Żeby była jasność – to nie jest oczywiście tak, że VNM na nowej płycie jest jakimś żenująco słabym składaczem tekstów. Wręcz przeciwnie – cały czas zjada dużą część polskiej sceny, a przynajmniej tę, którą miałem wątpliwą przyjemność słyszeć. Nie zmienia to jednak faktu, że po kolejnej płycie każdego rapera oczekuję progresu, a nie dużego kroku wstecz. Rozumiem oczywiście, że pomysły mogą się skończyć i nasz język nie dostarcza tylu możliwości rymotwórczych i składania gier sów co angielski, niemniej jednak, to chyba jeszcze za wcześnie na regres (sporo chłopak nagrał, ale naprawdę wysoki poziom został osiągnięty przy „Niuskul Mixtape†i liczę tak naprawdę od tego momentu). Ostatecznym przykładem zamykającym ten wątek recenzji niech będzie totalnie spieprzona puenta do bardzo dobrego skądinąd (choć momentami też lekko koślawego) story-tellingu pt. „Piątek†: „ale spać mi chyba się nie chciało/ I kurwa jebana mać w sobotę chyba nie padało†. Serio? Rymowanie czasowników w czasie przeszłym? Czy naprawdę nie można się było chwilę dłużej zastanowić nad najważniejszą linijką całego tracku? Pytanie oczywiście retoryczne, ale jest jeden warunek – trzeba chcieć, a nie gwiazdorzyć.
No dobra – zawód zawodem, ale „Etenszyn: Drimz Kamyn Tru†z pewnością ma monety. Przede wszystkim jest to album wyprodukowany na bardzo przyzwoitym poziomie. Bity są momentami mocno klimatyczne, innym razem z lekka amerykańskie, ale one akurat w żadnym wypadku nawet nie zbliżają się do granicy plagiatu. Na całej linii zawiódł chyba tylko Matheo i nie chodzi mi o to, że nie jest to banger (w końcu od pierwszego przesłuchania jarałem się takim np. „Widzę ich†, więc VNM w wersji refleksyjno-spokojniejszej też mi odpowiada), ale po prostu brzmi to jak pierwszy podkład jakiegoś początkującego producenta z gimnazjum w Bytomiu, a nie track najgorętszego bądź co bądź beatmakera w tym kraju. No ale przecież „padał grad, padał graaaad†… Wracając jednak do pozytywów – na produkcji nie chcę się skupiać, gdyż nie ona natchnęła mnie do napisania i tak przydługiego już wywodu. Samego VNMa, o ile nie śpiewa i nie sili się, by za wszelką cenę składać podwójne choćby nie wiem jak koślawe rymy, słucha się wciąż przyjemniej niż większości pozostałych raperów w Polsce. Owszem, dykcja wróciła do poziomu sprzed „Niuskul Mixtape†, niemniej jednak możemy odnaleźć na tym albumie kilka ciekawych pomysłów. Bardzo podoba mi się puenta, do której prowadzi utwór „Fan†, zabawa motywem papierosa w numerze „dym†, wspomniany story-telling „Piątek†, czy koncept „Nigdy Więcej†, ujawniający się w zaskakującej i świetnie technicznie złożonej drugiej zwrotce. Szczerze uśmiechnąłem się również przy fragmencie mówiącym o kupowaniu tańszego pasztetu, żeby zostało pieniędzy na jedno piwo więcej, gdyż sam też tak kiedyś miałem i, jakby się nad tym zastanowić, okres ten w moim życiu zakończył się całkiem niedawno. Dodatkowo – „Potrzebuję†, czy „Zrobią To Za Mnie†to naprawdę bujające bangerki, choć tekst do drugiego z nich też mnie do końca nie przekonuje (wykorzystany już kiedyś follow-up z Eisa, czy wątpliwe autopropsy o ustawaniu opisu na gg przez Pezeta – litania mogłaby być dłuższa)…(>> następna strona)
5 Comments
Comments are closed.