
Young Buck bierze lekcje aktorstwa. Ułatwić ma to raperowi realizację planów, a więc nakręcenie autobiograficznego filmu. Buckowi marzy się scena ze sprzedażą 500.000 sztuk płyt w pierwszym tygodniu.
Powstanie filmu pozostaje póki co w sferze planów. Zdecydowanie bardziej realny jest natomiast nowy album Bucka: „Buck the World”, któy ukaże się 20 marca tego roku. Raper zapowiada, że będzie to premiera dużego kalibru.
„Dziękuję fanom, że cierpliwie czekali [na moją płytę]. To właśnie dzięki temu tak ciężko pracowałem nad kolejnym klasycznym albumem. Szanuję [graczy z południa] – T.I. i [Lil’] Wayne’a – ale w chwili obecnej mam apetyt na sukces. Ja, Wayne i T.I. wypuszczamy albumy, których publika nie może się doczekać. zrobię wszystko, by złoić [konkurentom] tyłki, ale w przyjacielski sposób. W końcu to moje ziomki” – mówi Buck.
Takie wyznania o Weezy’em mogą dziwić, biorąc pod uwagę niedawne komentarze Bucka o Waynie i Baby’m, w których naśmiewał się z ich całuśnego sposobu witania się (patrz TUTAJ).
„To była prawda. Powiedziałem to, ale tu nie chodziło o wzniecenie beefa. Powiedziałem to, ale później miałem okazję porozmawiać z Waynem. Mogłem usłyszeć jego wersję. Dla niego nie było to coś ważnego. Wytłumaczył mi o co chodzi z tym ich powitaniem. Obojętnie jakie jest, jest jakie jest. Nie mam problemów z nikim, kto nie ma do mnie wątów. Pogadaliśmy o tym. Nie miało to żadnego znaczenia” – przekonuje Buck.
Raper przyznaje, że obecnie ważny jest dla niego przysłowiowy święty spokój. Buck daje więc na razie sobie spokój z beefami. By dać jasny obraz sytuacji, przytacza pewną historię: „Dwa tygodnie temu, zatrzymał mnie patrol policji. To byli federalni, gliny – wszyscy święci. Powiedzieli, że mam zawieszone prawo jazdy, zabrali mnie na posterunek i chcieli przesłuchiwać w sprawie jakiś morderstw. Tak więc teraz, nie ładuję się w żadne beefy. Staram się utrzymać na powierzchni”.