Zawsze mam bekę z truskuli i innych nieudaczników, którzy próbują referować czyjś sukces. Tak właśnie wygląda sytuacja w przypadku wiecznego newcomera Saigona, który postanowił podzielić się swoimi uwagami na temat Drake’a.

Dla osób, które nie wiedzą kim jest Saigon (o co nietrudno): Saigon to, podobnie jak Papoose, raper, o którego talencie powstały już legendy. Dodajmy – legendy niczym nie uzasadnione. Kilka lat temu to właśnie w tej dwójce upatrywano raperów, którzy odzyskają hiphop dla Nowego Jorku. Nie odzyskali, a na dodatek nie udało im się przebić do mainstreamu. Głównie z powodu używek, ale o tym głośno się nie mówi.
Dla Saigona Drake jest więc raperem przewidywalnym, nudnym i wtórnym i nikt nie będzie czekał na jego drugi album.
„Nie chcę nikogo obrażać, uwielbiam Drake’a, ale uważam, że ludzie podchodzą do jego następnego albumu zbyt poważnie. A prawda jest taka, że doskonale wiesz, czego się po nim spodziewać: kawałków o miłości i śpiewania. On robi dobrą muzykę, ale z tymi typami nigdy nic nie wiadomo. Lil Wayne jest Madonną rapu. Wypuszcza płyty co dwa lata, zmienia się na nich, dlatego tak długo jest na świeczniku. Ludzie cały czas są przekonani, że to nowy artysta. A to przecież weteran, on jest na scenie od 14 lat!” – powiedział Saigon.
23 Comments
Comments are closed.