
Produkująca rap-ciuchy firma Akademiks znalazła się pod ostrzałem. Przyczyną są plakaty reklamowe, które pojawiły się w Nowym Jorku, a konkretnie opatrujące je hasło: „Read Books, Get Brain”. Na pierwszy rzut oka wszystko jest w porządku, hasło wydaje się całkiem mądre – „Czytaj, Edukuj się”. Problem w tym, że „get brain” w slangu oznacza … seks oralny, konkretnie „deep throat” czy jak kto woli „głębokie gardło”.
Twórca reklam dla Akademiks, Anthony Harrison, powiedział New York Daily News, że „Read Books, Get Brain” jak najbardziej ma zachęcać młodzież do czytania. Nie ukrywa jednak, że chodziło również o podwójne znaczenie tego sformułowania.
„Wiedzieliśmy o tym” – mówi Harrison – „To zakodowany język, miejski slang. Nastolatki wiedzą co to znaczy, ogół społeczeństwa nie”. Podkreśla, że miał to być żart, który zrozumiany zostanie przez młodych ludzi. „Nie sądzę, żeby jakikolwiek dzieciak powiedział: 'Jeśli będę czytać, będę uprawiać seks’. Nie są głupi. Chcemy, żeby w obliczu tego, co się dzieje obecnie dookoła nas, edukacja stała się ważna” – dodaje.
Ciekawi pewnie jesteście jak wyglądają plakaty reklamowe? Pierwsza wersja przedstawia siedzącego kolesia, który czyta książkę z na pół rozebraną dziewczyną siedzącą mu na kolanach. W wersji drugiej pojawia się klęcząca, zmysłowo zaokrąglona, skąpo ubrana panna trzymająca w ręce książkę.
Nowojorskie przedsiębiorstwo transportowe, które rozwiesiło reklamy Akademiks w całym niemalże mieście, jeszcze do czwartku było nieświadome drugiego znaczenia opatrującego je hasła. 'Zbereźne’ reklamy od września krążyły po Nowym Jorku na około 200 autobusach i wisiały w stacjach metra. Teraz emocje szaleją do tego stopnia, że wysoko postawione osoby zajmujące się transportem miejskim przysięgły, że doprowadzą do zdjęcia reklam. Oficjalnie potępiły też firmę Akademiks za ten niby to podstęp.
„To smutne, że firma i jej agencja reklamowa wydawały się promować dobrą sprawę, a w rzeczywistości użyły wulgarnych, ulicznych zwrotów do poniżenia kobiet” – grzmi Tom Kelly, rzecznik prasowy nowojorskiego przewoźnika.
Wywieszenia reklamy Akademiks odmówiono już w kilkunastu centrach handlowych w całych Stanach Zjednoczonych. Tymczasem plakaty wiszą już na autobusach i wiatach autobusowcyh w Miami, Los Angeles, Chicago, Detroit, San Francisco i Philadelphii i jak na razie mają się dobrze. Oczywiście do czasu, gdy znowu ktoś dopatrzy się w nich szatańskiego nasienia.
Bosz, a wydawałoby się, że LPR przegina. Nam się reklama bardzo podoba i zasługuje na piątkę z plusem, nie sądzicie?
http://www.akademiks.com