Wywiady

Fu – Krew i Dusza (Wywiad)


Fu to warszawski raper ze stażem każącym stawiać go w gronie weteranów polskiego hip-hopu. Ma na swoim koncie trzy płyty solowe, tyle samo krążków w ramach grup, których jest członkiem (Zip Skład i Zipera), oraz nagranie w duecie z białostockim emce Olsenem.

Do tego należy dodać występy na różnych kompilacjach, gościnne zwrotki u innych wykonawców i otrzymujemy postać bardzo zapracowanego wykonawcy. Prosto, czyli nowa dla rapera wytwórnia, ma przyjemność przedstawić album „Krew i dusza”, czwartą solową produkcję Fu.

Płyta zawiera dwadzieścia premierowych utworów, na których gościnnie pojawiają się oprócz gospodarza między innymi tak znani wykonawcy jak Mr. Reggaenerator, Rocca, Sokół, Peja, Koras, Juras i Jamal. O płycie z raperem rozmawia Grabiszczy (Ślizg R.I.P.).

G: Czego możemy spodziewać się po krążku?

Fu: „Chciałem wrócić do korzeni, do starego hip-hopu. Wiem, że teraz jest czas, żeby przypomnieć wszystkim – a nowym słuchaczom pokazać od początku – co kiedyś było cenne, co kiedyś było fajne, wrócić do przeszłości. Tytuł związany jest z tym, że płyta zawiera gorącą muzykę rap, która jak krew buzuje w moich żyłach i jest nieśmiertelna jak dusza człowieka”.

G: Stereotypy narosłe wokół tzw. ulicznego nurtu muzyki rapowej każą oczekiwać od jego wykonawców tematyki dotyczącej życia na wielkomiejskim blokowisku, używek, imprez czy też – delikatnie ujmując – „braku sympatii” do policji. Fu również dotyka niektórych z tych tematów, ale nie są one na najnowszej płycie dominujące, bo jak sam raper mówi w tekście do utworu „Rap chronologia” z najnowszego albumu, „ważna jest ideologia, a nie jakiś hedonizm”.

Fu: „Ta ideologia to moje spojrzenie na całość spraw, które się dzieją. Akceptacja lub jej brak wobec różnych rzeczy. Ważna jest suwerenność myśli. Dzielę się nimi z ludźmi poprzez nagrywanie dobrego rapu i pisanie tekstów o życiu. Nie chcę, żeby to było porównywalne z jakimś hedonizmem, dążeniem do niepotrzebnych przyjemności mających negatywny wpływ na moją twórczość. Nie uzależniam się od niepotrzebnych rzeczy, które zawracają mi głowę”.

G: W związku z powyższym faktycznie warto zwrócić uwagę na większą dojrzałość rapera. Sam Fu mówi:

Fu: „Jeśli chodzi o dojrzałość, to według mnie ma ona swoje etapy. Już w wieku 17 lat musiałem w jakimś stopniu dojrzeć, żeby rozwiązywać swoje różne problemy, i tak dalej przez wszystkie lata życia, aż po dziś dzień.” Jednak to nie wszystko, bo wykonawca porusza zagadnienia, których nie wszyscy odważyliby się podjąć, rapuje na przykład otwarcie o swej wierze. „Bóg jest dla mnie wzorcem, a do wiary mam indywidualne podejście. Po prostu Bóg i wiara bardzo często przydają się do tego, żeby usiąść i zastanowić się nad ich rolą. Na pewno zajmują ważne miejsce. Nie zawsze znajduję odpowiedź na różne pytania, które pojawiają się w moim życiu, wtedy wiara mi pomaga w podejściu do pewnych rzeczy.” Fu mówi również o kobietach – tych dla niego najistotniejszych: „Matka jest najważniejszą kobietą mojego życia, jest w paru kwestiach moim autorytetem. Dużo wycierpiała w życiu i twardo walczyła o lepszą przyszłość, za to między innymi tak bardzo ją kocham. Zatem te tematy zawsze się będą pojawiać w mojej twórczości, tak samo jak i moja kobieta, która dzieli ze mną życie na dobre i na złe. Tu dedykuję dla niej kawałek – wspiera mnie ona w życiu i nie obyłoby się bez numeru nagranego dla niej.”

G: Fu znany jest z tego, że nie owija w bawełnę – jeśli coś mu się nie podoba, od razu daje temu wyraz w swoich tekstach.

