
Kanye West założył auto-tune’a i cierpi, Game pikuje z coraz większą prędkością, Lil Wayne rzuca buńczuczne deklaracje itp., itd. – słowem, mainstream się bawi. A co w podziemiu? Po staremu, czyli całkiem nieźle. Spragnieni nietuzinkowych bitów i oddechu autentyzmu? Zapraszam na Historię Przemocy, prelegentami będą nasi specjaliści z Filadelfii, czyli Jedi Mind Tricks.
Jedi Mind Tricks nie biorą jeńców, ociekają agresją i prowadzą nieustanną wojnę. W sumie fajnie, szczególnie, że to płodni artyści i co roku mamy do czynienia z jakąś propozycją z ich obozu, lub okolic (vide zeszłoroczny „Ritual Of Battle” Army Of the Pharaohs). Po raz szósty sieją zniszczenie z Filadelfii, tym razem w składzie poszerzonym o syna marnotrawnego – Jus Allah wrócił do Jedajców i jest w całkiem niezłej formie. Więc rzućmy się w wir tych posępnych hardcorowców, mamy jesień i klimat płyty będzie jak znalazł do nocnych wypraw autobusem po mieście. Czy „A History of Violence” przynosi coś
nowego, zmienia jakoś brzmienie JMT? Nie za bardzo. Bity Stoupe the Enemy of Mankind to dalej potężne stopy, które nie tyle wybijają rytm, co wbijają w ziemię. Chłopak czasem zapoda mrocznym, przytłaczającym klimatem, jak choćby w „Deadly Melody”, ale w zasadzie kładzie nacisk na kroczący rozpierdol, jak choćby w „Godflesh”, najlepszym moim zdaniem jointem na płycie. Podkłady Stoupe’a to ociekające intrygującymi samplami rytmiczne monstra. Jedynym wytłumaczeniem dla niekiwania głową do „Monlith” może być jedynie skręcony kark. Praktycznie każdy bit na „A History of Violence” to perełka – zwróccie uwagę na progresję sampli w „Trail of Lies”, symfoniczny terror w „Terror”, czy rozmaite wokalne sampelki tu i ówdzie. Zdecydowanie, jeśli szukacie powodów do słuchania Jedi Mind Tricks, to Stoupe the Enemy Of Mankind jest tym głównym. A pozostałe? Cóż, Vinnie Paz ma charakterystyczne flow i albo się to lubi,
albo… Vinnie jak na wyznawcę Islamu ma sporo agresji w sobie i dobrze, bo niektóre wersy są naprawde przerażające i swoim turpistycznym urokiem lekko przypominają brutalne opowieści nieodżałowanego Big Puna. Obczaicie choćby „Godflesh” i macie definicję Vinniego w dobrej formie. A Jus Allah? Wciąż pozostaje najsłabszym ogniwem Jedajców, ale nie jest tak źle, jak można było przeczytać w rozmaitych recenzjach rozsianych po przepastnych polach Internetu. Jest to raper raczej przeciętny, z highlightami („Necronomicon” The Devil Rejects, anybody?) ale album należy przede wszystkim do Vinniego, więc jego obecność nie przeszkadza, a i dobrze wpływa na różnorodność. Czas na omówienie ficzuringów, które oczywiście należą do ziomków z Armii Faraonów. Są i Outerspace (porządne Seance Of Shamans)i w dwóch kawałkach szybkie, techniczne zwrotki daje Demoz, no i zdecydowanie najlepszy fit daje King Magnetic w wielokrotnie wspominanym Godflesh. Z kronikarskiego obowiązku wspomnę Blocka McClouda i Doap Nixon, którzy niczym się nie wyróżniają.
„A History Of Violence” to z pewnością krwisty befsztyk undergroundu. Najlepiej się go spożywa z bezkompromisowością i dusznym klimatem. Nawet jeśli nie przepadacie za takim stylem nawijania, to sprawdźcie ten album pod kątem bitów Stoupe the Enemy Of Mankind i atmosfery poważnego rapu. Jedi Mind Tricks znowu to zrobili. Po raz szósty.
Paweł „Jimmy” Klimczak
2 Comments
Comments are closed.