„Zanim cię oszukam wcześniej będę musiał tutaj przestać to gra憖 nawija VNM w otwierającym płytę numerze „Fan†, a ja stwierdzić muszę jasno – osobiście czuję się oszukany. Gdyby „Etenszyn: Drimz Kamyn Tru†było debiutem nieznanego wcześniej rapera, widziałbym w tym chłopaku potencjał i zaczął śledzić jego poczynania. Tymczasem jednak jest to album jednego z moich ulubionych wykonawców w Polsce, którego wiem na co stać. Widzę również dobitnie, ze sodówka uderzyła mu trochę do głowy i wbrew hucznym zapowiedziom, że kocha swoich fanów, trochę ich olał prezentując im co najwyżej połowę swoich możliwości. Wydawnictwo tego typu bez dwóch zdań ma rację bytu. W Stanach jednak byłby to mixtape wydany za darmo dla fanów właśnie, w którym prezentowane są zwrotki, do których autor przyłożył się mniej niż zwykle, pół-freestyle, eksperymenty ze śpiewaniem, niedokończone tracki (brak jakże pożądanego refrenu w „Piątku†) itp.. Dokładnie tak – słychać bardzo dobrze, że album „Etenszyn: Drimz Kamyn Tru†został wypuszczony na szybko, bez większego przemyślenia, po to tylko, by zarobić kilka kolejnych złotych i podtrzymać hype na VNMa. Mnie samemu kilka razy do głowy wpadała myśl o porzuceniu pracy nad tą recenzją – wszak może nie powinienem tak krytykować gościa, którego bardzo cenię? Niemniej jednak początek pisania wiąże się bezpośrednio z zakończeniem odsłuchiwania przeze mnie albumu po raz drugi. Odczułem wtedy po prostu wkurwienie, które musiało znaleźć ujście w tym artykule. Poczułem, że traktuje się mnie jak matoła, któremu wystarczy powiedzieć, że teksty są dobre, a sam nie usłyszy, że jest inaczej i nie wychwyci zbliżającej się do plagiatu inspiracji Drakiem. Nie jestem na tyle próżny, by wierzyć, że słowa te sprawią, iż VNM zastanowi się nad swoim postępowaniem i nagle zacznie pracować 3 razy dłużej nad każdym rymem. Jestem jednak pewien, że ten artykuł przeczyta i jeśli się wkurwi, to po pierwsze – będziemy kwita, a po drugie – na pewno wpłynie to dodatnio na jego motywację do pracy. Ja fanem VNMa mimo wszystko pozostaję dalej, choć „Etenszyn: Drimz Kamyn Tru†wystawiło to uczucie na naprawdę ciężką próbę.
5 Comments
Comments are closed.