
New York Times donosi, że Universal Music prowadzi bardzo zaawansowane rozmowy z Jay-Z. Temat? Szefowanie Def Jam Records!
Vivendi (właściciel Universal Music) – jeden z Wielkiej Piątki szołbiznesu chce przejąć Roc-A-Fella Records. Równocześnie prowadzi rozmowy z Seanem Carterem, znanym szerzej jako Jay-Z. NY Times twierdzi, że Carterowi zaproponowano stanowisko prezesa Def Jam! Czego chcą w zamian od Jaya? W sumie to nic takiego – jedynie udziałów w Roc-A-Fella. Udziałów, za które są skłonni zapłacić dziesięć dużych, zielonych banieczek.
Wszystko ładnie, pięknie…No ale gdzieś musi być przecież haczyk! No i jest…Universal za te dziesięć banieczek chce przejąć większość udziałów w Roc! Nie od dzisiaj mówi się o nieciekawej sytuacji w Roc-A-Fella. Mimo, że wytwórnia wydaje multiplatynowe albumy, pieniądze do kasy labelu trafić jakoś nie mogą. Universal doskonale zna sytuację w wytwórni, więc postawił jeden warunek – jeżeli do lutego nie Roc nie ureguluje swoich spraw – nici z zakupów.
Mało tego! Wszyscy doskonale pamiętamy oświadczenie S. Cartera, który stwierdził, że Jay-Z to historia i nie ma co liczyć na jego następny album. Prawda jest taka, że Jay wypełnij swój kontrakt wobec Damona Dasha (współzałożyciel Roc-A-Fella), i nie musi nagrywać kolejnych albumów. No, ale jak zawsze, rzeczywistość nie jest taka różowa. Jay chce nagrywać nowe kawałki! Tylko, że nie bardzo chce dawać zarobić Dashowi. A Dash, cwany chłopaczyna, kupił dzisięć lat temu prawa do wizerunku S. Cartera – włączając w to pseudo artysty – Jay-Z. Tak więc sprawa wygląda tak, że Jay-Z, chcąc nagrywać jako Jay-Z, musi pozbyć się Dasha. W gangsterkę nie wypada mu się bawić (przecież jego panna jest córką pastora!), więc postanowił zrobić to jak rasowy kapitalista. Wykopie Dasha ze stołka.
I tu pojawia się Universal. No i Warner Group. Czyli znowu problemy. O co chodzi? Już tłumaczymy. Obydwie firmy są bardzo zainteresowane kupnem Roc-A-Fella Records. Obydwie proponują podobną cenę, obydwie kuszą również Hove ciepłymi posadkami. Idealna sytuacja? No nie bardzo. Universal zaproponował Jayowi oprócz szefowania Def Jamowi utworzenie sublabelu S.Carter Records. Warner wyszedł z podobną propozycją, jednakże szczegóły nie zostały jeszcze do końca sprecyzowane. W każdym razie jest tak, że Jay-Z może się na tych dealach przejechać.
Dlaczego? Ano proszę bardzo. Od dawna wiadomo, że Damon Dash i Jay-Z za sobą nie przepadają. Dashowi nie odpowiada samodzielność Cartera – Roc-a-Fella sprzedaje więcej płyt niż Def Jam (porównajmy: Method Man – klapa, LL Cool J – klapa, Shyne – zapomnij, Common – uciekł z Def Jam, Ludacris – klapy nie ma, ale za to pełno procesów o plagiaty. Roc – Kanye West – platyna, Jay-Z – platyna, Young Gunz – platyna). Roca Wear sprzedaje więcej ciuchów niż Phat Farm i Baby Phat razem wzięte. Można się wkurzyć, prawda? No dobra, ale dlaczego konflikt Jaya z Damonem ma mieć wpływ na karierę tego pierwszego w Universalu?
Osobą, która najbardziej ucierpiała na konflikcie Carter vs. Dash był Antonio Reid – jeden z założycieli Def Jam. Opuścił on z hukiem Def Jam i…osiadł w Universalu. Tak się fajnie składa, że jeżeli Universal przejmie Roc-a-Fella i Def Jam, to przełożonym Cartera będzie…Reid właśnie. Jeżeli zaś Jay wybierze Warner Group, to jego przełożonym będzie Lyor Cohen – były szef Def Jam – również skonfliktowany z S.Carterem.
Jak widzicie, sprawa jest mocno skomplikowana i trzeba się ostro namęczyć, żeby ją wyprostować. Szefowie obydwu zainteresowanych majorsów towarzyszą od tygodni Jayowi w jego Best of Both Worlds Tour (razem z R.Kelly). Rozmowy trwają, czas ucieka, Def Jam traci…a siano płynie na konto Seana Cartera. Czy w takiej sytuacji Big Hova zdecyduje się na szefowanie Def Jamowi? Poczekajmy – niedługo się przekonamy.
http://www.rocafella.com