Fu: „Rapuję o między innymi o tym, co mnie śmieszy lub doprowadza do wściekłości. Niektórych rzeczy nie akceptuję. Nie jestem zbytnio tolerancyjny, ale cóż, takie jest już życie i tacy są ludzie. Zawsze będzie istniała między nimi spirala nienawiści, stąd powstają konflikty międzyludzkie”. Co zatem irytuje rapera? Młodzież z „kisielem na włosach”, internetowi forumowicze uważający się za bezkarnych ubliżając komu się da („Jeśli chodzi o fora internetowe, to jest to stajnia Augiasza. Przesiaduje tam mnóstwo palantów. Jak można kogoś ocieniać, ubliżać mu, choć się go osobiście nie zna? Jest to dla mnie tragiczne, szczam na to”), zaś najbardziej do „wzrostu wkurwienia” Fu przyczynia się sytuacja na polskiej scenie politycznej („Moja granica złości już nie wytrzymuje. Nie mogę się pogodzić z dzisiejszymi realiami i zasadami, jakie panują w polskim rządzie. Przykro mi, ale nie jestem w stanie już sobie wyobrazić, że kiedyś zapanuje porządek w naszej gospodarce i w całym państwie. Wydaje mi się, że politycy, którzy rządzą dziś Polską, wychowani zostali w czasach komunizmu i ciągle myślą w większości tamtymi kategoriami”).

G: Do pesymizmu skłania Fu również sytuacja w dzisiejszym hip-hopie. W jego wypowiedzi na ten temat można uchwycić nutkę zadumy.

Fu: „Hip-hop ma dziś zupełnie inne oblicze niż kiedyś. Ten zajebisty rap, który był kiedyś, powoli wymiera. To, co kiedyś miało sens w hip-hopie, nie istnieje. Straciło sens, przynajmniej dla mnie.”

G: Czy jest na taki stan recepta?

Fu: „Ja i reszta Zipów staramy się odbudowywać hip-hop nagrywaniem płyt niesprzyjających modzie, która teraz jak pasożyt zżera prawdziwy styl hip-hop.”

G: Muzycznie na albumie Fu, według samego wykonawcy, „dominują nowoczesne brzmieniowo bity w stylu europejskim, jest także parę produkcji w starym klasycznym stylu opartych na prostych sekwencjach brzmieniowych. Do tego kilka parę spokojnych, opanowanych kawałków, zdających relację z mojego życia i podejścia do pewnych spraw”. Raper tradycyjnie sięga po młodych zdolnych producentów dając im szansę na wylansowanie ich talentu.

Fu: „Zawsze stawiałem na młodych producentów, zawsze też będę pomagał się im wypromować. Młodzi beatmakerzy bawią się brzmieniem, choć nie mają dostępu do dobrego sprzętu. Jestem zadowolony, że pomogłem teraz wypromować się takim ludziom jak Dies, Sempu, Songo, Zbynia, Czarny lub Dugi, który niebawem startuje ze swoją płytą producencką. Jeśli widzę, że chłopak ma pojęcie o robieniu bitów i jest dobry, to czemu nie?”

G: Najbardziej znanym szerszej publiczności gościem zaproszonym na płytę „Krew i dusza” jest niewątpliwie Jamal. Utwór „Policeman” zrobił furorę, a będący twarzą duetu Miodu zaczął pojawiać się gościnnie na wielu produkcjach rodzimych raperów, w tym i na nowym krążku Fu. Jednak warszawiak protestuje przed takim stawianiem sprawy, mówiąc:

Fu: „Z tego co słyszałem, dużo ludzi ma pretensje, że Jamal się wszędzie pojawia, że jest «polskim Akonem», że wszyscy z nim nagrywają, bo jest na topie. Jednak mój numer z Jamalem nagraliśmy już prawie półtora roku temu, był to jeden z pierwszych kawałków na tę płytę. Ten utwór musiał się znaleźć na płycie i nie chodzi o to, że Jamal jest na fali, a płyta się lepiej sprzeda. Po prostu ten numer zrobiliśmy, zanim oni zaczęli być na topie – tak to wygląda.”

G: Dysponujący charakterystycznym, chropowatym, niskim głosem Fu od zawsze wyróżniał się na polskiej scenie hip-hopowej wyjątkowym stylem, który najlepiej określa słowo „nieokiełznany”. Przyrównywano go do członka legendarnego Wu-Tang Clanu, Ol’ Dirty Bastarda – potrafił przyspieszyć, zaskoczyć rymem czy nawet warknąć, jeśli uważał to w danym momencie za stosowne. Nie wszystkim się to podobało, tymczasem na „Krew i dusza” Fu zmienił nieco podejście.

Fu: „Ta płyta jest na maksa spokojna wokalnie. Nie szarżuję techniką na tej płycie jak na poprzednich. Nie ma tu ostrych, szybkich, energicznych zwrotek. Bardziej się przyłożyłem tym razem pod względem tekstowym niż w kwestii flow i techniki, to na pewno też słychać. Ale to nie znaczy, że skończyłem z bałaganiarskim stylem rzezimieszka bitów”, śmieje się Fu.

G: Głównym celem ataków jego krytyków była jednak dykcja. Raper przyznaje się do tego, że to właśnie nad nią musiał szczególnie pracować.

