The Game o singlach i kolaboracji z Young Buckiem
Hip-Hop

The Game o singlach i kolaboracji z Young Buckiem


W ostatnim wywiadzie dla radia Hot 106.3 The Game opowiedział o singlach promujących płytę „L.A.X.”, a także o planowanej kolaboracji z byłym członkiem G-Unit – Young Buckiem.

Uwielbiam jak singlami zostają utwory takie jak ten – powiedział Game o numerze „My Life” – Szczerze mówiąc to nie lubię tych przyjaznych dla radia piosenek o klubach, samochodach, dziwkach i biżuterii. To nie jest mój styl. Uwielbiam to jak mogę zrobić utwór, który jest o czymś. Każda linijka w numerze coś dla mnie znaczy.

Game wypowiedział się również na temat utworu Dope Boys, który między wierszami celuje w Jaya-Z:

To jest szalone człowieku, bo Travis Barker mieszka niedaleko mnie. Nagrałem track 'Dope Boys’ i pomyślałem sobie, że do perfekcji brakuje mu jakiejś perkusji i wciąż go słuchałem. On wymiótł. Przesłuchał kawałka 2 razy i po prostu się dograł.

Game powiedział również o planach współpracy z Young Buckiem:

Ja i Buck robimy teraz razem dużo rzeczy. Niedługo będę w Cashville i dołączę do Bucka w jego mieście. Potem będziemy w Phoenix. Damy kilka wspólnych występów. Buck to mój człowiek i wiele razem zdziałamy.

Game wyjaśnił również, że to właśnie z Young Buckiem łączyła go najsilniejsza więź jeszcze za czasów G-Unit:

Tak naprawdę to nie rozmawiałem jakoś bardzo dużo z 50 Centem. Nigdy nie rozmawiałem z Tonym Yayo, a z Banksem tylko w przelocie. Natomiast ja i Buck byliśmy wobec siebie w porządku od pierwszego dnia. Tak wiec czekajcie na mixtape’y. Zrobimy razem wiele rzeczy w najbliższej przyszłości. – skomentował raper.

Recenzję najnowszej płyty Game’a można przeczytać tutaj.

Mr. Chris

11 Comments

  • glubisz 5 września 2008

    A nie, nie dwoch miesiecy;) Przeciez niedawno wyszedl Wayne:P

  • soultravelling 4 września 2008

    Ja też mam taką nadzieję, ale tak naprawde to zaczynam juz powoli watpic. Tyle lat juz czekamy na Detoxa, każdy myśli że bedzie ona zajebista i powali wszystkich. Nikt jednak nie pomyśli o tym, że może Doktorek poprostu nie ma już pomysłu na płytke, nie może podołać wyzwaniu, na które sam się skazał, tak naprawde dre w ostatnich latach nie stwozyl nic ciekawego, bity są spoko, lecz chroniciem postawił sobie tak wysoko poprzeczkę, że jego nowe produkcje wypadają słabo w porównaniu z tymi z 2000roku czy 92. No zobaczymy, nie ukrywam że sam czekam na Detoxa z nadzieją,że bedzie to kolejny westcoastowy klasyk. Dre definitywnie olał Game’a bo z 50 Centem nie zerwał kontaktu tak jak z Game’m w stosunkach pomiedzy 50centem a Dre nic sie nie zmieniło, z Game’m niestety tak.

  • Anonim 4 września 2008

    Dobre eMzi ale mu pocisnąłeś :) !!!!

  • soultravelling 3 września 2008

    Ja mówię o symbolu Zachodniego Wybrzeza ostatnich lat a nie wszechczasów. Wszystkie legendy zamilkły tylko Dre co jakis czas wystapi w mediach i powie ze za pół roku wyjdzie Detox, no i Ice Cube wydał płytke, która pewnie sprzedaje się niczym płyty na polskim rynku. Detox bez Game’a to moim zdaniem jak Chronic bez Snoopa. Nie jestem fanem Game’a ale taka jest moja opinia.

  • boss 3 września 2008

    zgadzam się z mr.chris’em aka cipą bez pizdy w całej rozciągłości

  • soultravelling 2 września 2008

    Panu z jakże wymownym nickiem „mr. chris aka cipa bez pizdy” muszę przyznać rację, ta recenzja L.A.X. jest niczym wypociny 14-latka, który dopiero uczy się kolorów na lekcji angielskiego. A co do płytki L.A.X. to muszę powiedzieć, że niestety jest ona słaba ale pod względem siły przebicia. Nie powtórzy sukcesu DC, odejdzie w zapomnienie. Definitywnie Game zaczyna się gubić, umiejętności rosną ale woda sodowa do główki odbija. Zapędził się w tym uświętowieniu Dr. DRe tymczasem on ma go daleko w dupie i juz dawno temu olał. Teksty Game’a typu „to ja jestem zachodnim wybrzezem” nieźle wkurwiają ale są prawdą. Game jest jak narazie jedynym raperem z wc, ktory tak bardzo się z tym utożsamia i o którym jest głośno, moim zdaniem potrzebuje konkurencji.

  • lenio 2 września 2008

    z dupy są te twoje niusy i recenzje.

