Twista – Kamikaze
Recenzje

Twista – Kamikaze


Do 2004 wydał siedem albumów, z czego trzy ( Legit Ballaz vol.1 i 2 oraz Respect the game) były bootlegami, a reszta pełnoprawnymi rap albumami. Nasz bohater udzielał się również na albumach taki bonzów jak Ludacris, Timbaland, Jay-Z, P.Diddy czy wreszcie cała ekipa Slip’N’Slide. Pozycję miał więc solidną, jak na artystę tak naprawdę undergroundowego!

Ta sytuacja zmieniła się po poznaniu niejakiego Keyne’a Westa – tak, tak, tego samego, który wysmażył większość bicin na ostatnie płytki Jay-Z. On też zajął się produkcją wydanej 27 stycznia 2004 Kamikaze.
Na płytce znajduje się 16 utworów. Większość bitów jest autorstwa ziomów związanych z Speedknot Mobstaz – grupa ostro działająca w chicagowskim podziemiu. O Toxic’u, Wildstyle czy The Legendary Traxter mało kto pewnie słyszał. Dlatego też produkcją zajęli się również Kayne West, Jazze Pha i Don Vito. Jeżeli do tego dodamy jeszcze udział R.Kelly’ego w „So sexy” to mamy całą reprezentację producenckiego Chicago.

Muzycznie płyta jest naprawdę różna: od atakujących cykaczy w kawałkach „Higher”, „Kill us all”, czy najbardziej dirrrty „Like a 24″, z gościnnym udziałem Cee-Lo, poprzez ściśle westcoastowe strzały w „Pimp on” czy „Drinks”, Keynes West’owe soul tributes w „Slow Jamz” i „Overnight Celebrity”, kończąc na klasycznych bitach autorstwa Jazze Pha („Still feels good”, „Hope”, „Sunshine”). Bity są naprawdę dopracowane, niektóre z nich mają prawdziwie hitowy potencjał, wspomniane „Overnight Celbrity”, „Sunshine”, „Drinks”…można by długo wymieniać.

Tematyka kawałków…tu również mamy całe spektrum – od hard hustlingu w „Pimp on”, „Badunkadunk”, poprzez „Get me”, czy „Kill us all”, których tematykę można streścić do jednego – ssiecie pały fake mc’s, kończąc na współczuciu chorej babci w „Hope”.

Troszkę o gościach – bo tutaj nie sposób o nich nie wspomnieć. Wystarczy powiedzieć, że na Kamikaze udzielali się między innymi Luda, R.Kelly, Kanye West, Cee-Lo a nawet sam Anthony Hamilton! Do tej listy dumnie mogą dołączyć: 8 Ball, Too Short, Jamie Foxx, Jazze Pha, Freeway, T.I., Liffy Stokes, Cee Lo, Memphis Bleek, Danny Boy, JS, Young Chris. Przyznam bez bicia, że na mnie największe wrażenie zrobiło kolabo z Ludacrisem w kawałku „Higher”. To, co tam pokazał Luda było niesamowite – wszyscy wiemy, że koleś potrafi szybko nawinąć. Też tak myślałem…Aż ze swoją zwrotką wszedł Twista. Z Ludacrisa nawet buty nie zostały – Twista go zjadł, strawił, wydalił, jeszcze raz zjadł, jeszcze raz strawił…A wszystko to w 100 słowach wyrzuconych w 3 sekundy! Równie udanym, chociaż nie tak szybkim kolażem jest „Sunshine” z Anthonym Hamiltonem (na samplu „Lovely Day” Billa Whitersa). Naprawdę dobre rymy – tematyka chilloutowo imprezowa okraszono mistrzowskim refrenem Hamiltona – ojciec R’n’B jest w dooobrej formie – to trzeba przyznać. Kolejnym wybijającym się kawałkiem jest „So sexy” z R.Kellym. Po prostu, kawał dobrego bujania, na gorącą randeczkę z naszą segnoritą. Na koniec zostawiłem to, co na mnie najbardziej działa – „Overnight Celebrity” z Kayne Westem na bicie. Ja nie wiem skąd on te genialne sample bierze. Geniusz. Po prostu Soul Supreme nigga!

Podsumowując – płytka różnorodna, ale mimo to spójna. Widać, że Twista miał na płytę pomysł i potrafił go przekonująco pokazać. Dobre rymy, wybitni goście, przebojowe bity…Numer jeden na długie miesiące!