
Magazyn „The Source” pozwał do sądu telewizję BET domagając się 100 milionów dolarów odszkodowania za złamanie warunków kontraktu. Source twierdzi, że wbrew zawartej umowie, stacja nie wyemitowała ceremonii wręczenia nagród The Source Awards.
„Zgodnie z zawartym kontraktem BET miała wyemitować Source Awards 25 października. Wciąż przesuwali datę transmisji, by w końcu oświadczyć, że nie wyemitują tego w tym roku” – mówi współzałożyciel Source’a – Dave Mays.
Wymiar sprawiedliwości zajmie się również pozwem złożonym przez magazyn przeciw nowojorskiej radiostacji Hot 97. Powodem są słowa jednego z radiowych DJ’i – Funkmaster Flexa. Flex zmieszał magazyn z błotem po tym, jak ukazał się w nim artykuł sugerujący, że DJ bierze łapówki za puszczanie konkretnych utworów na antenie.
Twórcy Source utrzymują, że napisali w magazynie samą prawdę. Domagają się zadośćuczynienia za publiczne zniesławienie i zapowiadają, że w kolejnym wydaniu ukaże się artykuł o Flexie, w którym ujawnią, jak mówią, wątpliwe praktyki biznesowe DJ’a.
„[Flex] jest zły, bo go obnażyliśmy. Flex wykorzystuje swój program radiowy do lansowania swojego samochodowego show i artystów, z którymi jest związany. Ludzie gadają o moich reklamach, które pokazują się w Source, ale nikt nie ma pretensji o to, jak oni nadużywają fali radiowych, które przecież są publiczną własnością” – mówi Scott.
To nie koniec kontrowersji wokół magazynu. Jego właściciele borykać muszą się również z krążącymi plotkami o rzekomych kłopotach finansowych. Mays przyznaje, że sprzedaż Sourca spadła, zapewnia jednak, że nic złego się nie dzieje. „The Source to wciąż hip hopowy magazyn numer 1. Cały przemysł przeżywa obecnie kryzys. Zobacz ile wytwórni i firm odzieżowych walczy teraz o przetrwanie. My poprostu przechodzimy restrukturyzację” – mówi. Co ma na myśli? Przede wszystkim przeprowadzkę redakcji do nowej, o połowę mniejszej siedziby.
Dodatkowym problemem jest coraz większa krytyka spowodowana nie tylko starciem na linii Source – Eminem, ale również artykułem z listopadowego numeru magazynu. W ostatnim wydaniu redakcja ostro skrytykowała G-Unit.
„50 Cent bez wątpienia ma talent. Trzeba jednak widzieć, czego [G-Unit] dopuszczał się w ciągu kilku ostatnich lat i jak nie przebierał w środkach, by zostać tym, kim jest obecnie. Trzeba go przystopować. Wydrukowaliśmy same fakty. Nie chcieliśmy wzbudzić sensacji. Opisaliśmy poprostu jak [G-Unit] osiągnęło sukces. Wszyscy mamy dzieci. Musimy zadać sobie pytanie, czy chcemy, żeby nasze dzieci traktowały gloryfikację przemocy jako sposób na osiągnięcie założonego celu? Mamy wobec ludzi i tej kultury moralną odpowiedzialność. To ta kultura uratowała nam życie” – broni swojego stanowiska Scott.