
Flesh-N-Bone (Bone Thugs-N-Harmony) przerwał milczenie na temat aresztowania, do którego doszło w ubiegłym miesiącu w Ohio. Przyczyną miały być zarzuty w sprawie awantury domowej z udziałem rapera, do której doszło dziesięć lat temu. Artysta miał uderzyć własną matkę, raniąc ją w głowę.
„To jakieś wyssane z palca historie, nieprawdziwe, sfabrykowane. Nawet nie pamiętam tego zdarzenia” – twierdzi Flesh. „To jakaś sprawa wyciągnięta spod ziemi. Przecież władze Kaliforni nie wiedziały, że ktoś mnie ściga. Nie było tematu dopóki ktoś nie dowiedział się, że wracam do Cleveland i czegoś nie wygrzebał. W Kalifornii wielokrotnie sprawdzano, czy jestem poszukiwany, ale nic nie znaleziono. Od czasu wyjścia z więzienia [w lipcu 2008 r.] byłem czysty. Aż tu po moim przyjeździe do Cleveland okazuje się, że jestem ścigany (…) Nie przejmuję się tym. Dla mnie jest to kolejne ciężkie doświadczenie, z którym muszę się zmierzyć, żeby zostać oczyszczonym z zarzutów i żyć dalej” – dodaje.
Do zatrzymania Flesh-N-Bone doszło podczas koncertu w klubie The House of Blues. Jak mówi przedstawiciel lokalnych władz, policja nie chciała zwlekać z aresztowaniem z obawy przed ucieczką rapera. Artysta próbował podobno ulotnić się z występu, robiąc przy pomocy publiczności sztuczny tłok na scenie. Bone’a zatrzymano na backstage’u, nie pozwalając dokończyć koncertu.