
Kariera Mimsa nie zaczęła się raczej tak, jak raper sobie wymarzył. Nie dość, że płyta „Music Is My Savior” sprzedaje się słabo, to przeciwko artyście został właśnie wytoczony proces sądowy.
Mimsa oskarżono o dyskryminację wobec kobiet. Marquita Blair, która wytoczyła proces, domaga się 7,5 miliona dolarów, twierdząc, że zapłaciła 2,500 dolarów zaliczki za występ rapera w klubie nocnym na Manhattanie. Artysta nie pojawił się, co rzekomo było „promocją ostawy degradującej kobiety do suk i dziwek”. Na poparcie swoich słów, Blair zacytowała w sądzie teksty z płyty Mimsa.
Raper miał występować 10 minut, zarabiając na tym 10 000 dolarów.
Mr. Chris