
Czy Scott Storch powróci do grona najbardziej rozchwytywanych producentów? Pokaże to kilka najbliższych miesięcy. Storch skończył właśnie odwyk, podczas którego walczył z uzależnieniem od narkotyków.
Jak mówi Storch, nadszedł czas rozpoczęcia wszystkiego od nowa: „Musiałem poddać się kuracji. Zdałem sobie sprawę, że nie panuję nad moim uzależnieniem. Moje życie biegło bardzo szybko, mogłem zrobić lub kupić co tylko chciałem, mogłem pojechać gdzie tylko chciałem. To wszystko ma swoją cenę. Z narkotykami tracisz poczucie rzeczywistości. Musiałem odzyskać kontrolę, więc zaczynam od początku. Marzy mi się powrót Hit Factory, gdzie nagrałem wiele moich hitów” – powiedział.
Jak ostatnie przeżycia odbiją się na twórczości Scotta? Odgrzeje stare, sprawdzone patenty, czy pokusi się o coś nowego? „Jednym z wyznaczników mojej muzyki przez ostatnie lata był brak jednego, standardowego brzmienia. Co jakiś czas podobają mi się jakieś motywy, tak jak jakiś czas temu lubiłem brzmienia arabskie. Nigdy nie było jednak tak, że po kawałku można było powiedzieć: O, to jest produkcja Scotta Storcha. Eksperymentowanie z różnymi rzeczami sprawia, że możesz zrobić praktycznie wszystko i nie można cię zaszufladkować. [Jeśli chodzi o mnie] nie wypadłem z gry. Czułem po prostu, że muszę zrobić porządek ze swoim życiem prywatnym. Mówią, że prawdziwego mistrza można poznać po tym, gdy spadnie ze szczytu. [Moje przesłanie to] trzymajcie się z daleka od koki. Szkoda waszych pieniędzy” – mówi.
Podczas odwyku Scotta wspierało wielu artystów. Jak mówi, odwiedzali go Dre, Ludacris, Quincy Jones, a nawet Timbaland.
2 Comments
Comments are closed.