  • peter 1 września 2008

    Wszystko ok,ale o tej recenzji to lepiej nie przypominajcie bo to porażka,całą ekipą beke z niej mamy.Jakis pseudo krytyk i fanatyk lil paina napuisał steeeeeek bzdur!!!!buhahahahaha

  • mr. chris aka cipa bez pizdy 1 września 2008

    Chłopie prosiłem cię żebyś się już więcej nie ośmieszał pisząc o Hip-Hop’ie a ty dalej swoje…

  • mr. chris aka cipa bez pizdy 1 września 2008

    Pozwole sobie tu przytoczyć post tzw. „Mojzesza”;
    Chłopcze, zamiast pisania tak długiej recenzji wystarczyło napisać „Nie lubię The Game’a i płyta jest do dupy”. Bo generalnie tylko taki wniosek z tego, co napisałeś można wyciągnąć.
    Recenzja słaba, ale tak to jest, bo 75% polskich fanów nie skupia się na tekstach, na aspektach technicznych, lecz na wokalach i bitach. Tak samo jest w Twoim przypadku. Jedyne, co jesteś w stanie napisać to, to, że Game był słaby. A dlaczego był słaby? Na to pytanie pewnie będzie Ci już ciężej odpowiedzieć.
    Bzdurą jest, że teksty na „L.A.X” są słabsze od tych z „The Documentary”. Jeśli tak uważasz to wracaj do szkoły i zapisuj się na kursy angielskiego. Słyszałeś kiedyś o kompleksowych rymach? Grach słownych? Punchline’ach? Jeśli to tak to poszukaj mi takowych na TD. Każdy, mający jakiekolwiek pojęcie o rapie i języku angielskim, fan Hip-Hopu doskonale wie, że TD było dobrym albumem tylko dzięki produkcji Dre i umiejętnościom wokalnym Game’a. Pod względem technicznym Game był tam co najwyżej przeciętny, wszystkie teksty na tym samym schemacie rymów, słabe wordplay’e, o panczach lepiej nie wspominać… Jedyne co potrafisz powiedzieć o tekstach „L.A.X” to, to że są słabe, nudne, wersy się nie rymują (tym mnie powaliłeś, hahah)… Wspominasz o tym, że Game rymuje o Kanye’em na początku „Money”, ale nie wspomnisz o tym, że 3 wersy później atakuje tłustym panczem (ale Ty pewnie nie wiesz, że to w ogóle punch jest). Napisałeś, że Nas z łatwością zjada Game’a na „Letter to the King”, ale ja z łatwością mogę stwierdzić, że są to najlepsze zwrotki w karierze Game’a i na pewno nie został zjedzony przez Nasa. Więc argument o słabości tekstów i braku progresu u Game’a jest całkowicie nietrafiony i niewyargumentowany. Ale nie kłopocz się i nie myśl jak przekonać ludzi, że jednak masz rację, bo jej po prostu nie masz.
    Kolejnym argumentem przeciwko płycie jest jakoby była ona przeładowana występami gościnnymi… no cóż, na 45 zwrotek znajdujących się na albumie tylko 4 są wykonywane nie przez Game’a. Tyle samo gościnnych zwrotek ma na „Raw Footage” Ice Cube. Jeśli chodzi o refreny: od kiedy są one aż tak istotną częścią hip-hopowego rzemiosła? Odpowiedź jest jasna: od kiedy 50 Cent stał się gwiazdą i przewrócił hierarchię wartości w rapie do góry nogami.
    Czytałem również Twoją recenzję płytki Wayne’a, którą zachwycałeś się (szczególnie tekstami i różnorodnością flow). Szkoda, że nie wspomnisz w tym samym kontekście o „L.A.X”. Czemu nie napisałeś o tym jak genialnie Game podrabia nie tylko flow, ale i głos młodego Nasa na „Let Us Live”? Czemu nic nie ma o genialnej kopii flow Biggy’ego na „Never Can Say Goodbye”? Gdzie wzmianka o doubletime’ie na „L.A.X Files”? A co z kopią flow ze Wschodniego Wybrzeża lat ’90 na „Game’s Pain”? Wniosek jest taki, że pan Chris albo nie ma pojęcia o tym, co to jest flow, albo pisze o genialnym flow Wayne’a, bo wszyscy o nim piszą.
    Generalnie panie Chris, zalecałbym nie pisanie już recenzji płyt, bo się kompletnie na tym nie znasz. Całą płytę oceniasz pod względem muzycznym/wokalnym, zaś o tekstach wspomniałeś jedynie w kontekście namedropowania. Dla mnie przyczyna, dla której tak jest, jest całkiem jasna: zapewne nie znasz tekstów z płyty, bądź ich nie rozumiesz. Nie znasz się na technicznych aspektach rzemiosła zwanego „Rapowaniem”, a piosenki oceniasz na podstawie bitu i tego jak brzmi na nim wokal danego artysty. Ale nie martw się, bo tak samo jak Ty robi też jakieś 75% polskich fanów zagranicznego rapu, także sam nie jesteś.

  • mr. chris aka cipa bez pizdy 1 września 2008

    idz w chuj ty cieciu!

Comments are closed.