
Masala Sound System w Drodze do mekki
Podstawowy skład koncertowy:
Duże Pe – mc
Spox – turntablism
Daniel Moński – darabuka, bendir, śpiew gardłowy
Bart Pałyga – sarangi, kemencze, śpiew gardłowy, i inne
Rafał Kołaciński – laptop, dj
Wszystkie religie są jednością. Każdy naród, każda kultura i cywilizacja mają prawo do istnienia na planecie Ziemia. Nie ma lepszych i gorszych społeczeństw. Taniec i muzyka są równie dobrym sposobem na dotarcie do Prawdy jak medytacja i asceza – to sufickie przesłanie towarzyszy działalności przyjacielskiego kolektywu znanego jako Masala.
Latem 2002 Max Cegielski na jednym ze spotkań autorskich promujących książkę pt. „Masala” zagrał trochę płyt z taneczną muzyką przywiezioną z Indii. Podziałało… W kinach szło „Monsunowe wesele” i ludzie załapali klimat. Szukał innych ludzi interesujących się różnymi etno brzmieniami. Max poznał Maćka Szajkowskiego z Kapeli ze Wsi Warszawa, który podrzucił mu do radia płyte KZWW „Wiosna ludu”. Maciek zapoznał Maxa z Praczasem (Rafał Kołaciński) z którym pracował nad projektem Village Kollektiv łączącym folk z elektroniką. Na pierwszą imprezę zaprosili także Que Sabroso (Tomka Szczecińskiego) z którym Max pracował w tej samej stacji radiowej – Radiostacji.
Po pierwszej wspólnej imprezie w klubie Punkt w Warszawie przyszły następne, także wyjazdowe. Max, Praczas, Szaja i Sabroso to najstarsza i zżyta we wspólnych bojach podstawa soundsystemowego oblicza Masali.
Masala zapoznała się z Yamą (Jackiem Kaczmarkiem) i Smokiem (Jarkiem Smakiem) duetem djsko producenckim działającym jako Like Orient Sound System.
Uzupełnili oni skład imprezowy, dzięki nim na jednej z imprez pojawił się pierwszy (oprócz krzyków i haseł Maxa) profesjonalny MC – Globus znany między innymi ze Wszystkich Wschodów Słońca To oni zaszczepili Masali skłonność do dubowych efektów i zadymionych brzmień.
Na imprezach od początku pojawiały się projekcje filmów przywiezionych z Indii. Wkrótce ich profesjonalnym mixowaniem zajął się VJ Greguar. Później do grona wizualistów dołączył Marek znany jako White/Black Tiger. Na imprezie promocyjnej masalowej płyty do grona Vji dołączył Cukier. I oto chodzi.
Rozbudowywanie imprez i dbałość o sceniczny show doprowadziło MASALE do współpracy z tancerkami specjalizującymi się w orientalnych wygibasach. Na parkiecie pojawiła się Lakszmi, z którą nawiązaliśmy stałą i obfitą współpracę…
Nowoczesny soundsystem nie może funkcjonować bez DJ’a. Jako pierwszy reprezentant wspomnianej profesji w Masalowym składzie pojawił się DJ Sekta.
W tym samym czasie zespół zaprasza do wspólpracy scenicznej i nagraniowej muzyków z warszawskich grup grających muzykę etniczną – Yerba Mater oraz Stara Lipa. To właśnie muzycy z tych grup odpoiwadają w dużej mierze za etniczny charakter utworów Masali. Do stałego składu koncertowego wchodzą Bart Pałyga (sarangi, kemencze, śpiew gardłowy), Daniel Moński (darabuka, bandir, dhol, śpiew gardłowy) oraz Maciej Cierliński (lira korbowa, oud, duduk).
W trakcie powstawania płyty Masala LP, Max miał okazję doświadczyć scenicznego show w wykonaniu jedynego i niepowtarzalnego zepsołu Cinq G. Wrażenie, jakie wywarło na nim „przestępcze ragga z Panamy” autorstwa hardkorowego dancehallowego bojzbendu o wspomnianej nazwie sprawiło, że tworzący jego „gębową” część Mista Pita i Grande Pe zostali z miejsca zaproszeni do udziału w Masalowej produkcji. Będący wytworem ich chorej wyobraźni utwór „Od Tarnobrzegu po Bangladesz” wybrany został pierwszym singlem promującym płytę. Pozytywna karma wytwarzająca się podczas wspólnych występów sprawiła zaś, że obaj na stałe wpisali się w skład soundsystemu. Nie można też zapomnieć o osobie DJ’a Spox’a, który niesamowitą sekwencją skreczy we wspomnianym „Od Tarnobrzegu…”, potwierdzoną późniejszymi dokonaniami na żywo, wywalczył sobie stałe miejsce w podstawowym składzie Masali.
I tak już mniej więcej zostało…
Dlaczego „mniej więcej”? W przypadku Masali cięzko mówić bowiem o jednym składzie, jak to ma najczęściej miejsce w przypadku innych zespołów. Skład Masali zmienia się dynamicznie i często zdarza się, że na każdym koncercie czy imprezie gra niemal zupełnie inny zestaw ludzi.