektrum naszych odbiorców, słuchaczy powiększyło się diametralnie. Cieszy mnie fakt, że Wielkie Joł dostrzegło w nas partnerów na polu muzycznym.
Jako, że jesteśmy urodzeni w połowie lat 80. wychowywaliśmy się na tej samej muzyce. Początkowy boom hip hopowy przeżywaliśmy więc raczej w tym samym okresie. Warszawa od zawsze była korzeniem tej kultury w Polsce – Molesta , Warszafski Deszcz, Grammatik – ich płyty zmieniły w społeczeństwie obraz raperów. To już nie byli tylko melorecytujący goście w wielkich spodniach. Jak wygląda to teraz z perspektywy sceny?
Radio: Dla mnie polscy raperzy, których wymieniłeś będą zawsze postaciami, które wniosły do hip-hopu duszę i nadały początkowy zarys subkulturze, która z czasem nabrała wyrazistości w społeczeństwie. Mam ogromny szacunek do autorów płyt, które w mojej świadomości stworzyły pewien obraz rzeczywistości, który mi odpowiadał, z którym się identyfikowałem. Dlatego, mogę powiedzieć, że w dużej mierze to, że dzisiaj staram się wyrażać swój świat rymami, to kontynuacja zajawki, którą pokazali mi reprezentanci starej gwardii.
Dogas: Chyba zacytuję samego siebie:
„Dawniej ławka, podwórka, zajawka, marzenia,
dziś praca, nauka, kontakty nowe brzmienia.
Kiedyś idea, warsztat, miłość, walka, prawda,
dzisiaj każdy chce biznes, dobrą piz*ę i auta†.
Verte: Powiem krótko… ja akurat urodziłem się w 1979, więc jestem nieco starszy, a po drugie nie słucham polskiego rapu na tyle dużo, bym mógł coś o nim konkretnego powiedzieć. Wolę rap zza oceanu. U nas rap, jak na razie, jest zamknięty w jakieś sztywne ramy, jesteśmy takim zaściankiem hip hopowym i mam nadzieję, że to się zmieni, i że też będziemy mieli w tym swój udział.
Hip Hop w Polsce swój złoty okres miał w połowie lat 90. Później w powszechnej opinii prosperita na ten gatunek muzyczny upadła. Dopiero w ostatnim dziesięcioleciu obserwujemy powrót słuchaczy do muzyki z ulicy. Patrząc na scenę z Wrocławia po dokonaniach L.A & Magiera i Waldemara Kasty jesteście kolejną rapową wizytówką naszego miasta.
Dogas: To chyba nie było pytanie tylko bardzo nobilitujące stwierdzenie. Będę szczęśliwym człowiekiem, jeśli zapracujemy sobie na taką opinie wśród większości słuchaczy.
Verte: Dobrze, że tak to widzisz. Jeśli chodzi o L.A. i Magierę znam ich bardzo długo, współpracowaliśmy w przeszłości i myślę, że jeszcze nieraz będziemy. Kasta Skład to była moja szkoła rapu, wiec wiadomo, że Waldek jest dla mnie hiphopowym tatą i przyjacielem w jednym.
Radio: Staramy się być tą wizytówką, gdyż identyfikujemy się z tym miastem i promujemy je, mówiąc o nim bezpośrednio w naszych tekstach. Jesteśmy dumni z tego, że należymy do Wrocławia. To miasto nas wychowało, uczyliśmy się go i szanowaliśmy je. Dlatego, zawsze staramy się podkreślać skąd pochodzimy i zależy nam na rozwoju tego miejsca. Wspólnie z nim idziemy do przodu.
Nagraliście hymn dla drużyny futbolu amerykańskiego –The Crew. Interesujecie się futbolem czy był to bardziej zabieg marketingowy?
Dogas: Nie nazwałbym tego zabiegiem marketingowym, raczej nowym doświadczeniem. Futbol amerykański nie cieszy się dużą popularnością u nas w kraju choć zainteresowanie nim wciąż wzrasta. A sport, podobnie jak moda i dużo innych rzeczy, łączy się w płynny sposób z hip-hopem. Zawodnicy słuchają rapu, mamy wspólnych znajomych, stąd nasz zapał do tego przedsięwzięcia. Pozdrawiam wszystkich zawodników, zapaleńców i fanów The Crew.
Radio: Tak, było to dla nas przede wszystkim nowe doświadczenie. Nasz DJ, czyli DJ Really grał na meczach The Crew i skontaktował nas z managerem drużyny. Dogadaliśmy się, że nagramy hymn dla nich i stworzymy klip promujący i nas, i The Crew.
Verte: Ja myślę, że jedno nie wyklucza drugiego, a prawda zawsze leży po środku.
Polacy kochają skróty myślowe – jeśli religia, to tylko JP2, a jeśli rap, to spod znaku HWDP. Stereotypy rządzą umysłami potencjalnych słuchaczy, dlatego powiedzcie: Czym Wasza muzyka różni się od rapowych płyt, jakie do tej pory mogliśmy słyszeć na rodzimej scenie?
