Hip-Hop

Rozróba na niedoszłym koncercie Juelz Santany


Zły koniec koncertu Juelz Santany. Impreza w lokalnym klubie w Allentown w stanie Pennsylvania zakończyła się rozróbą.

Wszystko z powodu supportu i samego Juelza, który w ostatniej chwili opuścił lokal i w konsekwencji nie zagrał zapowiadanego koncertu. Nieusatysfakcjonowana publika (w sumie około 1000 osób) wczęła rozróbę, a poprządek zaprowadził dopiero, wezwany na miejsce zdarzenia, kordon policji.

Dlaczego Santana nie wszedł na scenę? Promotor imprezy (Lamont „El Dorado” Williams) broni się twierdząc, że występ został opłacony, więc Juelz opuszczając klub złamał warunki umowy. Williams nie wyklucza pozwania rapera do sądu, gdzie będzie domagał się zwrotu zapłaconych już 20.000 dolarów. Inną wersję wydarzeń przedstawia menadżer lokalu Tom Taylor. Za zaistniałą sytuację obwinia on El Dorado i ekipę występującą jako support – GQ Joey Boca. „To w ogóle nie była wina Santany” – mówi.”On chciał grać, poprostu zespół tego El Dorado nie chciał zejść ze sceny” – dodaje.

Supportujący artyści nie chcieli ustąpić miejsca Santanie, który postanowił wejść na scenę 15 minut wcześniej niż planowano. Wiązało się to ze skróceniem występu poprzedzających go kolegów po fachu. Ci byli jednak nieugięci i nie chcieli oderwać się od mikrofonów. Ponieważ prośby i namowy były bezskuteczne, technicy wyłączyli supportującym mikrofony. Rozeźleni artyści zaczęli niszczyć sprzęt nagłaśniający i podrzegać zgromadzoną publikę, która i tak była już podminowana wyższymi niż zapowiadano cenami biletów wstępu. To wystarczyło, by wywiązała się szamotanina. Policja zatrzymała dwóch najbardziej agresywnych osobników. Cztery osoby z lekkimi obrażeniami trafiły do szpitala.

Exit mobile version