Eminem sprzedał 745 tysięcy Recovery!
Hip-Hop z Usa

Eminem sprzedał 745 tysięcy Recovery!

Eminem
Eminem

Eminem sprzedał 745 tysięcy nowego albumu Recovery. Przebił tym samym szacunki, które podawaliśmy Wam w ubiegłym tygodniu.

Wynik ten oznacza, że raper pobił wszelkie tegoroczne rekordy sprzedaży, a jego album Eminem – Recovery jest płytą, która zaliczyła najlepszy debiut wśród wszystkich płyt Eminema. Wynik ten wielu raperów i dziennikarzy piszących o rapie przyjęło z entuzjazmem. Poproszony o komentarz Bizarre tak powiedział na temat wyniku Eminema:

„To jest powiew świeżego powietrza. To świetna sprawa i dowód na to, że nie ma na rynku nikogo, kto mógłby zagrozić Eminemowi czy D12, gramy w zupełnie innej lidze. Ten wynik pokazuje, że nasza marka jest nadal atrakcyjna dla odbiorców. Jesteśmy, działamy i widzę, że nikt w branży nie brzmi jak my i nie może z nami konkurować. To świetne uczucie.” – mówi Bizarre.

17 Comments

  • Anonim 7 lutego 2011

    Eminem nienawidzi homoseksualistów i w kawałku ’ We Made You ’ obraził ich ,
    za to Polscy geje i lesby zbulwersowali się, puścili plotę przez co każdy głupek w to wierzył , że Em nie śpiewa dla Polaków i Żydów…

  • MethodMan 1 grudnia 2010

    lubie Ema ale ta płyta to porażka, poza tym co to jest 745tyś płyt przy 10mln „Life After Death” Notoriousa?

  • Wojtek 1 grudnia 2010

    Pierdolicie, bo wam żal dupe ściska, że Eminem coś sam w życiu osiągnął… Jak coś do niego macie, to mu to prosto w oczy powiedzcie, a nie na takim forum piszecie… On jest zajebisty, THE BEST OF THE WORD… Nikt wam zjeby nie karze tego słuchać…

  • supiedz 8 sierpnia 2010

    kaja a za co ty go tak kochasz????minete ci walil czy co???

    • 109serek 7 lutego 2011

      dobre

  • Kaja 8 sierpnia 2010

    On jest ZAJEBISTY .. kocham go mimo ,że co niektóre kawałki nie są za dobre. on jest taki prawdziwy śpiewa szczerze co czuje .. o życiu ; * Uwielbiam go !!!

  • PL 9 lipca 2010

    no Ty chyba sobie zartujesz? przeciez to jest plotka i zapewne kazdy na rapgrze Ci to potwierdzi hehehe

  • PL 9 lipca 2010

    wiec o jaka wypowiedz ? przytocz ja…

  • D-tail 4 lipca 2010

    So bad – tyle powiem, dre dojebał taki bit, czekam na detox już tyle, nie ma wyjścia to musi byc bomba

  • Anonim 4 lipca 2010

    mysle ze ,,so bad” wymiata zdecydowanie… i pierwsze trzy utwory sa na wysokim poziomie… reszta typowo pod publike jak to zwykle bywa w muzyce… pozdro dla fanow Shady/Aftermath

  • LNO 3 lipca 2010

    płyta jest zajebista :P

  • BoLt44 3 lipca 2010

    To prawda Marshall nie najlepiej wymyślił z tymi refrenami, ale na tej płycie zwrotki są fenomenalne nawet lepsze od relapse i refill do tego wyraża całego siebie w tekstach. Takie jest moje zdanie.

  • Ghetto Fab 3 lipca 2010

    Ja moze go nie uwielbiam, ale nie powiem ze go nie lubie…jest dobry, reprezentuje nas…bialych. I za to go szanuje:) Raz kolejny pokazuje ze potrafi. Szacunek

  • ZT 3 lipca 2010

    zgadzam sie….np w „you’re never over” dla Proff’a wyje jak pierdole ;/ nie potrzebnie nagral taki refren,bo brzmi troche jak kastrat…albo „so bad”….no coz…chlopak probuje swoich wokalno spiewanych sil hehe ale jak najbardziej wersy wpierdalaja w fotel jak sie tego slucha ;p pozdrooooo

  • po prostu ja 3 lipca 2010

    Eminem dotychczas był moim faworytem wśród zagranicznego rapu, ale… No tak, wszystko zawsze się kończy, nadal uważam, że jest zajebisty, ale ta płyta to już zupełnie co innego i niestety jak dla mnie nie na plus. Nie lubię zagranicznego rapu m.in. za to czym pochwalił się Em na tym krążku, a czego nie praktykował uprzednio, tj. ŚPIEW!, cipskie refreny i inne tego typu chórki. Nie cierpię tego, a jednak to jest głównie podstawą dzisiejszego rapu, niestety. Jak dla mnie to pop-męka, ale oczywiście większość wjedzie na mnie, poprzez opinie człowieka a nie muzyki! Jako człowieka Eminema szanuję jak najbardziej, wiem o nim wiele, jestem jego fanem, ale staram się być obiektywny, a ta płyta po prostu nie trafia w moje gusta. Zmienił styl i to jak, niestety na gorszy. Wolałem klimatyczne kawałki, tj. Lose Yourself przede wszystkim i cały jego prolog kariery. Wtedy to był rap, a teraz… Nie wiem czy ktoś zauważył, ale Em ostatnio wykreślił Shady’ego… Można powiedzieć, że teraz w tekstach wyraża siebie, ale to zamiast brzmieć lirycznie, przyprawia mnie momentami o bóle głowy. Ja wolałem jego dawniejszą formę, czyli głównie rap na pełnym luzie (co nie znaczy, że komercyjny!), a czasem i mądre, szczere teksty z dobrym bitem w tle, bez żadnego śpiewu. No jak dla mnie to nie zawyżył poziomu tylko samemu wskoczył na półkę wraz z resztą dzisiejszej komerchy. Pozostaje mi tylko wierzyć, że jednak zmądrzeje. Liczę na to, bo to dotychczas był moim mentorem, głównie przez swoją oryginalność, teraz nie bardzo różni się od reszty (biorąc pod uwagę ogólnie kawałki, bo flow wciaż zajebiste). Poza tym płyta strasznie przypomina mi poprzedni krążek, a co poniektóre utwory wydają mi się wręcz prawie, że kopią. Tyle ode mnie, pewnie wielu wkurwi mój sposób myślenia, ale takie jest moje zdanie i każdy powinien je uszanować, ja szanuje zdanie innych, tak więc jeżeli masz coś głupiego napisać to lepiej nie pisz, „hip hop łączy, a nie dzieli”.

    PS. Oczywiście kilka kawałków jako tako jeszcze trzyma poziom, ale żaden specjalnie nie błyszczy ;).

  • luciano 3 lipca 2010

    tak,jestem,bo sa zajebisci i co z tego ? nienawidze go…

  • giegie 3 lipca 2010

    hmm,pewnie jestes zakochany w Lil Bow Wow i Soulja Boy’u…

Comments are closed.