Wywiady

„Agresja to część mojej natury” – LL Cool J


Fab 5 Freddy: Skąd wziąłeś swoją ksywkę LL cool J?

LL Cool J: Dawno temu, gdy biegałem po ulicach z moim ziomkiem Playboy Mikey D, nazywałem się już Cool J. Gdy zaczynałem pisać miałem jakieś 11 – 12 lat. Pamiętam jak cierpiałem – miałem już napisanych tyle kawałków, że musiałem we wszystkich zmieniać rymy, żeby pasowały do nowego nicka. Do tamtej pory moją ksywką było bowiem J-Skee. Musiałem wszystko zmieniać, bo Cool J lepiej mi brzmiało. Wyobrażałem sobie wtedy, że wszystkie panny będą mnie kochać. Nie chodziło o to, że rzeczywiście miały mnie kochać – poprostu była to bardzo miła myśl. I tak powstało Ladies Love Cool J. Pamiętam jedną rozmowę z Rickiem Rubinem, który powiedział mi: „Wiesz co, 'Ladies Love’ jest trochę za długie – co powiesz na proste LL?”.

Fab 5 Freddy: Kto był dla ciebie prawdziwą inspiracją?

LL Cool J: Moją pierwszą inspiracją byli Grandmaster Flash and the Furious Five, Treacherous Three, Crash Crew, Afrika Bambaatta and the Soulsonic Force, Sugar Hill Gang, Sequence, Fearless Four. Jako nastolatek lubiłem bardzo Run-DMC, Eric’a B. i Rakima, Public Enemy – wszystkie grupy, o których ktoś mógłby powiedzieć, że zaistniały już po moim debiucie. Prawda jest jednak taka, że ze względu na wiek, w jakim zaczynałem rymować, moją inspiracją były grupy, z którymi dorastałem. Mimo że byliśmy równieśnikami, oni byli dla mnie idolami. Było to dość ciekawe dorastanie.

Fab 5 Freddy: Opowiedz mi o tym, jak na ciebie wpłynęła twoja dzielnica – Queens.

LL Cool J: Queens było dla mnie zawsze miejscem, w którym
mogłem odnaleść prawdę. Dorastałem pomiędzy Queens i Long Island. Moi znajomi są wszędzie – u fryzjera, na Jamaica Avenue, wszędzie. Zadając się z ludźmi z Harlemu i jeżdżąc na przedmieścia uczyłem się stylu. Wiesz, Silver Fox z the Fantasy Three uczył mnie rytmu i tego jak rymować. Całe lato uczyłem się od niego jak od starego mistrza kung fu – jak się rapuje, jak się rymuje, co ma nastąpić i kiedy. To było coś wspaniałego.

Fab 5 Freddy: Wielu raperów odchodzi na emeryturę nie angażując się po drodze w ani jedną bitwę. Ty miałeś ich kilka. Powiedz coś o tym.

LL Cool J: Poprostu czyste ego. Koleś mówi coś na mój temat, moje ego wydobywa ze mnie wszystko co najlepsze i atakuję
tego kolesia. Gdy mieszkałem w Queens, miałem wiele bitew. Sporo
tego było – taka już moja natura. Zawsze byłem bojowy. Zawsze
byłem kolesiem, który lubi karate, podnoszenie ciężarów, boksowanie ciężkiego worka zawieszonego w piwnicy. Agresja to część mojej natury. Zanim zacząłem bawić się w rap, chciałem grać w football i to nie tylko grać – chciałem dostać się do NFL i osiągnąć szczyty. Ten duch wciąż we mnie siedzi. Poprostu zamiast z footballem w Long Island, skończyłem w Queens z mikrofonem w ręce.

Fab 5 Freddy: Powiedz mi gdzie byłeś, gdy pierwszy raz usłyszałeś swój kawałek w radiu?

LL Cool J: Byłem na Farmers Boulevard w Queens na przeciw
salonu gier. To było około 8.15 wieczorem, a mój kawałek pojawił
się w „Top 8 at 8”. To było w czasach, gdy w KISS [nowojorska
rozgłośnia radiowa – przyp.red.] była rozgłośnią młodzieżową i puszano w niej rap. Wtedy usłyszałem mój kawałek. Pamiętam, że
była to księżycowa noc, ulice były lekko wilgotne, tak że dbijało się w nich światło księżyca. Gapiłem się na asfalt i powiedziałem sobie: to mi się podoba. Pamiętam kolesia, który wyszedł do mnie z salonu gier i powiedział: „Yo, puszczają cię w radiu”. Grali „I Need a Beat”. A ja poprostu gapiłem się na jezdnię i wiedziałem, że to jest to, co chcę osiągnąć.

Fab 5 Freddy: Myślisz, że status symbolu seksu pomógł ci w osiągnięciu długowieczności?

LL Cool J: Bycie atrakcyjnym oczywiście pomaga. Jest jednak wielu kolesi przystojniejszych ode mnie. Myślę, że ludzie zwracają uwagę nie tylko na twój wygląd, ale i na wnętrze człowieka. Musisz coś w sobie mieć. Ja lubię być w formie, lubię ćwiczyć na siłowni, podnosić ciężary. Jeśli to mi pomaga w karierze, to super. Mimo tego wciąż będę miał coś do powiedzenia w wieku 50-ciu czy 60-ciu lat. Nadal będę miał dobre pomysły, nadal będę dawał światu coś, co ma pewną wartość.

