
Raper-weteran Too Short ma kłopoty finansowe i może stracić swoje studio, które niedawno otworzył w Oakland. Warunkiem jest zebranie ponad miliona dolarów w związku z wypadkiem samochodowym w latach 90′.
Według serwisu InsideBayArea.com raper brał udział w kolizji, w wyniku której śmierć poniósł 22-letni James Ellerbee a kierowca został ciężko ranny.
Chociaż artysta nie był winny spowodowania wypadku, rodzice Ellerbee zażądali od niego 17 milionów $. Nim ruszył proces, na mocy ugody, kwotę zmniejszono do jednego miliona.
Według akt sądowych, raper nie miał ubezpieczenia i był pijany podczas wypadku.
Po upływie niemal 12 lat, Too Short nadal nie spłacił całej sumy a miejscowa policja dostała nakaz zarewkirowania sprzętu, w które wyposażone jest studio UpAllNite. Raper otworzył to przedsięwzięcie w maju.
Prawnik rapera, Phaedra Parks powiedziała, że jej klient spłacił już ponad 500 000 $ ale nie był w stanie wyłożyć całej kwoty.
Jednak według sądu zapłacono na razie jedynie 282 tys.
Służby czekają obecnie na formalny nakaz zajęcia mienia studio.
Nitro