Fu: „Jeśli chodzi o moje pierwsze płyty, to moja dykcja na pewno nie była perfekcyjna – to przyznaję. Zgodzę się, że nie brzmiało to czysto. Dykcję staram się poprawiać, wiem, że nie zawsze się ona wszystkim podobała, ale to nie była w stu procentach moja wina. Od płyty «Druga strona medalu» Zipery zaczęło się to poprawiać, zwrotki zaczęły być coraz bardziej czytelne. Nie należę do grona ludzi, którzy mają śliczną prostolinijną dykcję (śmiech), to jest mój minus, ale też staram się pracować nad tym. Mam nadzieję, że wszyscy widzą poprawę, że z płyty na płytę mój wokal jest coraz bardziej czytelny. Jeśli tak, to mnie to cieszy. Ale też nie nastraja mnie do melancholii, że komuś się moja dykcja nie podoba, mówiąc krótko.”

G: Kariera Fu rozpoczęła się oficjalnie w 1998 roku od występu na składance DJ’a 600 V „Produkcja hip-hop”.

Fu: „Nie ukrywam, że uważam się za weterana polskiego rapu”, mówi raper. „Mam prawie 30 lat, ale nie widzę powodu, żeby nie nagrywać rapu dalej – mam możliwości, mam propozycje wydawania płyt”. Na tytułowym kawałku z najnowszego krążka artysty, rapuje on o tym, że niedługo być może odłoży mikrofon, bo „czas to morderca”. Przyznaje: „Mam czasami takie myśli, żeby dać sobie spokój z nagrywaniem – i mówię tu na serio, bo jest to dla mnie coraz bardziej męczące: nagrywanie płyt, pilnowanie wszystkiego, żeby miało ręce i nogi, dogadywanie się z wytwórnią…” Bez obaw jednak. Jak bowiem sam raper mówi: „mimo to kocham tę muzykę, jestem z nią już 16 lat, od kiedy pierwszy raz usłyszałem nagranie rapowe. Nie da się tak łatwo odłożyć mikrofonu do szuflady. Przypuszczam, że kiedyś nadejdzie ten czas. Nie dziś i nie jutro, i nie za parę lat, lecz chwyci mnie ta chwila w nieprzewidywalnym dla mnie momencie”.

G:: Płyta „Krew i dusza” stanowi ważny punkt w dyskografii Fu. Jest to bowiem, jak zapowiada sam raper, jego ostatnia solówka.

Fu: „Jeśli chodzi o solowe materiały, to zastanawiałem się długo i doszedłem do wniosku, że to będzie moja ostatnia taka płyta i zamknie ona pewien rozdział tułaczki mojego życia. Teraz bardziej chciałbym skupić się na materiałach grup takich jak Zipera czy Zip Skład lub na innych operacjach muzycznych.”

G: Na początku tekstu wspomnieliśmy, że Prosto jest dla Fu nową wytwórnią. Co oznacza dla niego zmiana wydawcy?

Fu: „To, że zmieniłem wytwórnię, nie ma żadnego wpływu na dalszy rozwój mojej twórczości. Gdzie bym nie wydał tej płyty, brzmiałaby ona tak samo”, tłumaczy raper, przekonując o swojej bezkompromisowości. Za chwilę jednak dodaje: „Oczywiście jestem teraz w Prosto i czuję z tego powodu satysfakcję. Już od dwóch lat zastanawiałem się nad zmianą w tym względzie, ponieważ tutaj jest cała moja ekipa, Zip Skład. W Prosto mam troszkę większą swobodę, a w Pomatonie nie do końca dobrze mi się ostatnio układało. Oczywiście mam szacunek do tej wytwórni i miłe wspomnienia z nią związane, nigdy nie miałem do nich większych zastrzeżeń czy zarzutów. Postanowiłem jednak, że nastał taki czas i miejsce, że powinienem coś zmienić, wydostać się spod ich skrzydeł i pojawić się gdzie indziej.”

G: Fu jest jedną z ikon polskiego rapu, ale twardo stoi na ziemi. Zdając sobie sprawę z nienajlepszej bądź co bądź sytuacji na rodzimym rynku fonograficznym ma przygotowany zestaw swoich cech osobowych dla… potencjalnego pracodawcy. Jego zalety?

Fu: „Hmm… Uczciwość i spryt, orient na zakrętach, wiesz, o co chodzi, nie? I jeszcze lojalność. Do tego wiara w lepsze jutro, czyli przede wszystkim optymizm, który czasem ode mnie ucieka, ale szybko wraca”, śmieje się Fu. Dodaje: „Wady to na pewno zbyt szybkie wyciąganie wniosków i zbyt duża wybuchowość. Jestem jak śpiący wulkan, który nieraz wybucha. Czasem tego nienawidzę. Ale ogólnie to żadnej pracy się nie boję!”

Miejmy jednak nadzieję, że dzięki „Krew i dusza” taki nietypowy „list motywacyjny” nie będzie Fu nigdy potrzebny.

Prosto

Exit mobile version