The Game – L.A.X. (recenzja)
Hip-Hop

The Game – L.A.X. (recenzja)


The Game to raper tyleż denerwujący co ciekawy. Odkryty niegdyś przez Dr. Dre i wypromowany przez 50 Centa – teraz, w 2008 roku, zasługuje chyba na miano najbardziej nielojalnego wykonawcy hiphopowego XXI wieku. Można tu wspomnieć chociażby kampanię „G-Unot”, dzięki której część „fanów” dała się przekonać, że The Game jest od swego oponenta „bardziej prawdziwy”, co do dziś może wywoływać jedynie uśmiech politowania. W ostatnim czasie raper jednak nie zwolnił tempa. Próba sztucznego wywołania beefu z Jayem-Z, czy krytyka drugiego z mentorów – Dr. Dre – to tylko pierwsze z brzegu przykłady potwierdzające tezę o nielojalności, wywołanej w tym przypadku oczywistą chęcią zwiększenia zysków. Nic tak bowiem nie poprawia sprzedaży jak kontrowersje i Game wydaje się być raperem, który wie o tym najlepiej. Wszystkie te wydarzenia nie muszą mieć jednak wpływu na wartość samego albumu, więc po raz kolejny postaram się skupić wyłącznie na aspekcie artystycznym wydawnictwa.

Czytaj całość

21 Comments

  • wit 12 kwietnia 2009

    No nie – Dope Boys to zdecydowanie jeden z lepszych numerów na płycie, nie wiem jak można go nazwać słabym singlem. No i ta gaducha o nielojalności: jak dla mnie Game ma racje w tych kwestiach, Dr. Dre (mimo że mam do niego wielki szacunek) z lekka się zeszmacił, a o 50 Cent’cie to nawet nie wspomnę, bo ten koleś zabija to co w rapie najfajniejsze. Przyznam, że Game jest co najwyżej średnim raperem, ale wydaję mi się że coś sobą reprezentuje i nie wkórwia mnie żadnymi tandetnymi wywiechami, złotymi felgami i resztą tego cyrku, którym tak bardzo penerują coniektórzy pseudoraperzy.

  • fazi 1 września 2008

    Skasujcie to z rapgry i oszczedzcie wstydu… Ta plyta to naprawde dobre gowno z westcoastu. Game moze jest czasem dziwny ale bez przesady, i dobra rada naucz sie pisac recenzje albo idz do gimnazjum…

  • frosty 29 sierpnia 2008

    Wszystko ok. Jednak nie moge sie zgodzic ze DA bylo ponizej oczekiwac bo dla mnie bylo lepszym albumem niz The Documentary. Wiec co najwyzej mozesz napisac ze dla ciebie DA bylo ponizej oczekiwan. Nie mozna tak generalizowac. Pozdro!

  • pff 29 sierpnia 2008

    podbijam typów pode mną. nie wiesz co to recenzja. jak Game’s Pain jest słaby to nie ładnie z toba. pozdro

  • zwola 28 sierpnia 2008

    brawo Krzysztof SsieCałą(pyde). pozwole sobie wypisac Ci recepte in blanco na dwa jądra. slaba recenzja. w ogole jestes slaby. piszesz o lojalnosci… kundlu co Ty mozesz wiedziec? pic na wode fotomontaz. jestes stronniczy i nierzetelny. ciągnij smuge pało.

  • wierzba 28 sierpnia 2008

    chyba cie sranie cisnęło jak to pisałeś chris

  • omfg 28 sierpnia 2008

    jak mozna byc tak skurwialym? ta recenzja jest tak chujowa ze pala siada. -.- pierdolnij sie w glace za nim cos napiszesz…

  • lopez 28 sierpnia 2008

    całkiem niezła płyta, może bez tylu bangierów co na the documentary ale na pewno lepsza od DA. na minus zdecydowanie za dużo featow,na szczecie połowa tylko w refrenach. Najlepsze kawałki wg mnie to: dope boys, money, lax files, let us live…
    słowo o recenzji… nawet nie bedac fanem game’a nie trudno oprzeć się wrażeniu że autor bez względu na zawartość albumu i tak by go zjechał – żenujące. Koleś lepiej pozostań przy recenzjach płyt artystów pokroju chingy, flo-rida bo to twoja liga. pozdrawiam

  • haha 28 sierpnia 2008

    Płytoteke G unit rzeczjasna

  • lopez 28 sierpnia 2008

    całkiem niezła płyta, może bez tylu bangierów co na the documentary ale na pewno lepsza od DA. na minus zdecydowanie za dużo featow,na szczecie połowa tylko w refrenach. Najlepsze kawałki wg mnie to: dope boys, money, lax files, let us live…
    słowo o recenzji… nawet nie bedac fanem game’a nie trudno oprzeć się wrażeniu że autor bez względu na zawartość albumu i tak by go zjechał – żenujące. Koleś lepiej pozostań przy recenzjach płyt artystów pokroju chingy, flo-rida bo to twoja liga. pozdrawiam

  • haha 28 sierpnia 2008

    Ale kurwa recenzja.Założe sie ze autor ma całą płytoteke w domu. (jezeli ma dom)

  • g-u 28 sierpnia 2008

    jak można się zdystansowac jak widze takie głupoty to mnie bierze,koleś nic nie wie o sytuacji z Gay-Z a pierdoli żal ,pierdolnij sie w łeb , recenzja hahahah wybluzgał cała płyte żal

  • ahhhh 28 sierpnia 2008

    tak to jest z fanami 50 że nie umią spojrzec prawdzie w oczy i wipisuja głupoty

  • glubisz 28 sierpnia 2008

    Tak to już jest z fanami Game ze nie potrafią się zdystansować do tego co o nim piszą.

  • buhahahaha 28 sierpnia 2008

    recenzja jak z dupy , pierdolnij sie w ten pusty łeb

  • buhahaha 28 sierpnia 2008

    żałosne , koleś nie wie co to obiektywnośc , aż szkoda komętowac

  • bigkobos 27 sierpnia 2008

    Mr. Chris czytając tą twoją wypocinkę stwierdzam że jesteś zakompleksionym, jadowitym, typem który nie wie co to recenzja tylko kieruje się swoimi upodobaniami żal mi ciebie. Wystarczyło zacząć i zakończyć zdaniem „Bardzo nie lubię The Game”. Nie chcę cię zjechać jak goście poniżej ale daj sobie spokój z pisaniem recenzji lepiej znajdź sobie jakąś fajną dziewczynę niż masz przelewać swoje frustracje i niepowodzenia życiowe na opisywanie płyt. Pozdrawiam

  • com 27 sierpnia 2008

    Game nie jest nielojalny bo cala ta akcja G-Unot byla zwiazana z tym ze Game poznal sie na fiftym i tyle fifty zrobil go podoobno w huja i ta akcja miala pokazac ze fifty nie jest tak naprwde prawdziwy w tym co robi zreszta to nie tylko Game poznal sie na fiftym , Bang Em i Domination czyli pierwszych czlonkow gunit tez zrobil w huja , potem Buck , ale to mniej wazne Game nie jest nielojalny tylko czasami brak mo pokory i mowi ze jest najlepszy i nie potrzebuje Dre i innych

  • Anonim 27 sierpnia 2008

    własnie!! tak jak kiedy były opisy sprzedazy!! chcemy zeby to powrociło !!

  • glubisz 27 sierpnia 2008

    G-E-N-I-A-L-N-A :) (recenzja oczywiscie)

  • psot 27 sierpnia 2008

    spoko, mozecie na dniach jeszcze wrzucic jakies rankingi sprzedazy..

Comments are closed.