Radio: Myślę, że nasza płyta pokazuje wszechstronność i naszą zdolność do uchwycenia tematu pod każdym kątem. Nie ograniczamy się do jednego stylu hip-hopu na płycie, świadomie zahaczamy o jego ekstrema, chcąc uniknąć zaszufladkowania.
Dogas: My mamy w sobie balans! Równowagę! Stąd niebo i piekło. Materiał mówi sam za siebie. „…ta liryka broni się sama…”.
Verte: Myślę, że nasza muzyka niesie wspomniany przez Dogasa balans w rapie. Pokazujemy, że można robić to na rożne sposoby i jednocześnie na wysokim poziomie. Staramy się wciągnąć słuchacza w muzyczną podróż po naszych utworach, sprawić, by otworzył umysł i poszerzył horyzonty.
„Między niebem a piekłem†czyli terminologią religijną płyta – Czyściec. A tak zupełnie serio – Wasz nowy album jest dwupłytowy. Rozumiem, że długo milczeliście i macie dużo do powiedzenia?
Dogas: Czasem mam wrażenie, że zbyt długo… a to się zmieni, bo szykujemy już kolejne bomby.
Verte: Płyta jest dobrze przemyślana, żaden kawałek nie znalazł się tam przypadkiem i myślę, że każdy znajdzie tu coś dla siebie.
Radio: Album na początku miał być jedno płytowy, jednak koncepcja płyty wyszła w trakcie jej nagrywania. Stwierdziliśmy, że wjedziemy na tę scenę z porządnym kopem (śmiech).
Tede, Waldemar Kasta,Numer Raz, Ras Luta, Ten Typ Mes, Natural Dread Killaz i Smagalaz – lista gości na Waszym pierwszym albumie w Wielkim Joł jest obfita. Nie baliście się, że to właśnie goście odegrają pierwszoplanową rolę na „Między Niebem a Piekłem†?
Verte: Boją się tylko słabsi. Miałem okazję współpracować już wcześniej z większością gości, którzy wystąpili na płycie, więc nie miałem się czego bać. Te zaproszenia były bardziej wyrazami szacunku wobec tych raperów i artystów.
Radio: Goście na pewno dodają smaku całej kompozycji, ale jest to nasz projekt, który od strony technicznej i organizacyjnej wymagał od nas selektywnego myślenia i poświęcenia ogromnej ilości czasu i sił w poskładaniu jego elementów w jedną całość. Nadaliśmy temu formę w taki sposób, w jaki chcieliśmy żeby to wyglądało. Wielu z gości to ludzie, którzy swoją obecnością potwierdzili jakość projektu.
Dogas: Nie było takiej możliwości. Suma gości nie przekracza nawet połowy sumy utworów na obydwóch płytach. Są smaczkiem i cieszymy się bardzo, że mieliśmy okazję z nimi nagrywać. Dla mnie osobiście to cicha duma i spełnienie cichych marzeń.
Jako, że jesteśmy portalem miejskim nie mogę nie zapytać Was – za co lubicie Wrocław?
Dogas: Wrocław ma najlepszy rynek w Polsce. Wciąż coś się dzieje w tym mieście. W końcu nowe drogi, obwodnica, remonty starych kamienic. Klimat tu panujący nie ma porównania. Tylko Wrocław!
Verte: Kocham Wrocław za to że jest i za klimat (śmiech)… i oczywiście za najpiękniejszy rynek na świecie.
Radio: Lubię Wrocław za spokój, jaki daje. Bywałem w wielu miastach Polski i Europy i często zgiełk i hałas sprawiają, że człowiekowi ciężko się myśli. Wrocław ma specyficzny spokój, którym mogę się delektować u mnie na dzielnicy, razem z moimi ziomkami. Poza tym, mamy piękną architekturę, co powoduje, że nawet od ludzi ze stolicy słyszę komplementy typu: „…ale ładny ten wasz Wrocław…†(śmiech).
I ostatnie pytanie, obecnie najpopularniejsze w kraju –Panowie, co z tym krzyżem?
Radio: Ja już dawno na ludziach broniących krzyż postawiłem krzyżyk. Ich bezsensowny fanatyzm sprawia, że wstydzę się, gdyż są oni częścią społeczeństwa, które psuje nasz wizerunek jako normalnych ludzi. Zatem, ja krzyżuję palce i krzyż im na drogę…
Verte: Szczerze powiem, że wbijam w cała akcje z krzyżem i we wszystkie gierki polityczne, nie głosowałem na nikogo. Pewnie wielu ludzi mi zarzuci nie glosowałeś na nikogo, nie masz prawa narzekać, a ja odpowiem: g*wno prawda, dla mnie wybór jest i był „żaden”, a te pajacyki tam niczym się dla mnie nie różnią, wiec ja do tego ręki nie przyłożę. Mam już trochę lat i widzę tych samych ludzi w rządzie od ponad 20 lat, zmieniają się tylko ich stanowiska. Dla mnie powinni wysadzić cały ten Belweder…
Dogas: Wszyscy mnie pytają gdzie jest krzyż. Już mieliśmy plan żeby go ukraść, porąbać, a drzazgi dodawać do każdej płyty jako bonus (śmiech).
Dziękuję za rozmowę.
źródło: wice wersa