
Może i Nelly nie wylansował ostatnio żadnego hitu, ale jego napój energetyzujący Pimp Juice, który wywołał zamieszanie i fale protestu w Stanach Zjednoczonych z powodu … nazwy, święci obecnie triumfy i schodzi ze sklepowych półek jak ciepłe bułeczki.
Browar Fillmore Street (sprawca całego zamieszania) donosi, że Pimp Juice świetnie się sprzedaje w Wielkiej Brytanii, Meksyku i na Wyspach Kanaryjskich. Pod koniec przyszłego miesiąca napój ma też być dostępny w Australii, Japonii, Chinach i Izraelu. Do jesieni 2004 roku zaopatrzony będzie też Bliski i Środkowy Wschód oraz Europa.
„Fillmore Street jest bardzo podekscytowane dotychczasowymi osiągnięciami, a przed sobą widzimy bardzo świetlaną przyszłość” – mówi William Wooten, jeden z prezesów Browaru – „W niecałe sześć miesięcy prawie całkowicie zakończyliśmy rozwój krajowej sieci dystrybucji i zaczeliśmy już zaopatrywać klientów na całym świecie”.
Wooten dodaje też, że na lato planowana jest agresywna kampania marketingowa, a ich produkt pojawi się w nowych teledyskach muzycznych i reklamach w internecie. Będzie o nim głośno również w czasie tras koncertowych. „Będziemy marką, która zmieni tę grę” – mówi. Obecnie w samych Stanach Zjednoczonych sprzedaż napoju prowadzi 60 dystrybutorów w 32 stanach. Krajowa sieć sprzedaży ma być rozwinięta całkowicie do sierpnia tego roku.
Pimp Juice Nellego sprzedał się w milionach sztuk i to tylko w ciągu pierwszych trzech miesięcy! Nie przeszkodziły, a może wręcz pomogły, bojkoty i głosy sprzeciwu jakie towarzyszyły wprowadzaniu towaru na rynek (heh ta nazwa…).
Napój Nellego zdążył już nawet zebrać parę nagród – magazyn branżowy okrzyknął Pimp Juice „Najlepszym napojem energetyzującym zdaniem publiczności”, a magazyn Vibe nazwał go najlepszym energy drinkiem.
Rapgra stoi już z koszykiem w kolejce po pierwszą puszkę napoju prawdziwego Pimpa!
http://www.letitloose.com