Fab 5 Freddy: Jak myślisz, czemu zawdzięczasz twoje sukcesy niezwiązane bezpośrednio z hip hopem?

LL Cool J: Zawsze chętnie przyglądałem się nowym raperom, którzy zaczynali swoją karierę. Zawsze byłem otwarty na nowości. Nie boję się krytyki i nie pozwalam, by obawa przed nią powstrzymała mnie przed zrobieniem czegoś. Tak właśnie było w przypadku mojego telewizyjnego show [„In The House” – przyp.red.]. Tysiące ludzi chciało udzielać mi rad jak to gwiazdy rapu nie powinny kręcić programów telewizyjnych, bo rapem jest to i to bla, bla, bla. Nie słucham takiego gadania. Nie pozwolę, by strach przed krytyką powstrzymał mnie przed
zrealizowaniem moich marzeń. Myślę, że każdy z nas popełnia taki błąd, nawet ja w pewnych etapach mojego życia. Musimy przezwyciężyć nasze obawy i realizować nasze plany. Nie sprawiało mi problemu nagranie kawałka o miłości i nie sprawia mi problemu nie nagranie kawałka o zabijaniu, gdy jest to temat, o którym wszyscy rymują. Podoba mi się to, kim jestem jako istota ludzka, a to przekłada się na wszystkie aspekty mojego życia – telewizję, filmy, wydawnictwa, ciuchy.

Fab 5 Freddy: Powiedz mi, kto bądź co zainspirowało cię do nagrania „Mama Said Knock You Out”.

LL Cool J: Wyszedł album „Walking With a Panther” i dość ładnie się sprzedał. Nie wiem dokładnie w ilu – półtora, może dwóch milionach egzemplarzy. Było na nim kilka hitów, ale nie został najlepiej przyjęty. Pamiętam jak poszedłem do mojej babci, usiadłem w nogach jej łóżka i powiedziałem: „Babciu, ten biznes, ci ludzie … nie wiem co robić”. Ona odpowiedziała mi tak: „Musisz tam wkroczyć i wszystkich znokautować, poprostu znokautować”. Powiedziałem: „Okej”. Położyłem się na chwilę na łóżku obok niej, bo tak robiłem jak byłem mały, i długo o tym gadaliśmy. Gdy od niej wychodziłem, miałem głowę pełną pomysłów.

Fab 5 Freddy: Niektóre z twoich pierwszych kawałków, jak
„I Need Love”, pokazują różne strony twojej osobowości.

LL Cool J: Gdzieś tak w 1987 roku podróżowałem przez Amerykę i resztę świata – Londyn, Francję, Oslo, Szwecję, Danię, Japonię. Byłem w wielu miejscach i wszędzie czułem, że miłość jest szalenie istotna. Naprawdę jej potrzebowałem. To był bardzo szczery kawałek. Pamiętam siedzenie samemu w pokoju, gapienie się w ścianę. Mówiłem wtedy sobie, że musi być coś lepszego niż to, bo było ciężko. Co ciekawe, dokładnie rok po nagraniu tego kawałka, w Wielkanoc, poznałem moją żonę. Ta piosenka ma dla mnie ogromne znaczenie.

Fab 5 Freddy: Russell Simmons powiedział, że tajemnica twojej długowieczności w tym biznesie tkwi w tym, że w każdej chwili możesz pojechać do domu, do Hollis i być w temacie co się dzieje. Co ty na to?

LL Cool J: Myślę, że słowa Simmonsa są całkiem prawdziwe. Mówiłem ci już o tym opowiadając o Queens – powroty i słuchanie prawdy, o ile oczywiście chcesz żeby nią była. Czasem opowiadamy o naszych okolicach, jakby to był cały świat. A tak nie jest – świat jest znacznie większy. Jeśli jednak właśnie ze swojego osiedla czerpiesz inspirację – niech tak będzie. Lubię wracać do Queens, żeby posłuchać co się dzieje, ale lubię też oglądać cały świat i wykorzystać to, co widzę w swoich działaniach. Chcę, by słuchacze mogli przenieść się ze mną na inny poziom, do innego wymiaru.

Fab 5 Freddy: Mówi się, że złote lata hip hopu przypadają na okres od połowy do końca lat 80-tych. Jaką wówczas odgrywałeś rolę?

LL Cool J: Naprawdę nie wiem, bo szczerze mówiąc nie miałem żadnego planu. Nie wiedziałem do końca co robię. Poprostu żyłem z koncertu na koncert, z chwili na chwilę, od zwycięstwa do zwycięstwa. Ale kto wie, nie widzieliśmy jeszcze epilogu. To były fajne czasy, miło je wspominam, ale też dobrze się czuję i teraz.

Fab 5 Freddy: Co sprawia, że LL Cool J jest najlepszy po wszeczasy?

LL Cool J: Dla mnie najważniejsze to stać się najlepszym dzięki maksymalnemu wykorzystaniu swojego talentu i siebie. To prawdziwa chwała. Chwała to pokazanie swojego maksymalnego potencjału.

Fab 5 Freddy: Gdzie widzisz siebie w 2025 roku?

LL Cool J: Za 20 lat muszę zgromadzić dużo bogactwa i rozdzielić je na cały świat. Dla mnie filantropia i dobroczynność są bardzo ważne. Gdy masz dużo pieniędzy, powinieneś wykorzystać je, by ulżyć cierpieniom ludzi na całym świecie.

Exit mobile version